Trzeba mieć tupet…
I to duży, żeby takie bzdury mówić ludziom prosto w oczy, w obecności mediów. Mam na myśli J. Kaczyńskiego i jego dzisiejsze wypowiedzi. O zdemoralizowanej III RP i prawie już idealnej IV. O tym, że dawniej rządził system, panoszyła się korupcja i nic się nigdy nie udawało, a za to teraz… ooo… teraz co urzędnik, to zaraz kryształowy charakter i w ogóle wszystko idzie ku lepszemu. Te cudowności to oczywiście zasługa koalicji, a zwłaszcza PiS.
Szef rządu, który w Białymstoku uczestniczył w konwencji wyborczej podlaskiego PiS zapowiedział, że w Polsce kończy się czas nadużyć, oraz że PiS nie boi się podnieść ręki na “zdemoralizowane elity”.
W tej opinii pan premier jest dość odosobniony. Czas nadużyć się skończył? To dlaczego od samego początku rządów tej koalicji obserwujemy rozkwit koncepcji TKM? Zawłaszczanie stanowiska za stanowiskiem, sprytnie zwane “odzyskiwaniem” i oddawanie ich w ręce “miernych ale wiernych”? Likwidacje konkursów, tworzenie dodatkowych stanowisk dla ludzi koalicjantów (zastępcy w KRUSie np.)?
Jeśli PiS rzeczywiście chciałoby zniszczyć “zdemoralizowane elity”, to przecież musiałoby popełnić samobójstwo, a to przecież nie po chrześcijańsku…
Nie wszystko nam wychodzi, jak wszyscy ludzie jesteśmy omylni, popełniamy błędy, ale sprawy idą we właściwym kierunku, idą do przodu - oświadczył Jarosław Kaczyński.
[źródło: wp.pl]
Trudno, żeby się cofały. Zresztą liczy się nie tylko kierunek, ale i cel. Nie chodzi o to, żeby iść, ale żeby dojść. Ale premier ma i to na uwadze:
Dzisiaj, w roku 2007, stoimy przed wielką szansą przyspieszenia naszych przemian, przyspieszenia postępu, doganiania Europy. Z całą pewnością, tu już nie ma żadnych wątpliwości, że nie jesteśmy w stanie tej szansy wykorzystać, jeżeli Polski nie zmienimy, nie przebudujemy, jeżeli całkowicie nie odrzucimy postkomunizmu - oświadczył Jarosław Kaczyński.
Przecież tylko wskutek skazania Jaruzelskiego PKB nam wzrośnie o co najmniej 50%… Dekomunizacja przyczyni się jak nic do powstania 3 mln mieszkań. Lustracja spowoduje gwałtowne przyspieszenie budowy autostrad. To się dopiero nazywa mieć obsesję.
Premier odżegnuje się także od sugestii, że PiS jak żadna dotąd partia dzieli społeczeństwo.
Wszyscy obywatele są równi, mają te same prawa i obowiązki i tak samo odpowiadają za to, co czynią. Tak samo zasługują na nagrodę, jeśli czynią dobrze i na karę, jeśli czynią źle i my od tej zasady nie odjedziemy - podkreślił.
Ha, tylko kto to będzie osądzał? Czyżby całkowicie obiektywny minister Ziobro?
Z przykrością muszę stwierdzić, że przemówienie premiera Polski to stek bzdur i insynuacji. Znowu. Mało konkretów, dużo pomówień. Czy to nie dziwne, że jego wypowiedzi tak wielu osobom kojarzą się z przemówieniami przywódców PRLu, od których to ludzi i czasów J. Kaczyński tak bardzo się odżegnuje? (Tak, tak, on urodził się od razu w IV RP)
Prawo i Sprawiedliwość, ten rząd, ta konstrukcja polityczna, nie ma żadnej alternatywy - powiedział premier(…).
Ha ha ha.