Archiwum dla wrzesień 2006
Czy wyborcy PiS są dumni?
Pod naszym kierownictwem Polska idzie w dobrym kierunku” – podkreślił premier.
“Rząd uchwalił dziś projekt budżetu, dobrego, bezpiecznego budżetu, z deficytem poniżej 3 proc. dochodu narodowego” – powiedział premier Kaczyński.
Jak podkreślił szef rządu, w budżecie są środki na rozwój, na wieś, na służbę zdrowia, na oświatę, na naukę, na cele społeczne, na cele bezpieczeństwa.
Coś jakby komunikat KC PZPR…
No tak, tylko gdzie konieczna reforma finansów publicznych? Eksperci są zgodni, że okres wzrostu gosp. to okazja do ich przeprowadzenia. Gdyby PiS rzeczywiście czuło się za Polskę odpowiedzialne, to nie czekałoby z reformami, nie zajmowałoby się lustracjami, roszadami na wszelkich możliwych stanowiskach. Pewnie chieli to odłożyć na “po wyborach samorządowych”. Wzrost gosp. mamy wysoki zresztą, ale sąsiedzi mają wyższy. No i trudno powiedzieć, że jest on zasługą PiSu.
“Kłamstwem i hipokryzją” określił premier Jarosław Kaczyński nazywanie rokowań politycznych korupcją, a tych którzy to robią oskarżył o to, że chcą doprowadzić do kryzysu politycznego.
“PiS prowadzi z posłami, czyli z reprezentantami narodu, rozmowy dotyczące poparcia dla naszego rządu. I właśnie jedna z takich rozmów została wykorzystana dla prowokacji. Była ona prowadzona w normalnym trybie w sprawach, które zwykle są omawiane w trakcie tego rodzaju rokowań” – powiedział premier.Dodał, że “nazywanie takich rokowań korupcją jest kłamstwem”.
“Jest hipokryzją. Ci którzy to robią doskonale wiedzą, że mówią nieprawdę. Chcą doprowadzić do kryzysu politycznego, chcą przywrócić w Polsce władzę układu. Władzę tych, którzy tworzyli kiedyś grupy trzymające władzę. Nie pozwolimy na to.”
“I będziemy tego kierunku bronić. Będziemy go bronić w parlamencie, będziemy go bronić przed opinią publiczną, jeśli trzeba, będziemy go bronić w wyborach. I jestem przekonany, że Polska na starą drogę nie wróci. Że zwyciężymy” – powiedział premier Jarosław Kaczyński.
Jasne, że to była prowokacja, ale Lipiński powiedział to, co powiedział – wszyscy widzieli i wszyscy słyszeli. J. Kaczyński się od tego nie odciął, nie potępił zachowania podwładnego. Zero skruchy. Wszystko zwalił na mityczny układ, ale chyba już nikt przy zdrowych zmysłach w coś takiego nie uwierzy. O hipokryzji J. Kaczyński wie chyba wszystko.
Również mam nadzieję, że Polska na starą drogę już nie powróci. Może wreszcie doczekamy się jakiejś przejrzystości w życiu publicznym. Na pewno nie stanie się to za sprawą i za rządów PiS.
“Rok 2006 to najlepszy rok ostatniego 17-lecia. Mamy powody do dumy” – ocenił premier.
“Mamy powody do dumy, mają powody do dumy ci, którzy głosowali na PiS” .
Twierdzi, że wyborcy PiSu mogą być dumni z tego, że na to ugrupowanie głosowali. Ci najbardziej zagorzali wyznawcy oczywiście będą popierać tę partię chyba dożywotnio, ale większości wstyd, że dali się tak nabrać i oszukać.
Dzwoni Lipiński do Beger…
Ależ PO dostała prezent:)))
W programie “Teraz my” w telewizji TVN wyemitowano nagranie, w którym szef gabinetu premiera Adam Lipiński (PiS) proponuje Renacie Beger stanowisko w ministerstwie rolnictwa w zamian za przejście do PiS.
