Ekstrakcja ósemki dolnej zatrzymanej
Będzie to mrożący krew w żyłach opis usuwania jednego z czterech moich ząbków tzw. mądrości. (Czy zatem od tamtej pory jej zasoby zmniejszyły mi się o 25%? ) Wpis ten ma jednakże również wartość praktyczną – przestrzeże większość nieszczęsnych właścicieli ósemek przed wizytą w gabinecie dentystycznym, a pozostałych (bardzo nielicznych) przygotuje na ten koszmar, jeśli już nie mogą go uniknąć… Może kogoś dziwić długość mojej epistoły, ale proszę mi wierzyć, że gdyby miała być proporcjonalna do intensywności moich “przeżyć”, byłaby dłuższa niż Biblia. Oba Testamenty.
Wszystkiemu winne było moje łakomstwo. Pewnego marcowego wieczoru delektowałam się cukierkami Cadbury Eclairs, czego smutnym następstwem było wypadnięcie starej plomby z górnej szóstki. Wyszukałam w internecie dentystę z dobrymi opiniami wdzięcznych pacjentek (opinie te nie były bezpodstawne) i z samego rana zadzwoniłam, żeby umówić się na wizytę popołudniu. Otrzymałam nową plombkę i zalecenie, żeby zrobić zdjęcie panoramiczne mojego uzębienia.
Wówczas właśnie okazało się, że jestem posiadaczką czterech ósemek, z których dwie trzeba usunąć. Wcześniej nie miałam o tym pojęcia, bo obie tkwią (teraz już tylko jedna) pod dziąsłem i są niewidoczne. Przy czym dentysta uprzedził mnie, że przyjemne to to nie będzie (widocznie lubi eufemizmy, albo nie chciał mnie straszyć) i że on sam by się bał na moim miejscu. Polecił mi dentystę – chirurga, który “tak nie masakruje pacjentów jak niektórzy” i wyrwał tysiące takich ósemek.
Po powrocie do mieszkania przeczytałam mnóstwo takich wstrząsających opisów ekstrakcji jak niniejszy. Dentysta powiedział mi, że najlepiej poddać się takiemu zabiegowi, kiedy jest chłodno, więc myślałam o zimie. Następnej. Może.
Tak się jednak złożyło, że niedawno miałam trochę czasu, przerażające opisy tragicznych zajść w gabinetach dentystycznych nieco się w mej pamięci zatarły, więc pomyślałam – a co mi tam, i tak to kiedyś muszę zrobić.
Zadzwoniłam do poleconego mi chirurga, żeby zapytać o wolny termin. Myślałam, że najbliższy będzie za tydzień albo dwa, że się psychicznie na to przygotuję… a tu się okazało, że jutro wieczorem mogę się zjawić. Słabym głosem zapytałam, czy jutro tylko obejrzy mi zdjęcie i ząbki, żeby ustalić trudność tego zabiegu, czas potrzebny na jego wykonanie i termin, ale nic z tego! Od razu wyrywanie! Godzina 19 mi odpowiadała, zapytałam jeszcze tylko o to, ile taki zabieg potrwa: godzinę czy więcej. Pani asystentka, która zapisywała mnie na wizytę, powiedziała, że na pewno nie aż tyle. A ja, naiwna, jej uwierzyłam…
Następnego dnia zatem poczyniłam odpowiednie przygotowania (o których napiszę niżej w krótkim poradniku) i wieczorem udałam się z P. do “paszczy lwa”, z nadzieją, że stamtąd wyjdę, i to o własnych siłach.
Dentysta był miły, popatrzył na zdjęcie rentgenowskie, stwierdził, że koledzy po fachu często mu przysyłają trudne przypadki, i poprosił, żebym usiadła na fotelu.
Potem miały miejsce następujące krwawe wydarzenia:
Zaproszenie
Jeśli ktoś lubi czytać i ciekawią go opinie innych na temat książek, to zaparaszam na mój nowy blog, który znajduje się tutaj:
http://impressje.blogspot.com/
Wygląda może nieco siermiężnie jak dotąd, ale w końcu liczy się zawartość;))
O polityce raczej nie chce mi się już pisać…
Zapraszam:)
Test dla PO
Krótko: jeśli PO i rząd ugnie się pod naciskiem związków zawodowych w sprawie pomostówek NIGDY już nie zagłosuję ani na tę partię ani na nikogo z nią związanego.
Do końca kadencji obecnego parlamentu daję im czas na istotne zmiany w kwestii OFE, ZUSu i KRUSu oraz podatków i wprowadzenie ułatwień dla przedsiębiorców.
Nie ma chyba ważniejszych spraw.
Poprawianie historii
Niby wiem, że film historyczny czy oparty na faktach bardziej współczesnych pozostaje filmem i jego twórcy mają prawo do wprowadzania pewnych hmm… poprawek, ale niezmiennie mnie one denerwują.
