Uwaga w Carrefourze
No cóż, tak się składa, że to będzie kolejny post o zakupach, konkretnie w Carrefourze (znowu w Galerii Krakowskiej – mam tam po drodze). W okresie świątecznym najazd na super- i hipermarkety trwa, więc może ten wpis się komuś przyda.
Oczywiście każdy z nas słyszał o przypadkach, kiedy cena towaru na półce sklepowej różni się od ceny przy kasie. I jakoś tak się dziwnie składa, że przeważnie na niekorzyść klienta. Trudno zwrócić na to uwagę, kiedy robimy większe zakupy i koncentrujemy się na tym, żeby nadążyć za kasjerką/kasjerem, spakować je i jak najszybciej ustąpić miejsca kolejnym klientom, żeby i oni mogli nadążyć… Większość osób nie bierze w ogóle paragonu albo zaraz go wyrzuca, więc nie są one przeważnie świadome, że zapłaciły więcej niż powinny. Widuje się też czasami ludzi, którzy robią zakupy z kalkulatorem, na bieżąco sumując ceny i potem porównują wynik przy kasie, ale to wyjątki.
W wymienionym na wstępie sklepie już trzy razy (a istnieje tam od całkiem niedawna) spotkałam się z podobną sytuacją.
Po raz pierwszy nacięliśmy się na tzw. promocję. Papier toaletowy Regina, którzy kosztuje normalnie 9,10 zł, sprzedawany był po niecałe 5 zł. Szkoda, że tylko w teorii. Bo jakiś czas później przypadkowo wpadł mi w ręce ten paragon i widniała na nim cena 9,10 zł. Ależ byłam zła…
Kolejny raz – cebula luzem. Wzięłam jedną czy dwie i dałam je do zważenia przy odpowiednim stoisku. Coś mnie tknęło i porównałam cenę za 1 kg z nalepki na tym zakupie z ceną ze stoiska. 10 gr więcej. Nie miałam czasu, więc się nie kłóciłam. Trudno. Ale stałam się bardziej uważna.
Wczoraj kupowaliśmy krakersy lajkonik. Do wyboru są zwykłe, cebulowe i sezamowe. Doszło go głosu moje wrodzone skąpstwo:)) i oczywiście wybrałam zwykłe, bo kosztowały 2,60 a pozostałe 2,90 zł. Przy kasie i na paragonie pojawiła się jednak cena 2,90 zł. No, tym razem nie dałam za wygraną. Zwróciłam na to uwagę panu kasjerowi – nie był zdziwiony, więc pewnie takie przypadki zdarzają się często. Musiałam się udać do innej kasy, czekałam głodna 15 minut… streściłam kolejnemu panu kasjerowi sprawę, poszedł sprawdzić, czy mówię prawdę, zwrócił 30 gr i jeszcze musiałam coś podpisywać. Ja sądzę, że te krakersy powinnam dostać za darmo.
Nie zrobiłam tego dla 30 groszy, ale dla zasady. Uważam, że jeśli klienci nie będą reagować, to takie praktyki nigdy nie znikną. Nie wiem, czy zawyżanie cen przy kasie to działanie celowe, czy efekt bałaganu i chaosu. Na pewno nie dzieło przypadku – zbyt często się powtarza w jednym i tym samym miejscu i zbyt często się o tym słyszy.
Jeśli więc mogę coś doradzić, doradzam dużo idącą ostrożność, podczas każdych zakupów, nie tylko tych dużych.
Jeśli więc mogę coś doradzić, doradzam: sprawdź cenę na czytniku kodów kreskowych. Co w każdym supermarkecie można znaleźć. Żelazna zasada sprzedawców:”albo oni nas, albo my ich”. Chodzi o złodziei sklepowych. Oni kradną i trzeba stratę odbić na uczciwych klientach.
hans kloss
piątek, 21.12.2007 at 20:58
Też pisałem o czymś takim:
http://ramzelsworld.blogspot.com/2007/07/supermarket.html
O banany chodziło.
ramzel
piątek, 21.12.2007 at 21:26
->hans kloss, przede wszystkim, to w niektórych sklepach bardzo trudno je znaleźć. To raz. Dwa, to obowiązkiem sprzedawcy jest tak umieścić informację o cenie towaru, żeby klient nie miał wątpliwości, ile to kosztuje. Kod kreskowy służy, jak sądzę, do kasowania zakupów przy kasie.
