Sytuacje tramwajowe
Choć raz nie o polityce:)
Co najmniej 2 razy dziennie jeżdżę tramwajami i spłynęło na mnie kilka refleksji.
1. Mężczyźni bardzo rzadko ustępują kobietom miejsca. No i słusznie, mamy przecież równouprawnienie:) Toteż bardzo się zdziwiłam, kiedy chłopak w moim wieku wczoraj tego miejsca mi ustąpił. Ale nie skorzystałam;) W każdym razie panowie nie są już racy szarmanccy wobec kobiet, jak to się nam wydaje.
2. Młodzi ludzie przeważnie ustępują starszym. Przyznaję się, że ja nie zawsze. Nie robię tego, kiedy taka osoba stanie tak blisko mojego siedzenia, że prawie się o mnie opiera. Nie lubię nachalności. Jeśli zauważę, to ustąpię, po co się pchać? Po drugie nie ustępuję starszym kobietom, które noszą szpilki. Ja nie noszę, bo mnie od tego bolą nogi po prostu. Dochodzę więc do wniosku, że jeśli taka pani ma siłę, żeby paradować w szpilkach, to i te parę przystanków postoi - sama chciała. No i nie ustępuję miejsca, kiedy się źle czuję. W końcu też płacę za bilet i teoretycznie mam takie samo prawo do siedzenia jak i osoby starsze.
Znajoma opowiadała taką historię. W zatłoczonym tramwaju na jednym z siedzeń siedziała kilkunastoletnia dziewczyna, obok stała jej mama. Jakaś starsza kobieta, która również stała zaczęła głośno złorzeczyć młodzieży, która nie szanuje starszych itd. itd. itd. W końcu matka dziewczyny miała chyba dość i oświeciła tę babę, że córka właśnie jest po ciężkiej operacji i nadal jest ciężko chora. Kobiecie zrobiło się strasznie głupio i wysiadła na najbliższym przystanku.
Morał z tego taki, że wiek automatycznie nie uprawnia do wykłócania się o miejsca.
3. Wieczorem lepiej jeździć wagonem, w którym jest motorniczy.
Nie zanosi się, żebym się przesiadła w najbliższym czasie do własnego samochodu, więc pewnie jeszcze niejednej ciekawej sytuacji będę świadkiem;))