Wczoraj oglądałam film pt.”Lady Jane” – z lat osiemdziesiątych, ale jakoś wcześniej było było okazji. Tytułowa lady to Jane Grey, którą machinacje rodziny zmusiły do przyjęcia tytułu królowej Anglii (w czasach Tudorów). Długo się nim nie cieszyła, ale nie o to chodzi. Nie znosiła swojego męża, ale w filmie go uwielbia. Poza tym scenarzyści zrobili z niej naiwną idealistkę. Jasne, nikt żyjący w tamtych czasach i w tamtych sferach nie mógł być tak głupi, a Jane podobno była nieprzeciętnie inteligentna. Pierwsze co robi (w filmie oczywiście), to chce oddania zagarniętych przez monarchię i szlachtę majątków kościelnych, żeby mogli na nich pracować biedacy i zakazania piętnowania żebraków. I rzuca to w twarz największym beneficjentom tych grabieży!
To samo w świetnych, skądinąd, “Tudorach”. Pomylono siostry Henryka VIII. Sam wygląd króla mocno odbiega od rzeczywistości. Tu jeszcze nie mogę wiele wytknąć, bo ksiązkę o tym akurat okresie mam jeszcze przed sobą:)
Dalej “Elizabeth” i “Złoty wiek”. Czekanie na śmierć Marii wyglądało trochę inaczej. Beliztośnie pomniejszono znaczenie Williama Cecila. Kwestia małżeństwa królowej była o wiele bardziej złożona. Podobnie jak stosunki dyplomatyczne – wojna z Hiszpanią została sprowadzona do podpalenia kilku statków. Itd.
W “Titanicu” Rose zaraz po wejściu na pokład statku liczy szalupy. Ha!
Do ekranizacji Jerzego Hoffmana trudno mieć pretensje, skoro Sienkiewicz tak naściemniał w swojej Trylogii.
Nie pamiętam też filmu, który przedstawiałby Ryszarda Lwie Serce inaczej niż sprawiedliwego i walecznego króla. Może poza “Lwem w zimie”.
Jak dla mnie wszystkie te historie i postaci są wystarczająco ciekawe i bez głupich wstawek.
Poziom czwartej władzy
Kilka ostatnich dni to żenujący spektakl, jaki urządzili nam wspólnie politycy i dziennikarze z tak przecież ważnego szczytu UE w Brukseli. Kiedy tylko poruszano ten temat w radiu/tv – zmieniałam stację/kanał. Nie czytałam o tym w internecie, choć nagłówki miały być z założenia sensacyjne.
Dziennikarze (w każdym razie większość) podchwycili temat i podgrzewali atmosferę – choć starałam się tego nie zauważać, to musiałam coś na ten temat usłyszeć. Ja rozumiem, taka praca, ale bez przesady! W ogóle dostrzegam wśród przedstawicieli tego zawodu coraz większą niekompetencję i ignorancję oraz kompletny brak obiektywizmu. Ja oczywiście mogę to piętnować, jeśli sprawa dotyczy rzeczy, o których coś wiem.
Kilka dni temu gazeta.pl miała na swojej stronie link pt. mniej więcej “Za stara na lokatę” (nie podlinkuję, bo artykuł jest już w archiwum). 76letnia pani chciała sobie założyć w BOŚ lokatę, ale ze względu na wiek nie było to możliwe – była to lokata “opakowana” w polisę na życie. Dziennikarz też o tym wspomniał, ale jakoś tak pod koniec, a wymowa artykułu wskazywała, że się z tą panią całkowicie solidaryzuje.
Inna sprawa, też chyba gazeta.pl (często zaglądam na ten portal, ale pewnie wszędzie jest tak samo). Dziennikarz podniósł alarm, bo jego i bohaterki jego pisaniny zdaniem, owa pani została ukarana za to, że za wcześnie spłaciła ratę. Wielkie było ich wspólne oburzenie. A chodziło o kartę kredytową, gdzie sposób spłaty jest ściśle określony w regulaminie. Dziennikarz powinien napisać wprost, że pani nie miała racji, nie zapoznała się, choć powinna, z regulaminem i TOiP i np. wyjaśnić czytelnikom jak działa karta kredytowa i że trzeba czytać to, co się podpisuje (zanim się podpisze!!!). To by się ludziom chyba bardziej przydało.
A już jak słyszę Jacka Żakowskiego wypowiadającego się o podatkach… Część jego tekstów jest niezła (czasami), ale nie te na tematy ekonomiczne. W ogóle prawie całe TOK FM to jacyś socjaliści – nic tylko o polityce i sprawiedliwości społecznej słyszę.
Ale czego się można spodziewać, skoro Fakt i Super Express mają tylko czytelników…