Dziennikarską prowokację zorganizowali autorzy programu wspólnie z posłanką.Na pierwszym z nagrań Renata Beger, prowokując Lipińskiego, powiedziała, że za wystąpienie z Samoobrony domaga się stanowiska sekretarza stanu w ministerstwie rolnictwa.
Renata Beger mówi, że też dla innych posłów chcących wystąpić powinny się znaleźć miejsca. Lipiński odpowiada: “Żaden problem, mamy mnóstwo wolnych stanowisk. (…) Bo są inne możliwości, niektórym zależy na reelekcji, mamy też takie możliwości, można się dogadać z Giertychem, Giertych ma w niektórych miejscach po prostu białe plamy, jeśli to się nałoży to ktoś może wejść do LPR”.
Wracając do stanowiska sekretarza stanu dla Renaty Beger, Lipiński powiedział: “No to jest moja jedna rozmowa z prezesem”.
Lipiński powiedział w rozmowie z Beger, że rozważane jest utworzenie funduszu, z którego pokryte zostałyby koszty egzekucji weksli.
Zdaniem Wojciech Mojzesowicza materiał jest zmanipulowany.
Właściwie to chyba każdy przypuszczał, że to się w taki mniej więcej sposób odbywa. Szkoda, że telewizora nie posiadam, chciałabym widzieć miny członków PiSu:))
Co innego, kiedy lud coś podejrzewa, a co innego jak słyszy na własne uszy. PiS w oczach przeciętnego obywatela (wyznawcy tej partii po wieloma względami do przeciętności nawet nie dorastają) powinno stać się partią kompletnie skompromitowaną. Ugrupowanie, które cały czas odnowę moralną ma na ustach proponuje korzyści finansowe i prawne w zamian za poparcie osobom, których się wcześniej tak brzydził. Ba, nie tylko im, ale i im poplecznikom w terenie.
Weksle miałyby zostać “zabezpieczone” przez jakiś fundusz sejmowy – czyli z naszych podatków, to się nazywa bezczelność.
Teraz PO musi tę sytuację wykorzystać właściwie. Wiadomo, że PiS ma PR świetny, ale z tego to się chyba nie wywinie. Korupcji politycznej chyba nie można sprowadzić do “skrótu myślowego”. Wybory coraz bliżej:))
Troskliwy tatuś i minister – R. Giertych
Komentowane wydarzenie: http://wiadomosci.onet.pl/1409008,11,item.html
Media donoszą, że Roman Giertych, minister edukacji, swoją córkę zapisał do szkoły prywatnej. Wysnuto więc wniosek, że widocznie poziom szkolnictwa publicznego, nad którym ma pieczę jest znacznie gorszy niż prywatnego. Że szkoda mu posłać swoje dziecko do takiej szkoły, woli zapłacić 590 zł mies.
Choć tego pana nie znoszę, to uważam, że media nieco przesadzają. Przecież niemal każdy rodzic, gdyby sytuacja finansowa na to pozwalała, to wolałby posłać swoje dziecko do szkoły prywatej. Żeby od samego początku uczyło się języków obcych, miało zorganizowany czas pozalekcyjny (basen, balet itd.). W dodatku w tego typu placówce, którą założyło stowarzyszenie rodziców – przyjaciół ministra (jak sam mówi), Giertych ma pewność, że córusia będzie już od zerówki w jedynie słuszny sposób indoktrynowana:)) Ponadto dziecię od początku uczy się skromności, poprzez to, że pomieszczenia szkoły są wynajmowane. Ciekawe, czy wspomniane przez ministra mundurki są brunatne?:)
Generalnie mnie nie denerwuje to, że swoje dziecko posłał do szkoły prywatnej. Chodzi o to, że jednocześnie szkoły publiczne chce “zreformować” w skrajnie odmienny sposób. Czytaj resztę wpisu »
Jedynie słuszny kandydat: Kazio Marcinkiewicz
- Jest jedna szansa dla Warszawy. To jest kontynuacja władzy Prawa i Sprawiedliwości. To jest prezydent z Prawa i Sprawiedliwości. Nie ma innej drogi. Musimy tutaj zwyciężyć – mówił szef PiS Jarosław Kaczyński podczas konwencji inaugurującej kampanię samorządową PiS i Kazimierza Marcinkiewicza w Warszawie. (żródło cytatów: gazeta.pl)
Cóż, o tym, czy jest inna droga wypowiedzą się sami warszawiacy. Jarosław Kaczyński zapomina chyba, że oprócz kandydatów są jeszcze wyborcy.
