Moje słuszne poglądy na wszystko:)

Realny efekt niższej składki rentowej

with 31 comments

Kibicuję Z. Gilowskiej w sprawie obniżenia składki rentowej o 3 punkty proc. Zawsze to mniej przejedzonych przez administrację pieniędzy. Z drugiej strony może to pewnie nieco wpłynąć na inflację…

Ciekawe jest co innego, o czym tak się tylko mimochodem wspomina, a na co zwróciłam uwagę czytając ten artykuł w GW. Obniżenie składki rentowej spowoduje, oprócz wzrostu dochodu netto, także wzrost podatku i składki zdrowotnej.

Załóżmy, że dochód brutto wynosi 2500 zł. Generalnie dochód netto wyniesie obecnie 1689,35 zł, a po obniżce składki 1774,94 zł, czyli wzrósłby w tym przypadku o ok. 5%.

Jednocześnie wyższa jest podstawa do obliczania składki zdrowotnej i w konsekwencji sama składka zdrowotna wynosi obecnie 182,90 zł, a po zmianie wyniesie 189,65 zł co daje wzrost o ok. 3,7%.

Wyższa jest także comiesięczna zaliczka na podatek dochodowy - z obecnie 160 zł wzrośnie do 169 zł, czyli o ok. 5,6%.

Czyli tu wzrośnie, tam spadnie, no ale jednak bardziej wzrośnie. Oby:))

PS. Wyliczenia moje w excelu, więc mogą być oczywiście błędy:)

Written by elenoir

czwartek, 14.06.2007 @ 22:46

31 Responses to 'Realny efekt niższej składki rentowej'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Realny efekt niższej składki rentowej'.

  1. Jakoś mnie to !@#$%^&* nie dziwi, skoro w bud żecie po stronie wpływó z tytułu obniżeni składki ma ubyć 5 mld rocznie to jakoś to trzeba zrekompensować, skoro nie ogranicza się wydatków budżetowych w tym samym czasie

    brocha

    14 cze 07 at 23:20

  2. Cóż, mimo wszystko rekompensata nie będzie pełna:) W podanym przeze mnie przykładzie mimo wzrostu zaliczki na podatek dochodowy i składki zdrowotnej wynagrodzenie wzrasta również.

    A gdyby, tak jak było w planach, w styczniu obniżono składkę o kolejne 2 pkt. proc… ale tego przystawki już chyba nie zniosą…

    Nawet obecna obiecana obniżka ma się wiązać z wprowadzeniem ulgi podatkowej na dziecko w kwocie wolnej od podatku. Kolejny wydatek. Swoją drogą ciekawe - czy za każde dziecko rzeczywiście będzie to sobie można odliczyć.

    elenoir

    15 cze 07 at 0:28

  3. A co to za skrzywione myślenie - pobieranie mniejszego podatku (ulga na dziecko) to teraz wydatek?

    Getoryk

    15 cze 07 at 10:45

  4. No może faktycznie źle to ujęłam:)) Późno było już trochę, kiedy to pisałam;)))
    W każdym razie chodziło mi o to, że to bardzo dobrze oczywiście, że maleją obciążenia podatkowe, ale jakoś tak nie widzę adekwatnego do tej zniżki zmniejszenia wydatków budżetowych. Wręcz przeciwnie - one rosną. Obecnie jest to rekompensowane może w pewnym stopniu pośrednio przez wzrost gosp., ale kiedy on się skończy, to co wtedy? Łatwo dawać ulgi, trudniej je odbierać, łatwo wydawać jeszcze nie zarobione pieniądze. Oczywiście zawsze można zwiększyć deficyt budżetowy…

    elenoir

    15 cze 07 at 19:10

  5. Policzmy sobie… Typowy Kowalski wydaje z zarobionych przez niego pieniędzy (lub za niego wydają): ZUS 45%, z to co zostaje płaci dochodowy (19%), do tego VAT (średnio jakieś 13%), akcyza za paliwo, alkohol, i tego typu, razem coś pomiędzy 65%-75%. Tyle wynoszą obowiązkowe daniny na rzecz państwa.