->Ramzel, ja tam nie miałam żadnych skrupułów, żeby podać dokładną nazwę i lokalizację sklepu:)
Elenoir
piątek, 21.12.2007 at 22:36
@Elenoir:
Jeśli takie przypadki się powtarzają, może warto to zgłosić o UOKiKu? Wszak po to właśnie są… (Tak, wiem, że nikomu się nie chce…)
doodge
sobota, 22.12.2007 at 14:05
cos w tym jest – robilam zakupy w tej sieci i zawsze byly towary co do ktorych mialam uwagi. mnie kasjerzy odsylali z watpliwosciami do puktu informacyjnego /??!/.
zawsze odkladam takie produkty juz na kasie. moze odnoszac je na miejsce beda mieli okazje przemyslec sprawe? unikam takich sklepow.
pajeczaki
niedziela, 23.12.2007 at 0:29
Nie UOKiK ale inspekcja handlowa powinna załatwić tutaj sprawę, polecam lekturę:
Ustawa o cenach z dnia 5 lipca 2001 r. (Dz. U. 97, poz. 1050)
p.s. przy okazji ja też mam GK po drodze ;)
brocha
czwartek, 27.12.2007 at 23:56
Witaj, czy dasz się wciągnąć do zabawy: http://doodge.wordpress.com/2008/01/01/niedzielne-linki-noworoczne-postanowienia/ ?
doodge
wtorek, 1.01.2008 at 19:20
He he… Marketingowcy z wielkich sieci nie ustają w robieniu nam wody z mózgu.
Abstrahując od odpowiedniego układu sali, produktów na półkach i doboru asortymentu swego czasu w Tesco była powszechna praktyka sprzedawania drożej 4- i 6-paków piwa niż tej samej ilości puszek pojedynczo. Jak znam życie z innymi produktami też tak było.
Z Hipermarketami wygrać się nie da, bo jest tam w jednym miejscu stosowane tyle technik manipulacyjnych bazujących na naszych uproszczeniach w rozumowaniu że trzeba by osiągnąć poziom koncentracji buddyjskiego mnicha oraz benedyktyńską cierpliwość aby wyjść z zakupów z bilansem korzystnym.
Ja najchętniej robię zakupy w osiedlowym sklepie, gdzie pani podaje zakupy zza lady, a kolejkę bez przerwy blokują kupujący, którzy zamiast dokonywać zakupów opowiadają sprzedawczyni, co tam się u nich ostatnio wydarzyło. Któregoś dnia stojąc w wyjątkowo długiej kolejce i zagryzając zęby z niecierpliwości (“bo muszę mieć już”) zobaczyłem jak ważną rolę odgrywa takie miejsce w życiu ludzi. Zakupy są też wydarzeniem społecznym…
Wspieram więc handel osiedlowy, oddając im dobrowolnie to czego nie ukradną mi w hipermarkecie. :D
dru'
środa, 2.01.2008 at 10:03
Ja jednak wolę zakupy w hipermarkecie, bo jest po prostu taniej. Przykład: sok pomarańczowy tymbark w carrefourze kosztuje z tego co pamiętam 3,45, a w oczku 4,80 zł, więc… Dżem ok. 3 zł, a w sklepie osiedlowym taki sam prawie 5 zł.
Oczywiście wcale nie każdy towar jest o tyle tańszy, więc trzeba uważać. Zwłaszcza przy promocjach typu: kup 3 produkty, trzeci gratis. Zawsze sprawdzam, ile kosztują 3 sprzedawane osobno.
Elenoir
wtorek, 8.01.2008 at 21:21
No niestety zakupy w hipermarkecie sa wygodniejsze, raz ze wzgledu na cene dwa ze wzgledu na brak czasu jak w moim przypadku.
Pracujac normalnie w duzym miescie czasem nie ma zwyczejnie czasu aby sie rozbijac na pojedyncze sklepy :(
piosnek
sobota, 19.01.2008 at 20:56
Wiem, że ludzie mają pretensje do nas sprzedawców, że nie zawsze jest cena aktualna danego asortymentu.Nie da się jednak zrobić wszystkich cen przy innych obowiązkach a przede wszystkim kiedy jedna cena zmienia się nawet 3 razy dziennie.
Od tego są czytniki aby sprawdzać sobie ceny towarów, no ale nie wszytkim się chce.A póżniej są jakieś pretensje.Zawsze cena, która wychodzi na czytniku będzie odpowiadała cenie przy kasie.
Kasia
sobota, 15.03.2008 at 14:51
Ja nie mam pretensji do kasjerów czy osób układających towar na półkach. Raczej do osób odpowiedzialnych za organizację pracy i ustalanie cen towarów w danym hipermarkecie/ innym sklepie.
Co do czytników… akurat w carrefourze, gdzie dość często robię zakupy jest ich mało (w GK widziałam aż jeden). Poza tym nie chce mi się rzeczywiście sprawdzać tam cen wszystkiego, co kupuję – nie muszę, dla klienta wyznacznikiem jest cena na półce z towarem a nie cena z czytnika.
PS. Ja vs Carrefour 4:2 – nie zauważyłam, że promocyjna cena na opakowaniu serków tartare jest niższa niż cena na półce i w rezultacie przy kasie. :(((
elenoir
środa, 19.03.2008 at 23:13
postarajcie się pracowac w takim sklepie choc przez miesiąc.To że cena jest inna niż na cenówce nie jest zamieżona poprostu pracownicy nie nadążają z wymianą cenówek. Przychodzi kilka tysięcy sztuk towaru a pracowników jest kilku! I jeżeli się cena nie zgadza to po tyłku dostaje pracownik a nie sklep!To pracownikowi zależy żeby było jak trzeba a nie sklepowi który siec mo naprzykład we Francji. A tak wogóle to pracowałam w carrefour i jest o.k.!
ania
poniedziałek, 10.11.2008 at 23:04