Najwyższy czas na reformę systemu ubezpieczeń społecznych.
Bądźmy szczerzy: obecny stan rzeczy jest niesprawiedliwy, a pewnie i niekonstytucyjny (tylko kto odważny zaskarży go do TK?). Wygląda to tak, że na leczenie i emerytury pewnej bardzo dużej grupy społecznej składa się reszta społeczeństwa. Naturalnie mam na myśli rolników. W rolnictwie pracuje ok. 16 % ogółu zatrudnionych, a wytwarzają tylko 4 % PKB (to są dane sprzed paru lat, ale nowszych nie widziałam).
Co miesiąc 9% mojego dochodu brutto jest przeznaczane na opłacenie składki zdrowotnej, a 9,76% na ubezpieczenie emerytalne (drugie tyle płaci pracodawca), 6,5% na ubezpieczenie rentowe.
Ja mogę, a raczej muszę płacić, a rolnicy nie?
Nie płacą podatku dochodowego, nie płacą składki zdrowotnej, minimalne kwoty na KRUS. Obowiązuje ich podatek gruntowy, który jest podatkiem lokalnym.
Według profesora Jerzego Wilkina z PAN, eksperta w sprawach wsi, jeśli ten podatek przeliczyć na dochody, to wynosi on średnio około 5% produkcji czystej, czyli tego, co rolnikom zostaje po odliczeniu kosztów.
[źródło: inwestycje.pl]
Otóż to, a najniższa stawka podatku dochodowego wynosi obecnie 19% i zdecydowanie nie jest on jedynym obciążeniem pracowników i przedsiębiorców. Pisałam już kiedyś na ten temat, ale powraca on teraz, kiedy dyskutuje się, skąd wziąć środki na funkcjonowanie służby zdrowia. No jak to skąd? Od rolników oczywiście. Jestem realistką i wiem, że nie da się tego przeprowadzić w ciągu roku. Ale w ciągu kilku lat tak.
Podniesie się wielki krzyk i płacz, to jasne. Rolnikom wiecznie jest źle. Ale ja mam rodzinę na wsi i widzę na swoje własne oczy, że ich sytuacja w ciągu kilku ostatnich lat znacznie się poprawiła. Co prawda wielu rolników dorabia sobie w “mieście” (ale przeważnie nie na tyle, żeby musieć przejść z KRUSu na ZUS).
Skoro tak im źle, to niech założą jakąś działalność gospodarczą albo zatrudnią na etacie i od razu im się poprawi. Kto powiedział, że rolnikiem (albo górnikiem czy nauczycielem) trzeba być do końca życia?
Oczywiście rolnictwo to sektor specyficzny. Wyznacza ceny żywności, a wydatki na żywność stanowią bardzo dużą część budżetu Polaków. Ale rolnicy otrzymują przecież dotacje z UE, częściowo finansowane z budżetu państwa (czyli od reszty społeczeństwa), co ma właśnie, jak sądzę, pomagać w utrzymywaniu cen na rozsądnym poziomie.
Nie wiem, czy rolnicy powinni rozliczać się podatkiem dochodowym od osób fizycznych czy CITem. To już szczegóły. Uważam natomiast, że absolutnie nie do pomyślenia jest choćby wspominanie o podniesieniu obciążeń, które “ZUSowcy” już teraz płacą (np. składki zdrowotnej), podczas gdy z naszych składek w pełni korzysta tak duża grupa (16% zatrudnionych).
– Rolnictwo to największa szara strefa w tym kraju – twierdzi profesor Duczkowska-Małysz. – Nałożenie na rolników obowiązku prowadzenia rachunkowości, corocznego wykazywania kosztów uzyskania przychodu, jak czynią to wszyscy inni obywatele, jest podstawą zmian.
[źródło: przekroj.pl]
W ogóle polecam cały artykuł, do którego podałam tutaj link. Choć w pierwszym zdaniu widzę błąd - rolnicy płacą podatek (gruntowy).
Chyba każdy się zgodzi ze stwierdzeniem, że reformy systemu ubezpieczeń społecznych są konieczne. Pytanie, czy ten rząd (który współtworzy przecież PSL) odważy się na reformę KRUSu i opodatkowanie dochodów rolników. Byłyby to bardzo niepopularne decyzje (oczywiście w kręgu “KRUSowców”). Ale wątpię, żeby można się było bez nich obyć. Zresztą skorzystaliby na tym i rolnicy - mogliby liczyć na wyższe emerytury i inne świadczenia.
Powered by ScribeFire.
Filed under: Gospodarka, Polityka, Społeczeństwo, Wydarzenie



[...] orginalny post: Najwyższy czas na reformę systemu ubezpieczeń społecznych. Zobacz podobne [...]