    Tak mi się to jakoś kojarzy z chłopem pańszczyźnianym, tzn. Kowalski pracuje dwa dni na polu pana, jeden dzień na swoim. Dwa dni na pana, dzień na swoim…

    Teraz się dowiaduję, że będzie obniżka o 7%, rozbita na dwa lata. Nie wiem, może się mylę, ale jak na tygrysa Europy to chyba trochę za mało…

    miniu

    15 cze 07 at 19:50

  6. No niezupełnie. Może na przykładzie dochodu brutto 2500 zł pokażę, jak się wylicza dochód netto i co po drodze nam zabierają i na co.
    Dochód brutto: 2500 zł
    (1) Składka na ubezp. emeryt.:9,76% (dochodu brutto), czyli 244 zł
    (2) Składka na ubezp. rentowe: 6,5% (wkrótce 3,5%), 162,50 zł
    (3) Składka na ubezp. chorobowe: 2,45%, 61,25 zł.
    (4) W sumie składka na ubezpieczenia społeczne[(1)+(2)+(3)] wynosi 18,71% dochodu brutto, czyli 467,75 zł.
    (5) Podstawą obliczenia składki zdrowotnej jest różnica między dochodem brutto i sumą składek na ubezpieczenia społeczne, czyli 2500 - (4), co daje 2032,25 zł.
    (6) Składka zdrowotna = 9% * (6), czyli 182,90 zł.
    Zryczałtowane mies. koszty uzyskania przychodu wynoszą zwykle 108,50 zł.
    (7) Teraz obliczamy podstawę opodatkowania, bo te 19% nie jest liczone od całego dochodu brutto. W tym celu od dochodu brutto odejmujemy (4) i 108,50zł i zaokrąglamy do jedności, co daje nam podstawę opodatkowania w wys. 1924 zł.
    (8)A teraz obliczamy zaliczkę na podatek dochodowy. To nieco skomplikowane.
    Zarabiając 2500 zł brutto miesięcznie podatnik na pewno znajduje się w I części skali podatkowej i płaci 19% podatek.
    Zaliczka na podatek dochodowy = (7)*19% - 47,71 zł - 7,75%*(5) = 160 zł.
    Kwota 47,71 zł to mies. kwota wolna od podatku.
    (9) Teraz można już wreszcie obliczyć dochód netto:
    Dochód netto = dochód brutto - (4)składka na ubezp.społ.-(6)składka zdrowotna - (8)zaliczka na podatek dochodowy = 1689,35 zł.
    Dodam jeszcze, że składka na ubezpieczeniu emerytalne i rentowe jest po połowie finansowana przez pracownika i pracodawcę, więc nasz pracodawca dokłada jeszcze 9,76% naszego dochodu brutto na składkę emerytalną i jeszcze 6,5% na składkę rentową.
    Obniżka lipcowa (o 3 punkty procentowe, a nie o 3 procent!!!) dotyczy tylko i wyłącznie tego, co płaci pracownik. Od stycznia składka rentowa zostanie obniżona po stronie pracownika i pracodawcy, w obu przypadkach o 2 punkty procentowe.
    Co do VATu nie jest istotna średnia stawka podatkowa. Właściwie większość rzeczy, jakie kupujemy opodatkowana jest na 22%. Dlatego właśnie miałby sens podatek liniowy - owszem, część artykułów by podrożała, ale większość by staniała.

    elenoir

    15 cze 07 at 21:01

  7. OK, faktycznie, trochę mi poprawiłaś humor :)

    No ale się jeszcze upewnie: ile ja, zarabiając 2500 brutto, kosztuję pracodawcę (poza tym, co wyliczyłaś)? Lub to samo pytanie inaczej: ile pracodawca musi (jest zmuszony) płacić państwu, jeśli ja brutto zarabiam 2500 (poza tym, co wyliczyłaś)?

