Moje słuszne poglądy na wszystko:)

niedziela, 6.04.2008

Ekologia na pokaz

Kategoria wpisu: Uncategorized — Tagi:, , , — elenoir @ 19:41

Ekologia jest modna i dobrze. Nawet jeśli ktoś dba o środowisko tylko na pokaz, to środowisku wychodzi to i tak na dobre. Mniej ważne są intencje, ważniejsze są skutki.

Jednakże ja radykalizm w większości dziedzin uważam za niebezpieczny. Przeczytałam właśnie artykuł na gazeta.pl o freeganach. W skrócie - to (na szczęście stosunkowo niewielka) grupa zamożnych osób (z Ameryki i Europy Zachodniej), którym się wydaje, że wyłączając lodówkę i rezygnując z papieru toaletowego zbawią świat.

Ale ich działania nie ograniczają się tylko do tego. Odłączają prąd i bieżącą wodę, nie latają samolotami, kupują ubrania w second handach (czego akurat nie potępiam) i zdobywają jedzenie na śmietnikach. Smacznego.

Czy im się aby nie poprzewracało w głowach? Owszem, prorocy wieszczą, że żyjemy w epoce i w szponach postępującego konsumpcjonizmu. A kiedy to nie żyliśmy? Obecnie po prostu mamy większy wybór i możliwości. A i to tylko w niektórych częściach globu.

Kiedy Colin Beavan ogłosił, że żyjąc w Nowym Jorku, ograniczy zużycie energii i konsumpcję, znajomi stukali się w czoło. ‘To jest do zrobienia, ale na wsi’ - mówili. On uznał jednak, że nie można zostawiać spraw środowiska innym. Większość Amerykanów żyje w mieście. ‘Musimy wziąć sprawy w swoje ręce, bo państwo nic nie zrobi’ - pisze na swoim blogu Sharon Astyk, która od czterech lat wzywa, żeby w domach zużywać tyle energii co chiński wieśniak, czyli o 90 proc. mniej.

Nie rozumiem, dlaczego od razu nie przeniesie się do jakiejś chińskiej wioski, ze wszystkimi jej “udogodnieniami”. Mogę się założyć, że gdyby ów “chiński wieśniak” tylko mógł, zużywałby tyle samo prądu, co przeciętny Amerykanin, ale tymczasem nie stać go pewnie na podstawowe sprzęty AGD itd. Oczywiście, można bez nich żyć, ale co to za życie?

Skoro ludzkość, po tysiącach lat ewolucji, zdołała wyprodukować samochody, samoloty i kanalizację, to dlaczego z tych zdobyczy nie skorzystać? To, że nie będzie robiła tego grupka osób, niczego nie zmieni, bo większość ludzi nigdy nie weźmie z nich przykładu. Zdaję sobie sprawę z zanieczyszczeń powodowanych przez samoloty, ale chyba lepiej działać na rzecz np. stworzenia lepszego paliwa lotniczego, bo to przynajmniej może mieć sens.

Oczywiście ekologia może być sposobem na życie. Są ludzie, którzy lubią cierpieć za miliony i poświęcać się dla wyższych celów. Ja uważam, że to nie jest normalne i wbrew podstawowym ludzkim instynktom.

Są też ludzie, którzy cierpią tylko publicznie, a prywatnie bynajmniej nie są męczennikami za wspólną Sprawę.

Paul Driessen, autor książki „Ecoimperialism: Green Power-Black Death” zwrócił uwagę, że masowe koncerty na rzecz przeciwdziałania zmianom klimatycznym pochłaniają ogromne ilości energii, ale przynoszą za to krociowe zyski organizatorom. Sam Al Gore – pisze Driessen – odbył tysiące lotów prywatnymi odrzutowcami, by ostrzegać o klimatycznym kryzysie. Jego dom zużywa 20 razy więcej prądu niż przeciętna amerykańska rodzina, a w ciągu tygodnia więcej niż 26 milionów Ugandyjczyków przez cały rok.