Kazimierz Marcinkiewicz przekonywał, że stolica może skorzystać na jego doświadczeniu menedżera i byłego premiera. Zapowiedział, że jeśli wygra w wyborach, będzie kontynuował politykę Lecha Kaczyńskiego.
O ile wiem, to owa “polityka” sprowadziła się do stworzenia Muzeum Powstania Warszawskiego. I zatrudniania lojalnych wobec niego urzędników. Poza tym L. Kaczyński powstrzymywał się od jakichkolwiek innych działań, żeby nie podjąć jakiejkolwiek niepopularnej decyzji, którą potem jego polityczni adwersarze mogli wykorzystać w kampanii przed wyborami prezydenckimi. Czyżby Marcinkiewicz przymierzał się do startowania w następnych?:)
“Chcę Warszawie oddać to doświadczenie, które zdobyłem ostatnio, doświadczenie skutecznego zarządzania. Doświadczenie premiera, doświadczenie menedżerskie, przebogate, chyba bogatszego nie ma, może się Warszawie przydać” – mówił Marcinkiewicz podczas konwencji samorządowej PiS w Warszawie.
Jaki on skromny. Akurat jeśli chodzi o doświadczenie to Hanna Gronkiewicz-Waltz ma bogatsze: prezes NBP, wiceprezes EBOR. Zresztą ona jest rodowitą warszawianką.
PO planuje manifestację w Warszawie
Mimo, że chciałabym żeby PO wygrała zbliżające się wybory (nie żebym była jakąś szczególną zwolenniczką tej partii, po prostu lepszej alternatywy teraz nie ma), to pomysł tej manifestacji wydaje mi się chybiony.
Ma się ona odbyć 7 października i ma być pokojowym protestem antyrządowym. Dodajmy: protestem społeczeństwa, które odpowie na apel PO, żeby braci Kaczyńskich odsunąć od władzy.
Trochę się to moim zdaniem kłóci z tym wizerunkiem PO z nowej reklamówki, w której agresji Kaczyńskich Tusk przeciwstawia swój spokój i dobroć itd.
To trochę na siłę nawiązywanie do sytuacji na Węgrzech, ale, jak ktoś słusznie zauważył (jakiś dziennikarz Newsweeka w Tok FM), tam był to protest oddolny, spontaniczny. Wątpię, żeby PO miała aż tylu takich zwolenników, którzy zwolnią się wcześniej z pracy, żeby cokolwiek manifestować. Może to wypaść trochę żałośnie. Pewnie większość protestujących to byłyby organizacje z lewej strony (mają w tym doświadczenie i też nie popierają PiS) i znów PO będzie oskarżana o powiązania z SLD, co wciąż stara się dementować.
Zresztą wszyscy w Polsce wiedzą, że politycy przeważnie kłamią, więc to żadna nowość. Dotąd nikt na ulicę z tego powodu nie wychodził, więc czemu miałby teraz? Ponadto PiS wygrało w demokratycznych wyborach i nadal spora część społeczeństwa ich popiera. Manifestacja miałaby sens, gdyby w żaden demokratyczny sposób nie można się było Kaczyńskich pozbyć. Tymczasem chyba zbliżają się wybory (jeśli nie jesienią, to w przyszłym roku na pewno), więc lepiej skupić się na kampanii i PR, żeby znów nie dać się wyprzedzić PiSowi.
Ja uważam, że PO bardziej by zyskała podtrzymując wizerunek partii umiarkowanej. Wielu ludzi PiS rozczarowało i tych PO może pozyskać, ale na pewno nie w ten sposób. Zresztą co w takiej manifestacji jest konstruktywnego? A i na niczyich emocjach też nie zagrają.