Mistrz i Małgorzata w TVP
Rzadkie są chwile, w których żałuję, że nie mam telewizora czy karty telewizyjnej, ale czasami tak właśnie jest. Było tak również wczoraj, kiedy na onecie przeczytałam artykuł z Tygodnika Powszechnego o rosyjskim serialu “Mistrz i Małgorzata”, który, o dziwo, będzie pokazywany w TVP - wczoraj, zdaje się, emitowano pierwszy z dziesięciu odcinków.
To jedna z moich ulubionych książek, może nawet ta najbardziej ulubiona, czytałam ją parę razy, ale dotąd nie widziałam żadnej adaptacji. Dlatego ta informacja tak bardzo mnie zainteresowała. Nie kupię sobie tv, żeby obejrzeć jeden serial, więc szukałam innych możliwości.
Merlin odpada - sprzedają każdy odcinek osobno po ok. 30 zł. Na allegro było już lepiej - ok. 110 zł. Tymczasem okazało się, że całość jest dostępna na youtube. Oczywiście - jakość jest taka sobie (zwłaszcza przy wyświetlaniu na pełnym ekranie), każdy odcinek jest podzielony na kilka ok 10minutowych fragmentów, ale da się oglądać.
Tutaj pierwsza część odcinka pierwszego: http://www.youtube.com/watch?v=WLQ6rwF7LJM . Ewentualnie można poszukać samemu wpisując frazę “Master and Margarita“. Są napisy w języku angielskim.
Naturalnie to tylko adaptacja i wielbiciele tej powieści na pewno nie będą nią w pełni usatysfakcjonowani. Aktorsko jest niezła (co prawda inaczej wyobrażałam sobie np. Wolanda), za to efekty specjalne kiczowate (te fluoroscencyjne oczy Helli…). Myślę też, że niepotrzebnie postaci używają nazwy NKWD - kto wie, może Bułhakow by ją zastosował, gdyby mógł (ale nie mógł), ale moim zdaniem, czar tej powieści polega m.in. na niedopowiedzeniach - a przecież i tak wiadomo było, o co chodzi.
Obejrzałam wczoraj 5 odcinków i zaraz zasiądę do reszty. Polecam, myślę, że warto.
PS. Dziennikarze, dziennikarze… W akapicie czwartym pani Anita Piotrowska napisała:
Jak wiadomo, wszystko zaczęło się od tego, że komsomołka Annuszka rozlała na ulicy olej słonecznikowy.
Komsomołką była kobieta prowadząca tramwaj, na pewno nie Annuszka. W sumie drobny błąd, ale jednak.
Dziękuję za namiar. Telewizor niby mam, ale jakoś mi nie po drodze.
Słyszę krytykę, że wszystko niby OK, wierność, dobre aktorstwo, ale… brak ducha. Zobaczymy.
Komentarz autor PAK — środa, 16.04.2008 @ 7:36
fakin szit, zapomniałem obejrzeć. uwielbiam MiM! Widziałem adaptację Wojtyszki z Holubkiem w roli Wolanda - bardzo mi się podobała.
Komentarz autor brocha — środa, 16.04.2008 @ 8:43
Pierwszy odcinek obejrzałem w TV, ale sądzę, że żaden film nie odda atmosfery książki. Podobnie było z “Idiotą” Dostojewskiego, tyle, że wówczas publiczna TV - realizując swoją misję emitowała go między północą a 3 w nocy. Sam film nie był zły, ale zupełnie inaczej wyobrażałem sobie bohaterów, no i znowu ta niemożność oddania nastroju powieści w filmie.
Wydaje mi się, że reżyserem i “MiM” i “Idioty” jest ten sam reżyser - Władimir Bortko, ale pewien nie jestem.
Komentarz autor opiekun ogrodów — środa, 16.04.2008 @ 9:38
Wczoraj obejrzałam pozostałe odcinki, więc mogę już podsumować swoje wrażenia.
W sumie są pozytywne. Małgorzata straciła nieco w moich oczach - zdecydowanie lepiej wypadła w smutnych scenach niż wesoło latając na miotle. Zyskał trochę Korowiow, a Jeszua Ha-Nocri podobał mi się od początku.
Szkoda, że efekty specjalne nie były nieco lepsze. Również bal wypadł jakoś tak przygnębiająco. Zabrakło mi też snu o walucie, globusa Wolanda …
Może reżyser czy scenarzysta odczytał powieść zbyt poważnie albo może raczej wybrał z powieści głównie wątki o tym charakterze, kosztem tych lżejszych. Mam wrażenie, że w książce lepiej się one równoważą.
W każdym razie uważam, że obejrzeć serial warto.
Komentarz autor elenoir — środa, 16.04.2008 @ 21:01
Dziękuję za namiary raz jeszcze.
Małgorzata? — tak, nieprzyjemnie mnie to zaskoczyło, ale reżyser ma rację — maść zmienia nie tylko zdolności Małgorzaty, ale także jej charakter. To dobry pomysł.
Bardziej przeszkadzało mi przesłanianie jej nagości :) Nie chodziło nawet o samą nagość, ale właśnie o tę ‘mgiełkę’ — gdyby ją przesłonięto ruchem kamery, to co innego.
Natomiast rozczarowaniem był dla mnie Wolnad. I częściowo Behemot, ale dobre ukazanie Behemota graniczy z niemożnością. A Wolnad wyszedł jakiś… bardziej rosyjski, niż ‘niemiecki’. Czegoś mu brakuje.
Nie podoba mi się muzyka, ale to — jak i efekty specjalne — wydaje się pochodną telewizyjnej prowiencji serialu…
Jeśli chodzi jeszcze o całość: pytanie, czy ważniejsza jest wierność (a to bardzo wierna adaptacja), czy serial? Bo niestety, powieść Bułhakowa nie jest gotowym scenariuszem… A autorzy serialu tak ją potraktowali. Ale jako, że uprzednio czytałem powieść miło było mi ją konfrontować z ‘realiami’, w których reżyser było beznany dobrze.
Komentarz autor pak4 — czwartek, 17.04.2008 @ 7:15
obejrzałaś całość na YT?
Komentarz autor brocha — czwartek, 17.04.2008 @ 8:12
Bez względu na wszelkie zastrzeżenia ciekawie jest obejrzeć adaptację, gdyż pokazuje jak książkę odebrali inni. Jest to o tyle ciekawe, że film jest rosyjski, a więc i odbiór tego wszystkiego, co zawarł Bułhakow jest, zbliżone do oryginału.
Pierwsze moje zetknięcie z MiM miało miejsce jakieś 30 lat temu. Każda kolejna lektura sprawiała, że odczytywałem ją inaczej coś dodając lub ujmując.
Daruje sobie youtube… wolę zaczekać na kolejne odcinki w tv.
Komentarz autor lunetarius — czwartek, 17.04.2008 @ 13:19
-> pak, zmiana Małgorzaty była, jak sądzę, zawarta już w książce. Choć ja nie nazwałabym tego zmianą charakteru… raczej długoterminową zmianą nastroju:)
-> brocha, tak, całość. Nie mam telewizora i mieć nie będę, więc to był najtańszy sposób. Serial nie zachwycił mnie aż tak, żeby zapłacić zań ponad 100 zł:)
->lunetarius, mam podobne odczucia. Ciekawa byłam np., jak wyglądają Patriasze Prudy. No i nareszcie zobaczyłam prymus, wcześniej wiedziałam tylko mniej więcej, do czego służy.
Komentarz autor elenoir — czwartek, 17.04.2008 @ 21:04