Archiwum dla październik 2006
Tragedia w gimnazjum
Ostatnio nie mam zbyt wiele czasu na nowe wpisy, ale…
Ja zawsze byłam przeciwna pomysłowi Giertycha, czyli tym specjalnym szkołom dla niektórych uczniów. Ale zaczynam się teraz wahać. Bo to, co się stało, to jest wina rodziców, tych chłopców, szkoły. Więc niektórzy mówią, że nad takimi osobami powinni pochylić się psychologowie, że należy nad nimi pracować, zachęcić do jakiegoś hobby, żeby twórczo wykorzystywali swoją energię… No ok. Ale zanim ta “resjocalizacja” da wyniki, o ile w ogóle da, nasuwa się pytanie – jak zapewnić bezpieczeństwo pozostałym osobom, które cały czas się z nimi stykają? Jak ich ochronić? Ważniejsze jest bezpieczeństwo tych porządnych uczniów, nauczycieli, czy tych, no co tu dużo mówić – przestępców? A rodzice tych chłopców jeszcze uważają, że 3 miesiące w schronisku dla nieletnich to zbyt duża kara, będą się odwoływać… Boże, co to za ludzie? Ja na ich miejscu umarłabym ze wstydu, że tak wychowałam dziecko. Poczuwałabym się do odpowiedzialności za to, co się stało. A oni nic…
Nie jestem pedagogiem, nie wiem, co byłoby najlepszym wyjściem. Może rzeczywiście jakieś ośrodki, trudno jednak powiedzieć w jakiej to by miało być formie.
Straszna jest ta bierność pozostałych uczniów. Ale jeśli pomyślimy, to sami na pewno nieraz nie zareagowaliśmy na jakieś zło, po prostu ze strachu. Mam 24 lata i czasem boję się 12 letnich gówniarzy, albo młodszych. Na ulicy, w tramwaju. Bo wiem, że nikt mi nie pomoże jakby co. To jest chore. Bo u nas nic nie chroni ofiary przestępstwa. Zanim przestępca trafi do więzienia zdąży się na ofierze zemścić ze 100 razy.
Akcja: Głosuj bez meldunku
PO wreszcie wzięła się za coś konstruktywnego. Powszechnie wiadomo, że elektorat PO to w dużej części ludzie wykształceni, studenci. W dniu wyborów często są poza miejscem zamieszkania. Nie jest to duży problem w przypadku wyborów parlamentarnych lub prezydenckich – żeby głosować w miejscu pobytu wystarczy świstek z urzędu … hmm.. chyba gminy, mogą go wziąć rodzice i potem dziecku dosłać. Żeby natomiast wziąć udział w wyborach samorządowych trzeba mieć przeniesione prawa wyborcze.
9 października br. ruszyła kampania Głosuj bez meldunku zachęcająca do udziału w wyborach. Skierowana jest do osób studiujących lub pracujących poza miejscem swojego zameldowania, chcących wziąć udział w wyborach samorządowych.
Akcję zainicjowały organizacje skupione wokół Ruchu Obywatelskiego powołanego przez Donalda Tuska, przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. Podstawowym celem kampanii jest przekonanie do prostej i szybkiej procedury dopisania się do rejestru wyborców.
Na stronie tej akcji można znaleźć odpowiednie druki i informacje o przeniesieniu praw wyborczych.
Ja z własnego doświadczenia wiem, jak to wygląda, ponieważ jestem zameldowana w siedlisku mafii i skorumpowanych polityków, czyli w Starachowicach;), a mieszkam w Krakowie. W zeszłym roku próbowałam (niestety nieskutecznie) wkręcić się do jakiejś komisji wyborczej, co wiązało się właśnie z przeniesieniem praw wyborczych. Udałam się do urzędu miasta w Krakowie, trzeba było właśnie jakiś wniosek wypełnić, być może coś kserowali, nie pamiętam. Potem listem poleconym otrzymałam decyzję pozytywną oczywiście.
Podsumowując: pożyteczna inicjatywa.
Ludzie o marnej reputacji
Na stronie chomiks.com/generator znalazłam fajny pasek, cytuję:
“- Nigdy więcej rozmów z ludźmi o marnej reputacji!
- Ale podobno znów szykuje się koalicja z Samoobroną. Jak to możliwe???
- Bo my z ludźmi o marnej reputacji… rozumiemy się bez słów. ”
Racja, ja takich marnych ludzi widzę po obu stronach, nie tylko w Samoobronie.
Reasumując:
1. Najpierw bracia Kaczyńscy zarzekają się, że z Samoobroną nigdy koalicji by nie utworzyli, że jest to partia wspóltworzona przez agentów…
2. Po wyborach, mając do wyboru podzielenie się faktyczną władzą z PO, wolą umowy i pakty, a wreszcie koalicję z LPRem i Samoobroną, bo poparcie tych ugrupować kosztuje mniej stanowisk.
3. Pod koniec września Lepper krytykuje rząd, budżet, domaga się usunięcia Mojzesowicza, więc J. Kaczyński nazywa go warchołem i usuwa z rządu, co oczywiście skutkuje rozpadem koalicji. (Lepper określa to jako chamstwo)
4. Kilka dni później ujawnienie tzw. “taśm prawdy” przez członkinię Samoobrony R. Beger i triumfujące oblicze A. Leppera oznacza wykopanie topora wojennego po wsze czasy (tak się mogło wydawać).