“skąd wziąć środki na funkcjonowanie służby zdrowia. No jak to skąd? Od rolników oczywiście.”
Ale po co? Jesteś zwolenniczką odważnej tezy, że jak wyłożymy trochę więcej miliardów na obecną “służbę zdrowia” to zacznie działać trochę lepiej? Moim zdaniem zmarnuje się po prostu trochę więcej pieniędzy w tym worku bez dna.
A dodatkowe obciążenie rolników, nie pozostanie bez wpływu na resztę gospodarki, jak dla mnie to trochę ryzykowne - zysk niepewny a koszty będą.
No wiesz co… :) Ty mnie w ogóle nie słuchasz.
Ja nie jestem ekspertem, po prostu ciągle słyszę, że konieczny jest wzrost nakładów na ochronę zdrowia, więc zakładam, że to może być prawda. Jeżeli tak, to protestuję przeciwko zwiększaniu moich obciążeń, podczas gdy inni nie płacą nic. Nigdzie nie napisałam, że uważam, że opodatkowanie rolników pozwoli rozwiązać ten problem całkowicie, więc mi nie wmawiaj.
Inna sprawa. Czas skończyć z wrzucaniem do jednego worka rolników, którzy prowadzą ogromne gospodarstwa lub jakąś specjalistyczną produkcję rolną i rolników, którzy mają kilka hektarów, które rok po roku przynoszą tylko straty. Ci drudzy produkują przeważnie na swój własny użytek, czasem coś sprzedadzą na targu lub w skupie.
Mój nauczyciel niemieckiego z liceum opowiadał, że kiedy gościom z Niemiec pokazywał okolicę (świętokrzyskie), to nie mogli się nadziwić widokom typu dwie krowy na łące czy kilka kur na podwórku. Prof. Janusz mówił Niemcom, że to hobbyści:)))
Ok, niech sobie na tych hektarach gospodarzą, ale niech nie domagają się jakichkolwiek dopłat czy innych zapomóg, bo te utrwalają tylko przestarzały i kompletnie nieefektywny model polskiego rolnictwa. Skoro gospodarstwo rolne nie przynosi im dochodów, to czas poszukać zajęcia gdzieś indziej, po prostu, i odciążyć resztę podatników.
Jeżeli rolnictwo by się sprofesjonalizowało (areał gospodarstw by wzrósł, byłyby nowocześniejsze i lepiej zarządzane), to nawet opodatkowanie rolników, jak sądzę, nie wpłynęłoby znacząco na ceny żywności (korzyści skali), i dopłaty do takich gospodarstw miałyby może jakiś sens.
Getoryk, czy ty nie widzisz konieczności reform, np. KRUSu?
A ty Elenoir w kółko Macieju to samo. A nie trza było głosować na PO tylko poprzeć te reformy:
http://www.bankier.pl/wiadomosc/PiS-i-Samoobrona-chca-reformy-KRUS-Bogatsi-zaplaca-wiecej-1465288.html
I nie musiałabyś teraz pyszczyć.
Zgadzam sie z autorka, tak naprawde nikt nie wie dokladnie jakie kroki trzeba by bylo dokonac gdyz mozna sobie dyskutowac w nieskonczonosc nie znajac prawdziwych danych. A co do glosowania na PO i PIS to dajmy juz spokoj, ludzie sie wypowiedzieli, jak by rzadzili a nie straszyli to by nikt ich nie zmieniil ;-)
Ależ masz dziewczyno rację!
Ze swej strony, życzę ci abyś żyła wystarczająco długo żeby zobaczyć zmiany na lepsze w opisanych świadczeniach!
Nigdy nie zapomnę tych kolejek samochodów po dary dla “głodujących Polaków” pod parafiami, ani synów “chłopów” odbierających stypendia “na benzynę”…
Czas się opamiętać…
[...] Pełny artykuł przeczytasz na stronie http://elenoir.wordpress.com/2008/01/08/najwyzszy-czas-na-reforme-systemu-ubezpieczen-spolecznych/kliknij w link: Najwyższy czas na reformę systemu ubezpieczeń społecznych. [...]
->Hans Kloss, może się i powtarzam, ale tylko w ten sposób mogę próbować zapobiegać podwyżce moich obciążeń podatkowych. Twój link nie działa, ale wiem, że eksperci PiS na początku kadencji poprzedniego parlamentu nawet w wywiadach prasowych wspominali o konieczności reformy 0 KRUSu. No i co w tej sprawie zrobili? Nic.
->ziutek, ja mam nadzieję, że ktoś w rządzie lub ministerstwach te dane jednak zna…
->Poltiser, ponieważ zgadasz się ze mną - ja zgadzam się z tobą:)
[...] orginalny post: NajwyĹźszy czas na reformÄ systemu ubezpieczeĹ spoĹecznych. Zobacz podobne [...]