Demonstracje okiem przechodnia
Zastanawiałam się, czy by się na marsz tolerancji nie wybrać, ale na stronie organizatorów festiwalu jakoś nie doszukałam się zaproszeń dla osób postronnych, więc w końcu nie poszłam. Ale ładna pogoda (choć wiatr trochę chłodny), ciekawość i chęć odwiedzenia księgarń w związku ze zbliżającym się dniem książki wyciągnęły mnie z domu, razem z P.
Gdy pod Bagatelą wysiedliśmy z tramwaju zobaczyliśmy samochody straży miejskiej przy Szewskiej, a nad centrum cały czas latał śmigłowiec i zagłuszał tę śpiewającą i grającą grupkę w ludowych strojach, którą na rynku przeważnie można spotkać.
Przejścia mw Szewską nie widziałam, bo akurat byliśmy w sklepie. Ale słyszałam. Pod wieżą ratuszową widziałam kilkunastu chłopców w bojówkach, z wygolonymi pustymi głowami krzyczących: “Normalna rodzina: chłopak i dziewczyna!” Ja bym na ich miejscu dodała: “i dziesięcioro dzieci!”
Poszliśmy do księgarni hetmańskiej a potem chcieliśmy iść na Bracką do taniej książki, ale policjanci nie przepuścili P., choć mi pozwoliliby przejść (pewnie niegroźnie wyglądam;)). No więc postanowiliśmy iść naokoło Grodzką. Okazało się, że policja zablokowała na Franciszkańskiej marsz tolerancji, ale jakoś się przecisnęliśmy. Marsz wyglądał sympatycznie: kolorowe baloniki, flagi, transparenty (np. “Autorka Muminków była lesbijką”, “Módl się w domu po kryjomu”). Ze wszystkich stron otaczała ich policja. Część w mundurach, część w czymś co wyglądało jak kamizelki kuloodporne, z tarczami, hełmami i pałkami. Było mnóstwo policyjnych wozów, w tym chyba też te z armatkami.
Pogrzebaliśmy sobie na półkach w ctk, a potem postanowiliśmy iść do empiku. Myślałam, że już jest po wszystkim, ale nie. Tłum ludzi na rynku obserwował obie demonstracje. Marsz tolerancji przyblokowała policja przy wejściu z Grodzkiej na rynek, a kordon policji odgradzał ich od tych z marszu tzw. kultury i tzw. tradycji (ci w pewnym momencie zaczęli podskakiwać i coś krzyczeć, co dość zabawnie wyglądało, podobno krzyczeli “kto nie skacze jest pedałem”). Swoją drogą, zastanawiam się do jakiej kultury i do jakiej tradycji nawiązywali wszechpolacy…
Dotarliśmy mimo wszystko do empiku, gdzie promował się akurat Szymon Majewski, a kiedy stamtąd wyszliśmy demonstrantów już nie było, a policjanci zaczęli się rozchodzić. I jak zwykle turyści kupowali na straganach korale i smoki i zapełniali ogródki przy rynku (jakoś się nie wystraszyli).
Wśród uczestników obu demonstracji przeważali ludzie młodzi, przy czym okazuje się, że ci “kulturalni” i “tradycyjni” to niemal sami chłopcy i mężczyźni. Zastanawiałam się, dlaczego tak jest i przyszło mi do głowy parę możliwości:
1. kobiety mają na ogół więcej zdrowego rozsądku;
2. kobiety o takich poglądach na żadne demonstracje nie chodzą, bo siedzą w domu, gotują obiad i zajmują się dziećmi;
3. kobiety uważają, że wygolona głowa jest mało twarzowa, a moro było modne parę sezonów temu;)))
Dobrze, że nie doszło do fizycznej konfrontacji. Obie grupy pokazały, co chciały. Kotami chyba nikt nie rzucał.
Jak wolność słowa, to wolność słowa - można głosić także poglądy homofobiczne. Natomiast nie do przyjęcia powinno być wypowiadanie się w podobnym duchu przez polityków i próby narzucania tego innym. Mam nadzieję (wątłą), że za jakiś czas (parę dekad) takie marsze tolerancji już nie będą potrzebne.