5. Na wiecu w stoczni premier przyrzeka: “Ale trzeba z tego wyciągnąć wniosek, nigdy więcej nie wolno już rozmawiać z ludźmi o marnej reputacji. I chcę wam tutaj, w tym szczególnym miejscu, w tym, można powiedzieć, świętym miejscu Polaków, przyrzec, że nigdy więcej już z takimi ludźmi rozmawiać nie będziemy.”
6. A. Lepper i R. Giertych ogłaszają po konferencjach prasowych, że chcą reaktywacji koalicji, co początkowo wyklucza PiS.
7. Wkrótce okazuje się, że reaktywacja jest możliwa, dla dobra Polski, dla dobra Polaków. Jest konieczna, aby można było zrealizować program “Polski solidarnej”
Więc tak na zmianę: Lepper zły, Lepper dobry (a w każdym razie przydatny), Lepper warchoł i zdrajca, Lepper niezbędny dla dobra kraju. Czysty obłęd. Oczywiście są osoby, do których stosunek może być tylko ambiwalentny, ale taka częstotliwość zmieniania opinii to już lekka przesada.
Jak to wytłumaczyć wyborcom? Liczyłam na jakieś wyszukane konstrukcje logiczne, a tu jak zwykle chodziło PiSowi o dobro Polski… Nikt normalnie myślący się na to przecież ZNÓW nie nabierze…
Absurdy lustracji
Sławomir Skrzypek, od tygodnia pełniący obowiązki prezesa PKO BP, domaga się od prawie tysiąca swoich podwładnych, by złożyli pisemne oświadczenia lustracyjne.
Z informacji “Gazety” wynika, że do kadry zarządzającej banku – od członków zarządu banku aż po dyrektorów oddziałów i ich zastępców – na początku października trafiło pismo z prośbą o “uzupełnienie informacji kadrowych”. Menedżerowie banku mają złożyć pisemne oświadczenie dotyczące swej “pracy, służby lub świadomej tajnej współpracy z organami bezpieczeństwa państwa w okresie 22 lipca 1944 r. do 10 maja 1990 r.”(…)Bank potwierdza, że chce lustrować menedżerów. – Owszem, pracodawca zwrócił się do pracowników o wypełnienie oświadczeń. Ale ich składanie jest dobrowolne, a dokumenty mają charakter poufny – uspokaja Marek Kłuciński, rzecznik PKO BP.
- Dobrowolne? A jaką mam gwarancję, że jak go nie złożę, to zarząd nie przyśle kontroli i nie zwolnią mnie pod byle pozorem? – powątpiewa nasza rozmówczyni, zarządzająca oddziałem PKO BP.
Marek Kłuciński tłumaczy, że chodzi wyłącznie o uniezależnienie menedżerów od ewentualnych nacisków lub szantażu ze strony osób powiązanych z dawnymi służbami. – Kierownictwo banku uważa, że osoby podejmujące decyzje finansowe powinny kierować się wyłącznie kryteriami merytorycznymi i nie mogą być narażone na jakiekolwiek naciski mogące zakłócać ich obiektywizm – oświadczył rzecznik PKO.
Tak, tak, teraz lustrują pracowników, niedługo zaczną lustrować konta klientów. Co to w ogóle za głupota? Jak można się dowiedzieć z cytowanego artykułu sam pan Skrzypek wielkiego pojęcia o bankowości nie ma. Ale to wszystko nieważne, bo za prezydentury L. Kaczyńskiego w stolicy był jego zastępcą i odpowiadał za inwestycje. Naturalna ścieżka kariery wiedzie z takiego stanowiska wprost na fotel wiceprezesa PKO BP. Teraz ten pan pełni obowiązki prezesa.
Ta lustracja ma niby uwolnić kadry od zewnętrznych nacisków. Pan Skrzypek to dopiero daje przykład obiektywizmu i kompetencji…i apolityczności… Zresztą podobnie jak całe PiS. Bo według tej partii apolityczność polega na obojętności i niechęci wobec wszystkich polityk oprócz jedynie słusznej, bo pisowskiej, a odporność na naciski oznacza obojętność wobec nacisków obcych i podatność na słuszne, bo pisowskie.
Ktoś w komentarzach pod artykułem napisał, że układ czai się za każdym bankomatem;)) Kto by się spodziewał?:)
Za smutek mój, a pani wdzięk…
Za smutek mój, a pani wdzięk
ofiarowałem pani pęk czerwonych melancholii
i lekkomyślnie dałem słowo, że kwiat ich kwitnie księżycowo,
a liście mrą srebrzyście.
Smutna wiadomość. Oczywiście nie popadam w przesadyzm, nie znałam pana Marka Grechuty, nie rozpaczam – tak to już się dzieje…Znam właściwie te najbardziej popularne jego utwory (cóż, może z racji mojego wieku ), jednym z moich ulubionych jest cytowane powyżej “Serce”.
Takie wydarzenie pomaga mi nabrać właściwego dystansu do pewnych spraw. Ma, przynajmniej dla mnie, o wiele większe znaczenie niż wiece partii, komisje śledcze i to, co znaleziono w szafie Lesiaka. Przypomina, że nie samą polityką i codziennością człowiek żyje.
Każdy z nas ma jakieś uczucia, jakieś przemyślenia, ale czasami trudno jest je właściwie ubrać w słowa. Artyści robią to za nas. Możemy się odwdzięczyć podziwem, szacunkiem, pamięcią. Dlatego utwory Marka Grechuty są ponadczasowe.