    miniu

    15 cze 07 at 21:42

  8. Pracodawca nic nie musi płacić państwu. Pracodawca płaci pracownikowi i za niego odprowadza podatek
    oraz Z-usy. Przy wspomnianej kwocie 2500 należy dodać jeszcze te wspomniane przez panią E. 9,76% + 6,5%, co da w sumie 2906,50 zł. I taką kwotę pracodawca daje sobie w koszty działalności gospodarczej. W przeliczeniu na Euro daje to kwotę ok. 765 EUR. I takie są koszty pracy w Polsce najniższe w Unii Europejskiej. Kiedyś pan Balcerowicz wprowadził tzw. “Popiwek” czyli podatek od wynagrodzeń i tym sposobem położył najlepsze zakłady pracy, czyli te, które dawały robolom najlepsze pensje. Być może dlatego długo nam się nie uda dogonić UE z płacami. Bo nie dość że głodowe pensje to jeszcze się lansuje teorie, że w Polsce są najwyższe koszty pracy.

    Hans Kloss

    16 cze 07 at 21:20

  9. Ja to rozumiem w ten sposób:muszę zarobić 2906,50 żeby dostać do ręki 1689,35. To, że coś odprowadza za mnie pracodawca, to zwykłe ściemnianie bo i tak ja muszę na to zapracować. Ide do sklepu ze swoimi 1689,35 i kupuję polski towar w którym jest wkalkulowane moje wynagrodzenie w wysokości 2906,50+pozostałe koszty+22% jednego z najwyższych w Europie VATu.

    Tomek

    17 cze 07 at 20:01

  10. Ano właśnie, też tak gdzieś mi chodziło po głowie, że się “na rękę” dostaje trochę mniej niż połowę tego, co się wypracowało. A jeszcze, z tego co mi zostaje (jakieś 45%), część idzie na VAT, akcyzy, i inne koszty, których nie mogę nie płacić. Dobrze rozumiem?

    miniu

    17 cze 07 at 20:41

  11. Przepraszam, błąd z mojej strony, nie trochę mniej niż połowę, tylko trochę więcej niż połowę.

    miniu

    17 cze 07 at 20:42

  12. Miniu, nie odpowiem na twoje pytanie, bo nie lubię pisać o czymś, o czym nie mam pojęcia. Nie jestem pracodawcą, więc nie wiem, ile w sumie wynoszą koszty zatrudnienia pracownika. Na pewno zaliczają się do nich koszty szkoleń (bywa, że bardzo wysokie), czasami np. zapewnienie odzieży ochronnej… Ale jak to się ma to faktycznego dochodu pracownika - nie wiem.

    Każdego denerwuje wysoki VAT, akcyza (choć nie palę i właściwie nie piję, więc dotyka mnie ona pośrednio, bo na kosmetyki chyba już akcyzę znieśli;)).

    A jako typową Polkę najbardziej z tego wszystkiego denerwuje mnie kiepskie prawo, którego furtki pozwalają niektórym płacić mniej niż ja - mam na myśli np. ludzi, który w życiu na wsi nie byli, ale płacą sobie tylko KRUS… Powinno się natychmiast zlikwidować tę kryminogenną instytucję.

    elenoir

    17 cze 07 at 22:35

  13. Sorry, ale bez podwyższenia progów podatkowych to tę całą obniżkę może sobie p. Gilowska na ścianie powiesić. Toż progi są śmiesznie niskie!

