Opinie - cytaty z tyg. Polityka o Kononowiczu i patriotyzmie
W ostatnim wydaniu znalazły się m.in. dwie wyjątkowo trafne wypowiedzi dwóch wyjątkowo różniących się od siebie osób.
Zacznijmy od pani prof. Joanny Senyszyn, która porównuje W. Wierzejskiego i K. Kononowicza.
“Wojciech Wierzejski.(…) Dziś - największy przegrany samorządowych wyborów 2006. Sromotną klęskę poniósł w w meczu z Krzysztofem Kononowiczem, rzetelnym kandydatem na prezydenta Białegostoku z listy Komitetu Podlasie XXI wieku. Wierzejski przegrał 1,8 : 0,3. Został znokautowany. Powalony na łopatki. W pełni zasłużenie. W końcu Kononowicz sroce spod ogona nie wypadł. Jest ikoną III/IV RP. Syntezą solidarnościowych polityków. Wziął z nich, co najlepsze. Sweter od Pałubickiego, artykulację od miłościwie nam panującego prezydenta, nawiedzenie od Macierewicza, patriotyzm od Młodzieży Wszechpolskiej. Bezrobotny, jak wielu, ma wykształcenie, jak Wałęsa, obsesje, jak Wasserman, a program, jak wszyscy: żeby było lepiej. Konkretyzacja tego programu w aspekcie zapewnienia bezpieczeństwa („wyprowadzi policję na ulice”, „żeby nie było złodziejstwa, żeby nie było bandyctwa, żeby niczego nie było”) przypomina expose premiera Jarosława Kaczyńskiego. W aspekcie dyscyplinowania młodych („likwidacja alkoholu, papierosów i narkotyków dla młodzieży”) istny Giertych. Czuje się wspólnotę myśli. Może nawet nie tylko myśli. Mają coś takiego w twarzach…
Naprawdę Wierzejski nie miał żadnych szans. Stanął do walki z prawdziwym gigantem. Musiał paść. Jak LPR w bloku z PiS.
Choć z wieloma wypowiedziami pani Senyszyn się nie zgadzam, to z tą i owszem.
I jeszcze jedna wypowiedź, tym razem pana prof. Władysława Bartoszewskiego na temat patriotyzmu.
“-Nie wiem, jakie to słowo ma znaczenie dla młodych ludzi. Jak na nich działa. Ale obserwuję inflację haseł i pojęć. Ja skończyłem liceum katolickie przed wojną. Wydawałoby sie, że ukierunkowane ideologicznie. Ale muszę powiedzieć, że poza mszą nie słyszałem na co dzień o Bogu, ojczyźnie czy patriotyzmie.
I jakoś moje pokolenie wyrosło, a podczas drugiej wojny światowej wykazało się niesłychaną postawą. My z Warszawy chcieliśmy umierać za Gdańsk. Ale gdyby do mnie wówczas 15- czy 16- latka podszedł kolega i powiedział - ojczyzna, myślałbym, że jest trącony. Co tobie? - zapytałbym. Bo czegoś takiego nie było w naszych rozmowach. To nie był temat. “
Uważam, że patriotyzmu nie można narzucić albo nauczyć. Albo się go odczuwa, albo nie, bo nie ma się do tego powodów. Wydaje mi się, że ta wypowiedź pana Bartoszewskiego odnosi się do działań podejmowanych przed obecne władze, która zresztą przeważnie myli patriotyzm z nacjonalizmem i ksenofobią…
Ja przez patriotyzm rozumiem odczuwanie pewnej językowej, kulturowej, historycznej (choć to niekoniecznie) wspólnoty w pozostałymi obywatelami kraju i wynikające z tego działania na rzecz rozwoju państwa (w różnych aspektach, przejawach, na miarę możliwości danej osoby).
Przy czym pojęcie państwo definiuję sobie nie jako termin geograficzny, ale miejsce zamieszkania i życia moje i innych obywateli oraz pewnien mechanizm, który ma nam to życie ułatwiać, który wykorzystuje zjawisko synergii, tworzy platformę do kontaktu i porozumienia różnych grup społecznych. Coś dla obywateli, a nie ponad obywatelami.
Tymczasem u nas politycy, którym się wydaje, że są uosobieniem narodu, państwo widzą jako system nakazowo - rozdzielczy, który za obywateli zdecyduje co mają myśleć, w co wierzyć, ile mają mieć dzieci, jakie firmy zakładać, jak zabezpieczyć się na przyszłość, do jakiego lekarza i kiedy się udać. Rzucam hasło: mniej ideologii, więcej sprawnych urzędników.