Moje słuszne poglądy na wszystko:)

czwartek, 28.06.2007

Sytuacje tramwajowe

Kategoria wpisu: Kobiety i mężczyźni, Kraków, Obyczaje, Społeczeństwo, Uncategorized — elenoir @ 1:23

Choć raz nie o polityce:)

Co najmniej 2 razy dziennie jeżdżę tramwajami i spłynęło na mnie kilka refleksji.

1. Mężczyźni bardzo rzadko ustępują kobietom miejsca. No i słusznie, mamy przecież równouprawnienie:) Toteż bardzo się zdziwiłam, kiedy chłopak w moim wieku wczoraj tego miejsca mi ustąpił. Ale nie skorzystałam;) W każdym razie panowie nie są już racy szarmanccy wobec kobiet, jak to się nam wydaje.
2. Młodzi ludzie przeważnie ustępują starszym. Przyznaję się, że ja nie zawsze. Nie robię tego, kiedy taka osoba stanie tak blisko mojego siedzenia, że prawie się o mnie opiera. Nie lubię nachalności. Jeśli zauważę, to ustąpię, po co się pchać? Po drugie nie ustępuję starszym kobietom, które noszą szpilki. Ja nie noszę, bo mnie od tego bolą nogi po prostu. Dochodzę więc do wniosku, że jeśli taka pani ma siłę, żeby paradować w szpilkach, to i te parę przystanków postoi - sama chciała. No i nie ustępuję miejsca, kiedy się źle czuję. W końcu też płacę za bilet i teoretycznie mam takie samo prawo do siedzenia jak i osoby starsze.

Znajoma opowiadała taką historię. W zatłoczonym tramwaju na jednym z siedzeń siedziała kilkunastoletnia dziewczyna, obok stała jej mama. Jakaś starsza kobieta, która również stała zaczęła głośno złorzeczyć młodzieży, która nie szanuje starszych itd. itd. itd. W końcu matka dziewczyny miała chyba dość i oświeciła tę babę, że córka właśnie jest po ciężkiej operacji i nadal jest ciężko chora. Kobiecie zrobiło się strasznie głupio i wysiadła na najbliższym przystanku.

Morał z tego taki, że wiek automatycznie nie uprawnia do wykłócania się o miejsca.

3. Wieczorem lepiej jeździć wagonem, w którym jest motorniczy.

Nie zanosi się, żebym się przesiadła w najbliższym czasie do własnego samochodu, więc pewnie jeszcze niejednej ciekawej sytuacji będę świadkiem;))

wtorek, 26.06.2007

Straszaki premiera

Kategoria wpisu: Absurd, IV RP, Polityka, Społeczeństwo, Uncategorized — elenoir @ 0:21

Już od paru dni premier straszy wprowadzeniem podatku “dla najbogatszych”. Co prawda nie precyzuje, kogo ma na myśli:
a) ciężko pracujących na każdą złotówką powyżej średniej krajowej?
b) lekarzy, czyli z definicji łapówkarzy, morderców?
c) prawników, którzy przecież dołów nie kopią, więc właściwie nie pracują, a pieniądze biorą nie wiadomo za co?
d) pielęgniarki, którym się protestować zachciewa, a przecież 1200 - 1500 zł mies. (tylko mniej więcej zarabiają w Krakowie, jak wynika z moich doświadczeń) np. za mycie obcych ludzi i asystowanie przy operacjach to wręcz za dużo?
e) a może beneficjentów sztucznie stworzonych stanowisk w administracji publicznej, którzy za nic co miesiąc biorą kilka tysięcy zł na głowę ?
f) młodych “ekspertów” LPRu?
g) nagrodzonych przez min. Kalatę urzędników jej ministerstwa?

J. Kaczyński podkreślił, że dodatkowe opodatkowanie dotyczyłoby ludzi zamożnych, którzy “płacą podatki symboliczne albo żadne”.
[źródło: onet.pl]

No tak, a każdy kto się w życiu czegoś dorobił to, ze definicji, złodziej… Komunizm w czystej postaci…

W każdym bądź razie rząd nie chciał na siebie brać odpowiedzialności za podniesienie podatków i chciał ją subtelnie przenieść na społeczeństwo za pomocą referendum. Zapytano by Polaków, czy ci, co mają więcej niż ty powinni mieć znacznie mniej? Nasz znany z zawiści naród odpowiedziałby gremialnie TAK.
Dziś ze zdumieniem przeczytałam w sieci o planach wprowadzenia podatku katastralnego, który miałby być właśnie młotem na “burżujstwo”. Co od razu wydało mi się niewiarygodne, bo nie ma ta propozycja nic wspólnego z populizmem (nie tylko bogaci mają nieruchomości), no i wprowadzenie jej w życie potrwałoby lata. Zresztą na tym etapie rozwoju naszego kraju i rynku nieruchomości ten podatek byłby nonsensem. Premier szybko zdementował doniesienia:

Jarosław Kaczyński powiedział, że wprowadzenie podatku katastralnego w Polsce byłoby przedwczesne - społeczeństwo obecnie jest zbyt biedne, aby znosić dodatkowe obciążenia fiskalne.
Podatek katastralny uderzyłby, zdaniem premiera, w osoby starsze, które są właścicielami małych domków, od których musiałyby odprowadzić podatek do budżetu. Jarosław Kaczyński podkreślił, że takie obciążenie podatkowe doprowadziłoby do wywłaszczenia uboższej części społeczeństwa, na którym skorzystać mogłaby bogatsza część społeczeństwa. Szef rządu zanzaczył, że społeczną zbrodnią byłoby zmuszanie ubogich do pozbywania się swych mieszkań.
[źródło: polskieradio.pl]

No to jak to jest? Społeczeństwo jest za biedne, żeby płacić większe podatki, a z drugiej strony proponuje się ich podwyższenie? Nie rozumiem…  lepiej zarabiający też są chyba częścią społeczeństwa?

Zresztą o czym my tu mówimy w ogóle… Premier zdaje się nie rozumieć w ogóle idei podatku od wartości nieruchomości. To narzędzie jawi mu się tylko i wyłącznie jako źródło większych wpływów do budżetu.
Poza tym podatek katastralny miałby chyba zastąpić obecny podatek od nieruchomości. Jest to w tej chwili podatek lokalny. Czy takim by pozostał?

Lekiem na problemy sektora finansów publicznych są , zdaniem rządzących, wyższe podatki.  Tyle to i dzieci w podstawówce mogą wymyślić. Ale politycy powinni nam może wreszcie udowodnić, że nie pobierają diet za darmo.

niedziela, 24.06.2007

“Porażająca” demagogia

Kategoria wpisu: Absurd, Gospodarka, IV RP, Religia, Społeczeństwo, Uncategorized — elenoir @ 21:07

Słuszność obniżenia składki rentowej jest dla mnie (i chyba dla większości ludzi) tak oczywista, że nie ma sensu tego znów wyjaśniać. Zresztą trochę już o tym pisałam w poprzednim poście.

Kiedy rząd wpadł chociaż raz na jakiś sensowny pomysł, to zaraz odzywają się głosy sprzeciwu. Z różnych stron.

Lewica.

Jak podkreślił na konferencji prasowej szef SLD Wojciech Olejniczak, zawetowanie ustawy o obniżeniu składki rentowej “spowoduje, że będziemy mieli środki finansowe, które można przeznaczyć na służbę zdrowia i edukację”. “Tym samym zakończymy ten niekończący się protest” - powiedział polityk SLD.
[źródło: onet.pl]

Powiedział, co wiedział. Albo co mu wewnętrzna potrzeba populizmu i demagogii podszepnęła. Wpływy ze składki rentowej przeznaczane są na wypłaty rent, a nie jakiekolwiek inne cele. Nie można, bo jest to niezgodne z prawem, przekazać tych pienięðzy na podwyżki np. dla lekarzy czy pielęgniarek. Weto prezydenta nie poprawiłoby absolutnie sytuacji w służbie zdrowia.
Zresztą, jak też już pisałam w poprzednim moim wpisie na blogu - obniżona składka rentowa oznacza wzrost składki zdrowotnej właśnie i wzrost wpływów z podatków. A więc automatycznie większe środki na służbę zdrowia.

Znani ekonomiści
Podobno znani ekonomiści proponowali obniżenie tej składki tylko dla osób najmniej zarabiających i korzystających ze świadczeń socjalnych itd. Miałoby to być ich zdaniem impulsem prozatrudnieniowym. No tak… Żeby nie być gołosłownym może małe obliczenie.
Przy płacy minimalnej, 936 zł brutto, obniżenie składki rentowej o 2 pkt. proc. (o tyle mniej płacili by pracodawcy od stycznia 2008 r.) oznacza spadek kosztów o 18, 71 zł. No… jaki impuls… Tylko coś mi się zdaje, że oszczędności tego rzędu raczej nie byłyby jakąś niesamowitą zachętą do tworzenia nowych miejsc pracy.
Ekonomiści ostrzegają również, że wyższe, dzięki tej obniżce, pensje mogą spowodować wzrost inflacji, co z kolei skłoni RPP do podniesienia stóp procentowych. Trudno się z tym nie zgodzić. Spowoduje to pewnie np. podrożenie kredytów.

