Archive for kwiecień, 2007
Swoboda wg LPR
LPR nie ustaje w próbach uczynienia z Polski państwa wyznaniowego, a z Polaków - ludzi, których celem i sensem istnienia jest prokreacja.
Uświadomiłam sobie, że istnieje coś takiego jak “sejmowa komisja rodziny i praw kobiet”. Kolejność sugeruje, co jest priorytetem… W każdym razie do tej właśnie komisji LPR złożyła projekt Karta Praw Polskich Rodzin, oparty na watykańskich dokumentach. O dziwo, projekt został odrzucony!;)
A były tam całkiem ciekawe (z punktu widzenia psychiatrii) twierdzenia:
Projekt zakłada ochronę małżeństwa jako “głębokiego i uzupełniającego się związku mężczyzny i kobiety”; mówi m.in. o misji małżeństwa do przekazywania życia, wyklucza stosowanie sterylizacji, aborcji, eksperymentów na ludzkim embrionie, interwencji “w dziedzictwo genetyczne osoby ludzkiej”.(…)
[źródło: interia.pl]
Może powrócimy do zwyczajów przodków, kiedy kilkunastoletni dziewczęta i chłopcy zawierali związki małżeńskie, a dzieci zostawały matkami? A skoro prokreacja jest taką świętą misją, to może idźmy dalej i nagradzajmy gwałcicieli za aktywne przyczynianie się do wzrostu liczebności narodu? Read the rest of this entry »
Zapraszam
Zapraszam od czasu do czasu na mój drugi blog, gdzie wklejam z youtube utwory, które mi się podobają.
W tej chwili jest ich ok. 10 i dominuje coś w rodzaju rocka, co nie wyklucza pojawienia się tam i innych gatunków.
Nie posłuchacie tam natomiast nigdy żadnego disco, rapu i hip hopu, ani techno.
*Edit - już ponad 10 i coraz więcej:)
Znowu publiczne pieniądze dla kościoła
Byli tacy, którzy na początku urzędowania R. Giertycha w ministerstwie edukacji chcieli dać mu szansę. Grubą kreską odznaczyli jego dotychczasowe ”dokonania” i oczekiwali, że na tym stanowisku będzie się chciał pokazać z jak najlepszej strony. Bardzo szybko okazało się, że nadzieje te bardzo były płonne.
Ja nie łudziłam się ani przez chwilę. Byłam kiedyś (ze dwa lata temu) na debacie Tuska z Giertychem w Krakowie. Trzeba mu (R.G.) przyznać - jest dość inteligenty. A zatem te jego absurdalne poglądy wynikają albo z zimnej politycznej kalkulacji albo naprawdę jest takim oszołomem (można przecież być inteligentnym i głupim jednocześnie). Zresztą wszystko jedno - jeśli ktoś taki dostanie się “do władzy”, to na pewno nie wyniknie z tego nic dobrego.
No i nie wynikło. Ostatnio wyraźnie widać, że R. Giertych stara się przypodobać kościołowi. Może chce coś zyskać na sporze Rydzyk - Pałac Prezydencki? Najpierw wliczanie ocen z religii do średniej, medal dla Jankowskiego, teraz przywileje dla nauczycieli katolickich.
Na mocy rozporządzenia, które zamierza wydać wicepremier, nauczyciele zatrudnieni w kościelnych placówkach będą mogli doskonalić się zawodowo na koszt podatnika. Będą dostawać też nagrody pieniężne, zarówno z funduszy tworzonych w budżetach wojewodów, jak i ze środków Ministerstwa Edukacji Narodowej.
Roman Giertych zdecydował się przyznać nauczycielom przywileje na prośbę, jaką w sierpniu 2006 roku wystosował do niego sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski bp Piotr Libera. (…)
W Polsce funkcjonuje ponad 250 placówek oświatowych prowadzonych przez kościelne osoby prawne (głównie zakonników). Jest w nich ponad 1,5 tysiąca etatów nauczycielskich.
[źródło: wprost.pl]
Nie mam nic przeciwko szkołom wyznaniowym. Nie rozumiem natomiast, dlaczego mają być utrzymywane z pieniędzy publicznych, dlaczego nie składają się na ich istnienie owi wyznawcy? Może szkoda im swoich pieniędzy i dlatego sięgają po cudze?
Episkopat zwrócił się z prośbą, episkopat dostał kasę. Dlaczego nie zwrócił się w tej sprawie do swoich tzw. wiernych? Może nawet dla episkopatu jasne jest, że mało kto da na ten cel pieniędze dobrowolnie i że trzeba je zabrać z płaconych przymusowo podatków?
Religijny folklor
Najnowszy sondaż, którego wyniki opublikowano w Newsweeku potwierdza to, o czym wiadomo już od dość dawna, a do czego polski kościół katolicki się nie przyznaje: większość Polaków, którzy deklarują wyznanie katolickie to tak naprawdę (z punktu widzenia kk) zupełni heretycy.
Tylko 20 proc. osób, określających się jako wierzący katolicy, umie wymienić dziesięć przykazań, a ponad 30 proc. nie zna żadnego. Jedynie 18 proc. potrafi podać imiona czterech ewangelistów, a prawie 43 proc. z tych, którzy określają się jak głęboko wierzący, jest zdania, że można wyspowiadać się z grzechu pierworodnego.
Polacy ciągle chętnie określają się mianem katolików, jednak ich wiara ma coraz mniej związków z nauką Kościoła. Coraz częściej staje się zbiorem zupełnie prywatnych wyobrażeń.
[źródło: interia.pl]
A zatem takie osoby w coś wierzą, a że “niezupełnie” w to, czego naucza kk… cóż, wychodzi na to, że tworzą sobie swoją własną religię. Z chrześcijaństwa wybierają sobie to, co im najbardziej odpowiada, np. niektórzy nie wierzą w piekło, ale w niebo tak, niektórzy stosują środki antykoncepcyjne, choć kk tego zabrania itd. Do tego trochę tradycji słowiańskich, trochę przesądów…
Dochodzi do tego jeszcze zupełna nieznajomość Biblii, zwłaszcza Starego Testamentu, kompletny brak zainteresowania teologią, większe zainteresowanie formą sakramentów czy świąt kościelnych niż ich treścią i sensem…
Nie dotyczy to oczywiście wszystkich, ale ogromnej większość tzw. katolików w Polsce. Kościołowi katolickiemu taka sytuacja, jak widać, odpowiada…