Przywracanie patriarchatu
Oczywiście nikt nie oczekiwał od obecnie rządzących “polityków” działań zmierzających do widocznej poprawy sytuacji kobiet na rynku pracy ani wdrażania programów zapobiegających ich dyskryminacji. Jednak bez przesady! Oni chcą za marny tysiąc złotych zachęcić kobiety do siedzenia całe życie w domu! Ale od początku.
Już od ładnych paru lat przyrost naturalny mamy bardzo niski. Więc każdy myślący perspektywicznie rząd próbowałby to zmienić.
Dziś w Polsce według danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej jest ponad milion rodzin wielodzietnych (troje lub więcej dzieci). Wychowuje się w nich blisko 3,5 mln dzieci. Ale zdaniem polityków rodzin wielodzietnych jest za mało. Posłowie PiS z sejmowej komisji rodziny i praw kobiet będą więc zachęcać rodziców do prokreacji. - Wprowadzimy dla nich ekstra rozwiązania - chwali się poseł Marian Piłka.
Właściwie nie uzasadniają swojego pomysłu właśnie dążeniem do poprawy przyrostu naturalnego (obecny poziom może się skończyć katastrofą - gospodarczą itd.), ale swoim widzimisię, zgodnie z którym rodzina wielodzietna jest z definicji lepsza, bardziej wartościowa niż ta z jednym lub dwojgiem, trojgiem dzieci, albo - o zgrozo! - bezdzietna.
Ale, ale, obiecano jednak nagrody. Dopłaty do przedszkoli? Uelastycznienie ich oferty (w tym godzin pracy zwłaszcza)? Urlop wychowawczy także dla ojców? No skądże.
Warunek jest jeden. Rodzina musi mieć najmniej czwórkę dzieci, pracującego ojca i matkę pozostającą w domu, wychowującą swoje pociechy. I to za spełnienie tych kryteriów czeka nagroda. Poseł Marian Piłka wyjaśnia, że każda taka rodzina, powinna dostać specjalną kartę. Ta będzie uprawniać do bezpłatnych wejść do muzeów, kin i teatrów. Dodatkowo dzieci miałyby ulgę na wstęp na pływalnię czy halę sportową.
Na tym jednak nie koniec. Tam, gdzie dzieci będzie więcej niż sześcioro, posłowie proponują dać tysiąc złotych pensji miesięcznie dla matki na wychowanie.
- Jeśli chcemy, aby rodzina była zdrowa moralnie, nie widzę możliwości, aby matka pracowała - argumentuje Anna Sobecka, posłanka niezrzeszona.
[źródło: onet.pl]
No… za bezpłatny bilet do kina na pewno miliony młodych Polek poświęci życie zawodowe i cały swój wolny czas i ochoczo urodzi i wychowa czworo albo i więcej dzieci. Szkoda by było przepuścić taką okazję. Rzeczywiscie.
W ogóle co to za chory pomysł?
- Ojciec musi pracować. A co, jak ojca nie ma? Bo nie żyje, bo odszedł - powodów może być mnóstwo. Samotnej matce teatr się nie należy. Jej samotność to pewnie jej wina… męża przy sobie utrzymać nie umiała, to teraz ulga na basen dla dzieci niech jej się nawet nie marzy. A jak ojciec jest bezrobotny, to przecież pomoc wydaje się jeszcze bardziej uzasadniona…
- Matka ma siedzieć w domu. Nie wiem, do kiedy - aż dzieci będą pełnoletnie? Co jej się do emerytury nie liczy, składek nie płaci - więc w przyszłości otrzyma niższe świadczenie. To po pierwsze. Po drugie - w CV też będzie to marnie wyglądało, o ile jeszcze po tych kilkunastu latach będzie w ogóle starała się o pracę. W każdym razie jej szanse na znalezienie w miarę dobrej posady będą wtedy stosunkowo bardzo niskie. Po trzecie - rzadko jest tak, żeby pensja jednego rodzica wystarczała na bieżące wydatki na liczną rodzinę i jeszcze zabezpieczenie dzieci na przyszłość. A co jak ojciec umrze? Matka tak od razu do pracy wrócić nie będzie mogła…Co wtedy??
Ale przede wszystkim po czwarte - dlaczego tak z góry już rozpisano role: mężczyzna w pracy, kobieta w domu przy dzieciach i garach? Nie dość, że i tak jesteśmy sporo zacofani cywilizacyjnie w stosunku do Zachodu (np. pod względem podejścia do ekologii, równouprawnienia, tolerancji itd.), to teraz chcą nas jeszcze cofać!
Podsumowując: pomysł należy się tylko i wyłącznie do wyrzucenia.