    didixi

    18 cze 07 at 7:02

  14. To oczywiste że większość zarobionych pieniędzy NETTO wraca z powrotem do budżetu państwa w postaci Vatu i akcyzy. I lansowane przez niektórych polityków (głownie liberałów)teorie ile coś ma kosztować budżet państwa powinny to uwzględniać. Np. 1000 zł becikowe do ręki wydane na ubranka z dzianin 22%VAT to realne 819zł. Czyli do budżetu wraca 181zł. Wydane na wódkę 1000 zł, pi razy oko do budżetu wraca ok.900 zł (rzeczywisty koszt produkcji 1 litra spirytusu to ok 4 zł). Oczywiście do wszytko bardzo uproszczone bo różne podatki płacą sprzedawcy, producenci, exporterzy, importerzy itp. Ale korzyści są dla gospodarki po na pewno zwiększa się popyt jak daje się obywatelom więcej kasy.

    hans kloss

    18 cze 07 at 9:40

  15. Hans Kloss: ten argument o powracaniu części pieniędzy z powrotem do budżety bardzo ciekawy. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, szczerze powiedziawszy.

    Elenoir: akcyza jak najbardziej Cię dotyka, chociażby akcyza na benzynę. Te przykładowe kosmetyki mogłyby być tańsze, gdyby tańsza była akcyza za benzynę. No i akcyza za prąd. I parę innych akcyz jeszcze…

    miniu

    18 cze 07 at 10:58

  16. Didixi, dla mnie nie tyle wysokość progów jest śmieszna, co wszystkie progi są głupie. Dlaczego ktoś zarabiający więcej ma oddawać proporcjonalnie większą część swoich dochodów niż ludzie zarabiający mniej? Każe się go w ten sposób za większe zdolności, większą inwencję, pomysłowość, talent, wiedzę albo chociaż spryt itd. Przy podatku liniowym ten “bogaty” realnie i tak zapłaci więcej niż osoba mniej zamożna.

    Hans Kloss, nie pisz, że większość dochodu netto wraca do budżetu. Tak by się działo, gdyby ludzie cały ten dochód przeznaczali na benzynę i alkohol. Przeważnie tak nie jest, chyba to przyznasz? Za większą część zarobków kupuje się inne rzeczy, na które VAT wynosi maksymalnie 22%, a to większość nie jest. Za pieniądze dostajesz zawsze coś w zamian, jakiś towar, produkt.

    Zauważ też, proszę, że liberałowie postulują przeważnie obniżenie podatków.
    Piszesz, że planując jakieś wydatki budżetowe powinno się uwzględniać, że część tych pieniędzy (22%) do budżetu wróci. Wróci albo i nie. Może rodzina, która otrzymała becikowe przeznaczy je na jakąś inwestycję, może pożyczy znajomemu, może zgubi. Wcale nie musi tej kwoty wydać od razu. Po prostu trudno przewidzieć coś takiego.

    Miniu, no przecież napisałam, że pośrednio mnie dotyka i miałam na myśli fakt, że np. w cenie każdego niemal produktu, który kupuję są koszty jego transportu. Nie wiedziałam, że jest akcyza na prąd:(

    elenoir

    18 cze 07 at 23:39

  17. “Dlaczego ktoś zarabiający więcej ma oddawać proporcjonalnie większą część swoich dochodów niż ludzie zarabiający mniej.”
    I tu się z panią E. nie zgadzam. Bo takie podejście spowoduje powstanie świata bogatych i bardzo biednych. W twojej teorii bogaty stał by się jeszcze bardziej bogaty a biedny bardziej zubożeje. Przemyśl to i wyobraź sobie taki świat. Za ok 100 lat powstałby świat rodem z Batmana, taki JOKER rządziłby całym światem. Wg bogaty powinien oddać dużo więcej dochodu niż biedny. I taki przykład: gość zarabia 1 mln zł./m-c i odprowadza 90% podatku, zostaje mu jeszcze 100 tys. zł, przeje to? Ktoś zarabia 1000 zł - to nie powinien wogóle płacić podatku! I to jest sprawiedliwe, ja tak uważam. Inaczej ludzkość podzieli się na dwie kategorie: garstka bogatych korzystająca z najnowszej medycyny, żyjąca dużo dłużej. Oraz ci biedni nękani przez choroby, których nie stać na leczenie, wykorzystywani do najcięższych prac po prostu konie pociągowe. Chcesz takiego świata, proszę bardzo, ale ja nie.

