Obwodnice
ROSPUDA
Ta wokół Augustowa budzi we mnie mieszane uczucia. Staram się postawić na miejscu obu stron konfliktu.
Ekolodzy. Cóż, ponieważ nie jestem specjalistką od torfowisk wierzę na słowo naukowcom, że te w dolinie Rospudy są unikalne w skali Europy itd. i dlatego trzeba je szczególnie chronić. Skoro tak - nonsensem i przestępstwem wręcz byłoby budowanie tutaj obwodnicy. Podobno ok. 5000 tys. tirów przejeżdża dziennie przez Augustów, z czasem jeździłyby doliną i można przypuszczać, że miałoby to dla tamtejszej przyrody katastrofalne skutki.
Mieszkańcy Augustowa.
Cóż, obwodnica im się należy. To oczywiste, że dla nich bardziej niż jakiekolwiek torfowiska liczy się zdrowie i bezpieczeństwo ich i ich dzieci. Przez ich miasto przebiega trasa tranzytowa zdaje się, a każdy wie, jak jeżdżą tirowcy - panowie i władcy dróg. Dla nich każdy dzień zwłoki to za dużo. Oburzają mnie komentarze wytykające tym ludziom skrajny egoizm i ignorancję.
WARSZAWA
Obwodnica należy się też Warszawie (zresztą kierowcy też chyba będą woleli omijać korki). Podobno od 20 lat była planowana (pewnie nawet z planami Wielkiego Muru uporano się szybciej) m.in. na terenie dzielnicy Wesoła, a teraz nagle i niespodziewanie okazuje się, że będzie przebiegała z zupełnie drugiej strony miasta. Co przyczyni się do wycięcia o 50 ha lasów więcej, znacznego wzrostu kosztów itd. A tak jakoś się dziwnie składa, że w Wesołej mieszka min. środowiska. Przypadek? Nie chce mi się wierzyć.
Podsumowanie.
W Polsce po prostu niczego nie można zrobić normalnie. Głupiej drogi nawet zbudować. Po prostu dlatego, że nie planuje się inwestycji racjonalnie - wszystko zależy od widzimisię urzędników (czego dowodzi przykład drugi), nie konsultuje się decyzji odpowiednio wcześniej z lokalną społecznością, ekologami itd. Myślę, że zawsze jakiś kompromis jest możliwy do osiągnięcia, zanim dojdzie do obrażania, przykuwania się itd. No ale idiotyzmów i niekompetencji administracji się nie przeskoczy…
Co do Rospudy, kilka razy słyszałem opinie, że obecny projekt będzie droższy od tego omijającego dolinę - ile jest w tym prawdy nie wiem, ale biorąc pod uwagę to, że budowa obwodnicy przez teren podmokły będzie wymagała postawienia wiaduktu mniemam, że sporo.
W dzisiejszych “Faktach” jakiś urzędnik (nie oglądałem dokładnie, bo oglądanie wszelkich programów informacyjnych i wysłuchiwanie co ci geniusze wymyślili źle działa na moje nerwy) wypowiadał się, że procedura przetargowa, wybranie projektu itp. długo trwa i zmiana lokalizacje trasy odwlecze w czasie inwestycję.
Teraz pytanie czy tych ~460 jełopów, biorących co miesiąc ciężką kasę, zamiast zajmować się polowaniem na agentów SB, UB, KGB, tudzież masonów, Żydów i cyklistów nie mogłoby się zająć uproszczeniem tych zasranych procedur? Bo sytuacja, kiedy zatwierdzenie projektu drogi trwa lat 10, a jej budowa rok jest dla mnie paranoją.
Randy
22 lut 07 at 23:34
Trzeba też zauważyć, że planowanie to jedno, a do realizacji zalicza się też chyba zakup gruntów pod budowę drogi. Może być tak, że będzie ona przecinała tereny należące do różnych osób. Nie każdy chce sprzedać.
Ale i na to znaleziono sposób:
Całość artykułu: http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33209,3847153.html
Trudno pogodzić święte prawo do własności z interesem ogółu. Ja uważam, że jednak ważniejsza jest w tym konkretnym przypadku własność, a te przepisy są skandaliczne, mimo, że budowę dróg przyspieszają.
elenoir
23 lut 07 at 1:03