Ale słyszałam. Pod wieżą ratuszową widziałam kilkunastu chłopców w bojówkach…
W tym miejscu musieliśmy się gdzieś minąć :)
brocha
21 kwi 07 at 23:29
“Módl się w domu po kryjomu”-”Kochaj sie w domu po kryjomu” zgadzam sie! jestem przeciwny promocji zarowno z tej strony jak i z tej. Nie obchodzi mnie kto jest jakiej orientacji i nie mam zamiaru byc zmuszanym do wysluchiwania tez typu “zakaz pedalowania”. Jeden jak i drugi marsz to dla mnie szczyt idiotyzmu i nietolerancji. Tak nietolerancji
nie zamierzam ulegac permisywizmowi
napoleonid
22 kwi 07 at 17:09
Ja hasło “Módl się w domu po kryjomu” zrozumiałam zupełnie inaczej.
Jest ono nieco przewrotne. To odpowiedź homoseksualistów i osób ich wspierających na twierdzenia, że z homoseksualizmem nie można się obnosić, że to nie wypada o nim mówić, że to prywatna sprawa, która powinna pozostawać w czterech ścianach, żeby nie urazić aby uczuć estetycznych osób postronnych.
Również wiara lub jej brak jest sprawą równie prywatną i jej przejawy mogą niektórych razić. Też można by powiedzieć, że religijność powinna być zamknięta w ścianach kościołów i klasztorów.
Chodzi w tym wszystkim o to, że albo jako społeczeństwo ustalamy, że będziemy trzydziestoma ośmioma milionami anonimowych odindywidualizowanych postaci, które rozmawiają tylko o rzeczach obojętnych i cały czas uważają, żeby kogoś nie obrazić, albo jako społeczeństwo uznamy prawo do wyrażania siebie ograniczone tylko dobrem innych ludzi.
Ja jestem za tą drugą opcją. I nie ma to nic wspólnego z permisywizmem, za to z empatią - jak najbardziej.
Elenoir
22 kwi 07 at 22:46
Odczułem wewnętrznąpotrzebe skomentowania:
“1. kobiety mają na ogół więcej zdrowego rozsądku;
2. kobiety o takich poglądach na żadne demonstracje nie chodzą, bo siedzą w domu, gotują obiad i zajmują się dziećmi;
3. kobiety uważają, że wygolona głowa jest mało twarzowa, a moro było modne parę sezonów temu;)))”
O, o, tego ino czegoś. Może troche wyczulony na generalizowanie. To nie jest przyjemne, gdy samemu nie mając praktycznie nic wspólnego z czymś takim słysze co i rusz komentarze typu “Wszyscy faceci myślątylko o seksie”, “Każdy facet to szowinista”, “Każdy facet to śmieć” i tak dalej - fakt faktem, nie lubie też słuchać gdy w podobny sposób generalizuje się kobiety.
A więc skwituje to takimi owymi słowami:
Na takich demonstracjach pośród agresorów trudno siędoszukać dam, gdyż przedstawicielki tego samego poziomu inteligencji wolą spędzać czas, za przseproszeniem, na rozchylaniu ud dla każdego przechodzącego i zainteresowanego mężczyzny, libacjach alkoholowych, tudzież innym podobnym do tego interesie. Jednakowóz proszę by żadna przedstawicielka płci pięknej, która akurat napatoczy się na mój iście wulgarny komentarz nie brała tego do siebie. W końcu mówią, że najbardziej oburzają się ci, których dana obelga dotyczy :).
Skell
23 kwi 07 at 19:30
Skell, żartowałam:)
A poza tym, idąc twoim tokiem rozumowania, zwiększona aktywność seksualna tych dam gdzieś musi znaleźć ujście. Skoro wszyscy do nich samych podobni dżentelmeni są na demonstracji, to z kim one mogą “spędzać czas”?;)) Czyżby z tymi porządnymi dżentelmenami, którzy prawie nigdy nie myślą o seksie?:)))
elenoir
23 kwi 07 at 19:53