    hans kloss

    19 cze 07 at 12:10

  18. “zostaje mu jeszcze 100 tys. zł, przeje to?”. Właśnie, przecież żołądek każdy ma jednakowy… Wg potrzeb trzeba dzielić, nie według zasług…

    Parafrazując, i tu się z Panem H nie zgadzam… :)

    miniu

    19 cze 07 at 16:54

  19. Hans, świat bogatych i biednych, to już istnieje i nic się na to nie poradzi.Problemem jest, to że są bogaci, którzy musiei na swoje bogactwo zapracować i bogaci z nadania państwowego. Biedni dzielą się na biednych z przyczyn losowych i z wyboru. To co proponujesz, to odbieranie tym bogatym, którzy pracują w celu hodowli bogatych z budżetu i biednych z wyboru. Słyszałem kiedyś taką definicję władzy: “władza to dzielenie nie swojej kasy.Czym więcej kasy do dzielenia tym więcej władzy.” Czy czasami tej władzy nie mamy w nadmiarze?

    Tomek

    19 cze 07 at 18:22

  20. Lech Kaczyński(jeszcze jako prezydent W-wy) o swojej pensji (ok. 12 tys. zł):”Z niepokojem patrzę na wysokość swojego wynagrodzenia, jako jedyny żywiciel rodziny.”
    (”Życie Warszawy”, 5 grudnia 2002 r.)

    Tomek

    19 cze 07 at 21:32

  21. Hans, trochę wyobraźni. Załóżmy, że ktoś prowadzi firmę, co przynosi mu dochód roczny w wysokości 1 mln zł. Zarządza nią, obmyśla strategie, stara się o kontrakty, odpowiada za nią i za ludzi, których zatrudnia. Naprawdę myślisz, że chciałoby mu się rozwijać firmę, tworzyć nowe miejsca pracy itd., gdyby wiedział, że większość (90%) zysków, które wypracuje zabierze mu państwo? Oj, wątpię. Gdyby stawki podatkowe były tak wysokie, to ludzie zamożni wyemigrowaliby z Polski albo rejestrowaliby firmy w rajach podatkowych albo ukrywali faktyczne dochody. Albo w ogóle nikt by nie zaczynał nawet swojej działalności, tylko rozglądałby się za pomocą społeczną.

    Nie zgadzam się też z twierdzeniem, że osoba zarabiająca mało nie powinna podatków płacić w ogóle.
    Po pierwsze, to by chyba było niezgodne z prawem, wprowadzałoby nierówność.
    Po drugie, na ludzi lepiej zarabiających spadłoby w całości finansowanie służby zdrowia dla osób biedniejszych.

    W twoim świecie, Hansie, w Polsce zostaliby tylko ludzie zarabiający do 1000 zł. Reszta by wyemigrowała.

    Elenoir

    19 cze 07 at 21:33

  22. Pamiętasz droga E. takiego Janosika odbierał bogatym i dawał biednym. Wg mnie był pozytywną postacią. W tym kontekście mój sposób widzenia opodatkowania pełniłby taką rolę. I nie sądzę że wszyscy by wyjechali. No bo co - przeniosą firmy za granicę i tam będą mieli pracowników za 1000zł czyli 245 Euro? Prawdziwy przedsiębiorca to będzie uciekał od podatku poprzez inwestycje, tworzenie miejsc pracy. A biurokrata, czy jakiś przezes Banku niech płaci, a jak się nie podoba to napewno znajdą się chętni na te 100 tys.
    A tak na marginesie to jeśli zarobisz w Polsce 2.789,89zł przez cały rok (tzw. kwota wolna od podatku) to nie płacisz podatku. I jest to zgodne z prawem, a czy wprowadza nierówność, każdy
    z tego korzysta.