Z drugiej strony nawet jeśli nie obniżono by składki rentowej, to przecież wpływy z niej przecież nie giną. Teoretycznie są przeznaczane na wypłaty rent. Widocznie wpływy przekraczały wydatki na świadczenia, albo może wreszcie rząd weźmie się za uszczelnianie systemu rentowego… Lepiej przecież oddać ludziom zarobione przez nich pieniądze niż je trzymać na jakichś kontach, nad którymi pieczę miałaby pewnie administracja .

Generalnie uważam, że obniżenie składki rentowej ma więcej plusów niż minusów. A demagogia co poniektórych jest, że zacytuję, porażająca…;))) No ale wielu im to wierzy…

czwartek, 14.06.2007

Realny efekt niższej składki rentowej

Kategoria wpisu: Gospodarka, IV RP, Polityka, Uncategorized — elenoir @ 22:46

Kibicuję Z. Gilowskiej w sprawie obniżenia składki rentowej o 3 punkty proc. Zawsze to mniej przejedzonych przez administrację pieniędzy. Z drugiej strony może to pewnie nieco wpłynąć na inflację…

Ciekawe jest co innego, o czym tak się tylko mimochodem wspomina, a na co zwróciłam uwagę czytając ten artykuł w GW. Obniżenie składki rentowej spowoduje, oprócz wzrostu dochodu netto, także wzrost podatku i składki zdrowotnej.

Załóżmy, że dochód brutto wynosi 2500 zł. Generalnie dochód netto wyniesie obecnie 1689,35 zł, a po obniżce składki 1774,94 zł, czyli wzrósłby w tym przypadku o ok. 5%.

Jednocześnie wyższa jest podstawa do obliczania składki zdrowotnej i w konsekwencji sama składka zdrowotna wynosi obecnie 182,90 zł, a po zmianie wyniesie 189,65 zł co daje wzrost o ok. 3,7%.

Wyższa jest także comiesięczna zaliczka na podatek dochodowy - z obecnie 160 zł wzrośnie do 169 zł, czyli o ok. 5,6%.

Czyli tu wzrośnie, tam spadnie, no ale jednak bardziej wzrośnie. Oby:))

PS. Wyliczenia moje w excelu, więc mogą być oczywiście błędy:)

piątek, 1.06.2007

Ignorancja Polaków w kwestiach finansowych

Kategoria wpisu: Gospodarka, Społeczeństwo, Uncategorized — elenoir @ 0:52

Dużo się ostatnio u nas mówi o edukacji. Zwykle na mówieniu się kończy. Myślę, że jedną z głównych wad systemu nauczania w Polsce jest brak powiązania wiedzy zdobywanej w szkole z praktyką, z codziennym życiem.

Już jakiś czas temu pisałam, że za konieczne uważam wprowadzenie podstaw wiedzy z zakresu finansów już w szkole podstawowej. Teraz do tego wrócę.

Przykład 1 - Zmień OFE na gorszy

Rekordowe 105 tys. osób zmieniło w maju OFE. Najmniej wybrało najlepiej inwestujące. Kiedyś pożałują, że dali się zmanipulować. W dwóch tegorocznych sesjach transferowych 187 tys. osób zmieniło fundusz emerytalny.
Wiele wskazuje na to, że decyzja nie była przemyślana, a w jej podjęciu “pomógł” akwizytor. Jak bowiem wytłumaczyć to, że przyszli emeryci zostawiają OFE, które od lat najlepiej pomnażają ich oszczędności i przenoszą się do słabszych.
Do czterech najlepiej inwestujących funduszy przeszło niecałe 10 proc. zmieniających. Do czterech najgorszych: prawie dwa razy tyle.(…)
Poznaliśmy krążące między akwizytorami “złote argumenty”, które przekonają mało świadomych klientów. Niby sprawa prosta: wartość jednostki funduszu, który dobrze inwestuje, rośnie szybciej. Jak pokazać, że jest na odwrót? Woli pan mieć taniego czy drogiego dolara - zapyta nas wówczas agent. Albo: za te same pieniądze będzie pan miał więcej jednostek. A na koniec: teraz jest najlepszy moment na wyjście, bo wyjmie pan najwięcej pieniędzy.
[źródło: interia.pl]

Ręce opadają. Tak, ilość jednostek jest najważniejsza… No bo przecież nie ich wartość, nie ich notowania w na przestrzeni lat itd. itd.

Przykład 2 - Zrób to sam

Prawie 27 mld zł wynosiły na koniec kwietnia aktywa funduszy stabilnego wzrostu. To świadczy o ich popularności. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że są one dość drogie, ale łatwo to zmienić. Wystarczy rozłożyć taki fundusz na kawałki i złożyć go z powrotem. Samemu.
[źródło: interia.pl]

A dlaczego sobie nie zdają sprawy? Bo o funduszach nie mają pojęcia. (więcej…)

Blog at WordPress.com.