Osoby namawiające do ograniczania zużywanej elektryczności, jak brytyjski książę Karol czy piosenkarka Madonna sami nie mają skrupułów. Ich wielkie posesje, samochody i odrzutowce emitują więcej dwutlenku węgla niż niejeden afrykański kraj. Ale od mieszkańców tych krajów – mówi Driessen – wymaga się, by wciąż mieszkali w swoich chatkach a prądu używali tylko wtedy, gdy jest to niezbędne. Wiele krajów rozwijających się stawia opór próbom narzucenia im ograniczeń w emisji dwutlenku węgla, twierdząc nie bez racji, że odbiją się one katastrofalnie na ich gospodarkach.

[źródło: polskieradio.pl]

Taką samą obłudę widzę, kiedy tzw. antyglobaliści demolują sklepy i namawiają do bojkotu produktów światowych koncernów. Tylko że zwracam wtedy uwagę na to, jakie noszą buty i jakiej jakości ubrania.

Naturalnie uważam, że trzeba dbać o środowisko, ale poprzez praktycznie i skuteczne działania, a nie po prostu odwracając się od osiągnięć techniki.
Oczywiście, jeśli ktoś woli grzebać w śmietniku, to jest to jego wybór i ma do tego prawo, ale trzeba nazwać takie zachowanie po imieniu (idiotyzmem), a nie gloryfikować je jako ekologiczne.

Liczba komentarzy: 13 »

  1. Pamiętam do dziś ‘ekologów’ okupujących dolinę Rospudy.Siedzieli sobie tacy grzecznie na ziemi, a wokół nich prowiant w… plastikowych siatkach. Wielce to ekologiczne, prawda?

    PS Zwróć proszę uwagę na zwrot:
    “po tysiącach lat” ;)

    Komentarz autor Ramzel — niedziela, 6.04.2008 @ 20:08

  2. Ups… Przepraszam za PS w poprzednim komentarzu. Okazuje się, że to ja źle widzę, bo przeczytałem cytowany tekst jako: “po tysiącleciach lat”. Wybacz proszę…

    Komentarz autor Ramzel — niedziela, 6.04.2008 @ 23:21

  3. Ja chodzę z koszykiem na zakupy i czekam na biodegradowalny plastik w sklepach.
    Na ekobełkot reaguję ziewaniem. Działania proekologiczne są banalnie proste tylko nikt nie chce za to zapłacić. W praktyce to kolejna ideologia, która służy głównie do robienia ludziom wody z mózgu. :)

    Komentarz autor dru' — poniedziałek, 7.04.2008 @ 12:12

  4. Ramzel, no właśnie nie za bardzo wiedziałam, o co chodzi:))

    Komentarz autor Elenoir — poniedziałek, 7.04.2008 @ 14:13

  5. Bardzo a propos polecam “Wszystko za życie” - reż. Sean Penn, premiera polska 04.04.2008 :)

    Komentarz autor ambiwalencja — poniedziałek, 7.04.2008 @ 21:02

  6. Widziałam trailer w kinie, ale na pewno nie obejrzę tego filmu - może i jest dobry pod względem technicznym (nie wiem, widziałam tylko reklamę), ale mnie podczas seansu denerwowałby sam pomysł na fabułę - że niby ktoś, aby poznać siebie, wyrusza na Alaskę itd. Tak jakby nie mógł tego zrobić w domu lub w okolicy. Dla mnie taka postawa wcale nie jest godna podziwu.

    Komentarz autor Elenoir — wtorek, 8.04.2008 @ 18:25

  7. Może na Alasce psychologia stoi na wyższym poziomie?

    Komentarz autor dru' — czwartek, 10.04.2008 @ 11:11

  8. @Elenoir:
    No ale czemu się dziwić? Ludzie są kiepsko edukowani, to też potem wierzą w bajki. Np. taka Pani z WWF, która opowiada w TV, że elektrownia atomowa jest zła, bo trzeba będzie “ZŁOŻA uranu importować”. Pomijając jednak już fakt importu złóż, Pani ta nie widzi, że w tej chwili alternatywą dla elektrowni atomowych są jeszcze mniej przyjazne dla środowiska elektrownie węglowe…

    Komentarz autor doodge — czwartek, 10.04.2008 @ 19:49

  9. @doodge

    IMHO większość ludzi wypowiadających się przeciwko elektrowniom atomowym sądzi, że technika zatrzymała się na poziomie Czarnobyla, a nawiasem mówiąc katastrofa w tejże elektrowni wynikała z przeprowadzanego przez jej zarząd eksperymentu.