    Hans Kloss

    19 cze 07 at 22:36

  23. Po pierwsze są kraje, gdzie siła robocza jest tańsza niż w Polsce i wcale daleko szukać nie trzeba.

    Po drugie, zdaje mi się, że dla ciebie “prawdziwy przedsiębiorca”, to ktoś kto fizycznie pracuje w swojej firmie albo którego firma produkuje jakieś rzeczy. A prezes banku to dostaje kasę za darmo? No, pomińmy PKO BP - w końcu wybiorą jakieś politycznie poprawnego prezesa. Albo prawnik? Artysta?

    Wątpię, żeby znaleźli się ludzie, którzy będą pracować na milion z perspektywą otrzymania tylko 10%. Na chłopski rozum byliby ciężkimi frajerami.

    A tak na marginesie, to kwota wolna od podatku wynosi aktualnie 3013 zł i dotyczy ona wszystkich, więc o nierówności nie ma mowy.

    Elenoir

    19 cze 07 at 23:39

  24. Właśnie, to pytanie Elenoir o tym, czy przedsiębiorcy chciałoby się rozwijać firmę przy 90% podatkach jest bardzo celne.

    Obecnie podróż np. z Warszawy do Krakowa jest dłuższa niż np. z Warszawy do Londynu. Lub do Madrytu. Lub do Wiednia.

    Jeśli więc w danym kraju nie odpowiada mi ustrój gospodarczy, po prostu jadę tam, gdzie jest lepiej. To jest różnica jakościowa życia. I jednocześnie jest to różnica jakościowa dla rządzących. Nie można już być zbyt dużym Janosikiem. Bo po prostu nie zostanie za dużo bogatych do łupienia.

    Jeśli chodzi o prowadzenie działalności gospodarczej, to tutaj pole do popisu jest jeszcze większe. Można założyć firmę w Irlandii (niskie podatki), otworzyć filię w Polsce i nie martwić się już wysokimi daninami na rzecz państwa. Paradoksalnie, polski Janosik nie dostanie od takiej fimry złotówki (jeśli się umiejętnie transferuje zyski), więc może jednak polski Janosik powinien się zastanowić, czy warto być bardzo ostrym.

    Z tymi firmami, to się dopiero zaczyna. Na razie Irlandczycy słabo mówią po polsku, ale założę się, że w ciągu paru lat wyrośnie tam pare dużych, polskich biur rachunkowych.

    miniu

    20 cze 07 at 9:28

  25. Jakoś tak narzekacie na system podatkowy w Polsce i już kombinujecie z wyjazdami. A tu jakoś do nas przyjeżdżają inwestorzy. I powstają fabryki jak grzyby po deszczu. LG, Samsung, Philips, Volswagen, Ford, Opel itd. itp. W Polsce podobno najwięcej produkujemy samochodów, choć nie mamy nawet swojej marki. Jesteśmy po prostu republiką bananową: tania siła robocza, małe podatki. Chiny mają też wysoki wzrost gospodarczy bo tania siła robocza i wiele firm światowych tam lokuje produkcję.
    Miniu nie wiem skąd takie dane na temat Irlandii, bo ja znalazłem takie:
    rlandzki system podatkowy dzieli podatników na kilka kategorii. Do pierwszej z nich zaliczają się niezamężne kobiety i nieżonaci mężczyźni, a także wdowy i wdowcy, którzy nie mają na swoim utrzymaniu dzieci. W świetle irlandzkiego prawa podatkowego, gdy masz żonę (lub męża) i dzieci, ale twoi bliscy na stałe przebywają w Polsce, to jesteś traktowany jako nieżonaty (niezamężna). Pierwsze zarobione 29,4 tys. euro (115 tys. zł) dochodu opodatkowane są w wysokości 20 proc. Powyżej tej kwoty obowiązuje już 42-procentowy podatek.
    Do drugiej kategorii irlandzki system podatkowy zalicza nieżonatych mężczyzn, niezamężne kobiety, wdowców i wdowy, którzy korzystają ze zwolnienia podatkowego z powodu samotnego wychowywania dzieci. Gdy przebywasz w Irlandii wraz z dzieckiem lub dziećmi (i możesz to udowodnić), a współmałżonek pozostaje w Polsce, zaliczony jesteś do tej kategorii. W tym wypadku pierwsze zarobione w ciągu roku 33,4 tys. euro (130 tys. zł) dochodu obłożone są podatkiem 20 proc. Podatek od pozostałej kwoty wynosi 42 proc. Trzecia kategoria podatników w Irlandii to wspólnie rozliczający się małżonkowie, z których tylko jedno pracuje – tłumaczy Tomasz Wybranowski na łamach dwutygodnika Praca i Życie za Granicą.

