Archiwum dla sierpień 2007
Nie chcę, ale muszę…
…zabrać głos w sprawie ostatnich wydarzeń. Nie mam zamiaru za głęboko w nie wnikać, bo główny ich sens jest jasny – rozpoczęła się kampania wyborcza. A więc znowu to samo – likwidacja układu, zarzuty wobec znanego biznesmena, emerytury pomostowe o rok dłużej, wyższa płaca minimalna. Chleb i igrzyska, dla każdego coś miłego. Kolejne obietnice PiSu, podczas gdy tych poprzednich przecież nie spełniono (owe 3 miliony mieszkań, walka z układem – 2 lata mieli i nic).
Obecna sytuacja polityczna jest chora. Sama już nie wiem, najlepszym rozwiązaniem byłyby chyba komisje śledcze ds. Blidy i akcji CBA w ministerstwie rolnictwa. Przemawia za tym fakt, że PiS jakoś bardzo się tych komisji obawia. Premier powiedział:
Komisje śledcze są potrzebne wtedy, gdy zawodzą inne instytucje. A te instytucje działają prawidłowo. To są komisje w obronie przestępców.
[źródło: gazeta.pl]
W świetle doniesień o tym, co dzieje się w prokuraturach i resorcie sprawiedliwości takie stwierdzenie zakrawa o kpinę i paskudną hipokryzję. Wstyd. No ale premier twierdzi, że dziennikarze i opozycja okłamują naród.
Z drugiej strony przeciąganie rządów PiSu też mi się nie uśmiecha. Ale i tak na rozwój wypadków nie mam żadnego wpływu, a moje narzekanie tutaj nic nie da.
W jakim kraju my żyjemy…
Tak mi kiedyś przyszło do głowy, że wiem, co bym powiedziała w sytuacji, kiedy poznawałabym osobę, która przedstawia mi się jako prawnik/polityk (no jakoś nie lubię tych “grup zawodowych”): “Czy zawsze przedstawia się pan/pani każdemu tak od razu z jak najgorszej strony?” Jestem uprzedzona i uogólniam, wiem, wiem:)
Po powrocie z urlopu nawet nie za bardzo chciało mi się czytać polityczne newsy, kto kogo nagrywał, jakim dyktafonem, komu groził zamach… Jeszcze jestem w stanie sobie wyobrazić, że inwigiluje się opozycję (nie twierdzę, że to słuszne), ale partnerów z koalicji, a nawet kolegów z własnej partii? Jaka atmosfera musi panować w parlamencie – podejrzenia, podsłuchy, szantaże, haki, przecieki, wykorzystywanie służb specjalnych do celów, łagodnie mówiąc, innych niż je powołano. Przecież w ten sposób nie da się niczego konstruktywnego zrobić!!! Ci tzw. politycy chyba już zapomnieli, po co się tam znaleźli i dlaczego społeczeństwo ich (jeszcze) utrzymuje. Mają tworzyć warunki, żeby ludziom się tu w miarę dobrze żyło i żeby gospodarka mogła się rozwijać, ale powinni zajmować się tylko sprawami, których owi obywatele sami załatwić nie mogą (głównie chodzi o infrastrukturę i ramy prawne).
Tymczasem odstawiają w mediach żałosny spektakl. Na nasz koszt. Nic więcej. I jeszcze ośmielają się grzmieć o solidarności ze społeczeństwem i temu podobne kłamstwa. Może liczą na to, że lud zadowoli się igrzyskami, np. niedawną defiladą w Warszawie. Podobno było dużo widzów, ale pewnie nie zdawali sobie sprawy z tego, kto za to całe przedstawienie płaci i jaki jest jego zamierzony cel. O, nie finansował go prezydent RP, choć tak się starał przybrać marsowy wyraz twarzy i tak hojnie rozdawał łaskawe pozdrowienia.
Co z tego, że pewnie będą jesienią wybory, skoro absolutnie nie ma na kogo głosować. Będę zmuszona wybrać mniejsze zło i głosować na PO, właściwie tylko na zasadzie eliminacji. Choć trudno powiedzieć, jakie ta partia ma właściwie poglądy, bo raczej się nimi nie chwali. Ciekawa jestem, czy tylko pozują na prawicę, a potem (po wyborach) cofną się do centrum, czy te zmiany są już trwałe…
Że też 38milionowe społeczeństwo nie jest w stanie wybrać czy wyłonić z siebie 560 choćby przeciętnie inteligentnych ludzi… Może powinno się liczbę parlamentarzystów zmniejszyć minimum o połowę, wtedy ich “jakość” choć trochę by wzrosła (albo dostałyby się co co bardziej zdeterminowane miernoty).
Urlop
Zawieszam działalność na jakiś tydzień i w poniedziałek bladym świtem jadę sobie na urlop na Słowację:) Jeśli się nie zgubię, jeśli nie zje mnie niedźwiedź w górach i jeśli będzie fajnie, to i o tym napiszę:)
Pozdrawiam:)