    Komentarz autor Randy — niedziela, 13.04.2008 @ 22:20

  10. Smutne jest to co piszesz i bardzo typowe dla tych ktorzy nic nie robia . Koncentrujesz sie na skrajnosciach i sprowadzasz wszystko do absurdu.
    Kiedy to antyglobalisci w Polsce zdemolowali jakis sklep?
    Proponuje wiecej pozytywnego dzialania
    kupuj ekologiczne warzywa
    nie pal smieci
    uzywaj torby z materialu zamiast plastikowej jednorazowki
    wylacz niepotrzebne swiatlo
    bojkotuj chinskie produkty

    Komentarz autor jarema — czwartek, 17.04.2008 @ 17:39

  11. A skąd wiesz, że nic nie robię? Wyśmiewam, jak zauważyłeś, absurdy i skrajności, ale nie sensowne działania.

    Nie pisałam o tym, co robią antyglobaliści w Polsce, tylko ogólnie.
    Jem warzywa, ale czy są ekologiczne nie wiem.
    Śmieci nie palę - nie mam pieca.
    Często noszę torbę z materiału, choć zastanawiam się, z czego ją wyprodukowano…
    Wyłączam światło, kiedy mi nie jest potrzebne i używam świetlówek energooszczędnych.
    Nie mam zamiaru niczego bojkotować, moim zdaniem to nie ma sensu.
    Czy działam wystarczająco pozytywnie?

    A propos… Ostatnio na Grodzkiej w Krakowie zaczepił mnie jakiś chłopaczek z greenpeace. Mówił i mówił, myślałam, że na końcu poprosi mnie o podpisanie się pod jakąś akcją czy petycją, a jemu chodziło o podpisanie zgody na obciążenie mojego konta składkami na tę organizację… Naturalnie się nie zgodziłam:))
    Już mu nawet nie chciałam mówić, że popieram budowę elektrowni atomowej w Polsce…

    Komentarz autor Elenoir — czwartek, 17.04.2008 @ 20:50

  12. @Elenoir
    To ja może wrócę jeszcze do tego filmu, choć temat się trochę już pewnie przedawnił. Dziwi mnie czasem Twoje podejście do nowości i propozycji na zasadzie “nie, bo nie”. No ale, cóż… ;) Szanuję to, co piszesz i często się z Tobą zgadzam. Właśnie dlatego napisałam o tym filmie. Jeśli i tak nie chcesz go oglądać, to może napiszę, o co mi chodziło. Otóż ten facet jedzie na Alaskę i tam umiera z głodu, bo się najadł listków, których nie potrafił rozpoznać, a okazało się, że są trujące. To jest właśnie nasza współczesna, tania “ekologia na pokaz” - niedokształcona i nieudolna :)

    Komentarz autor ambiwalencja — wtorek, 22.04.2008 @ 11:23

  13. ->ambiwalencjo, nie tylko ciebie to dziwi:) Zdaję sobie sprawę z moich wad:) Po prostu z zasady nie lubię filmów z przesłaniem typu: pogrąż się w dzikiej dżungli z jednym tylko plecakiem i udowodnij, kim tak naprawdę jesteś, poznaj siebie w walce z naturą o przetrwanie… A wspomniany przez Ciebie film na coś takiego mi wyglądał;)

    Komentarz autor elenoir — niedziela, 27.04.2008 @ 19:54

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu. Adres TrackBack

Dodaj komentarz

Blog at WordPress.com.