    Wychodzi na to że podatki mają większe.

    hans kloss

    20 cze 07 at 10:19

  26. Irlandia: podatek od firm 12,5%. W Polsce przynajmniej 19%, a o ile dobrze rozumiem, to jeśli jestes większą firmą to masz większe podatki bo chowdzi CIT. Ale głowy nie dam.

    Co do fabryk w stylu LG, Philips, Gillette… W moim rodzinnym mieście (Łódź) Philips zatrudnia ludzi po studiach za 1000 na rękę. O Gillette nawet nie wspomnę, bo tam się pracuje na taśmie przy składaniu nożyków do golenia.

    Te duże fabryki otwierają się właśnie takich miastach jak moje, gdzie można bardzo tanio kogoś zatrudniać. A zgadnij, w których krajach płacą podatki?

    Nie mam o to jakiegoś żalu, bo w końcu każdy chce zarobić, Philips i Gillette też. Chodzi mi o to, żeby Ci, którzy ustalają podatki zrozumieli, że Polacy mają inne wyjście. I że z niego coraz częściej zaczną korzystać.

    miniu

    20 cze 07 at 11:51

  27. Wiesz co? Nie miej do mnie żalu, ale należysz do pokolenia, które lubi być dojone. Dlatego życzę ci zdrowia, szęścia, choć wiem że nie masz żalu do nikogo?

    hans kloss

    20 cze 07 at 12:36

  28. Nie wiem, do którego pokolenia należę, różni socjolodzy próbują przykleić mi różne etykiety.

    Co do dojenia, to chyba właśnie doszliśmy do sedna sprawy. Bardzo nie lubię być dojony.

    Nie lubię być dojony przez Philipsa, więc nie pracuję w Philipsie. Mam wybór.

    I tak samo jest z podatkami. Jeśli będą w Polsce zbyt duże, przestanę je tam płacić. Mam wybór.

    I właśnie to powinni zrozumieć ci, którzy ustalają podatki. Mam wybór.

    miniu

    20 cze 07 at 14:01

  29. Gratuluję dobrego samopoczucia.

    Hans Kloss

    21 cze 07 at 16:03

  30. A dziękuję bardzo :)

    Pozdrowienia z Londynu ;)

    miniu

    21 cze 07 at 17:29

  31. Nie, no bez przesady. To, że podatek i składka zdrowotna wzrośnie, było akurat logiczne (przynajmniej dla mnie), skoro jest naliczana jako procent od dochodu.
    O wiele bardziej martwi mnie co innego. Bo z każdej strony rząd się chwali, jak to będziemy o wiele bogatsi dzięki tej zmianie. Mało natomiast wspomina się o pomysłach ministra Religi, aby wprowadzić dodatkowe opłaty na służbę zdrowia, o zbliżających się podwyżkach OC, czy o planowanych podwyżkach VATu…

    doodge

    9 lip 07 at 12:01

Leave a Reply