Wiele hałasu o nic
Dwa miesiące obrad Białego Szczytu i, niestety, mizerne wyniki. Śmieszy mnie wypowiedź min. Kopacz:
Sukcesem jest to, że ten szczyt obradował przez ponad dwa miesiące. Że przy takiej dużej liczbie osób biorących udział w pracach grup programowych i pracujących nad tymi ustawami były osoby, których interesy są niekoniecznie zbieżne. A jednak potrafili ze sobą rozmawiać, potrafili godzinami się spierać, w sposób ładny, elegancki i zapisywać te różnice poglądów.
[źródło: tokfm]
Wolałabym, żeby było mniej elegancji i zapisków a więcej konkretów. To po pierwsze. Po drugie celem tych obrad miało być podobno uzyskanie społecznej akceptacji dla reformy służby zdrowia. Szkoda tylko, że na BSZ zaproszono przedstawicieli służby zdrowia, a jakoś nie słyszę, żeby brali w nim udział przedstawiciele pacjentów, którzy, o ile się nie mylę, stanowią “nieco” większą część społeczeństwa niż lekarze, pielęgniarki itd. I co więcej - płacą wyżej wymienionym.
Parę wniosków uczestnicy BSZ jednak wysnuli. Proponowane zmiany w skrócie:
1. Odpłatność za część świadczeń zdrowotnych.
2. Dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne.
3. Wzrost nakładów na służbę zdrowia do 6% PKB. [źródło: wp.pl]
Odnośnie odpłatności jestem za: 5 zł np. za wizytę z pewnością nieco ukróciło by proceder biegania z każdym katarkiem i zadrapaniem do lekarza. Myślę jednak, że wizyta powinna być “darmowa” dla dzieci i osób przewlekle chorych. Pojawił się też pomysł opłaty za pobyt w szpitalu - jakaś dniówka. Na to też bym się zgodziła, ale z podobnym wyłączeniem jak wyżej. I tylko pod warunkiem, że dałoby to jakieś wymierne rezultaty - np. poprawiłoby się jedzenie i nie trzeba by było samemu sobie kupować wenflonów, jak to podobno ma miejsce. A kto wie, może by i na klimatyzację starczyło…
Nie mam zdania co do dodatkowych ubezpieczeń, ponieważ nie znam szczegółów tej propozycji. Podejrzewam, że niestety byłaby to próba wyciągnięcia od pacjentów dodatkowych pieniędzy za jakieś niewielkie tylko udogodnienia.
Wzrost nakładów, więcej kasy. No jasne. Tylko brakuje mi jakoś deklaracji środowisk medycznych o poprawie jakości świadczonych usług i zmianie podejścia do pacjenta.
Uważam, że w służbie zdrowia brakuje przejrzystości. Zdarza się tak, że wychodząc z gabinetu lekarza nie wiemy tak naprawdę, na co jesteśmy chorzy. Owszem, lekarz sobie pobazgra w naszej karcie, pobazgra po recepcie (zdarza się, że nawet farmaceuci nie mogą się doczytać), ale co z tego. A jak karta zginie to co? W pewnych przypadkach historia chorób może się bardzo przydać. Uważam, że lekarze powinni rzetelnie informować pacjentów o ich stanie zdrowia - zwłaszcza w leczeniu szpitalnym - powinniśmy dostawać na piśmie wykaz naszych zabiegów i terapii. Rzetelnie - czyli na piśmie. Już nawet nie mówię o elektronicznej bazie danych…
Jeszcze a propos przejrzystości - uważam, że lekarze powinni mieć obowiązek posiadania kas fiskalnych. Mając fakturę albo paragon można by było łatwiej dochodzić ewentualnych roszczeń lub reklamować usługi. Owszem, niektórzy wydają rachunki, ale chyba tylko dentyści, i to nie wszyscy. Ale tu znów podejrzewam, że co innego byłoby na papierze a co innego w kieszeni…
“Rekomendacje” BSZ wpłynęły podobno na stanowisko premiera w bardzo ważnej kwestii - wysokości składki zdrowotnej. Do tej pory premier zarzekał się, że jej nie podniesie, bo zasilałyby niewydolny system, więc wzrost nakładów nie przełożyłby się na poprawę sytuacji płacących. Zmienił zdanie: (więcej…)