Obyczaje – kiedyś było gorzej, ale przecież może być lepiej
Natura ludzka nie zmienia się na przestrzeni wieków (tysiącleci – może), ale sposób jej uzewnętrzniania – bardzo. Wydawać by się mogło, że nasze społeczeństwo jest konserwatywne, ale w porównaniu nawet z początkami XX wieku czy z wiekiem XIX porzucono wiele niepotrzebnych przesądów, nie jesteśmy już niewolnikami opinii publicznej.
Na stronie głównej niedawno reaktywowanej PBI znalazłam ciekawe świadectwo dawnych czasów pt. “Kodeks światowy czyli Znajomość życia we wszelkich stosunkach z ludźmi”, wydany w Krakowie w 1881 r. [Na podstawie dzieł Pani d'Alq ułożył Spirydion]
Generalnie jest to ówczesny podręcznik savoir vivre’u. Omawia zagadnienia uprzejmości, korespondencji itd. Kilka cytatów. Długie, ale jak sądzę, ciekawe.
[Na balu] Zwyczaje są odmienne dla mężczyzn i dla kobiet. Kiedy naprzykład przyjętem jest, iż mężczyzna zdejmuje rękawiczkę z ręki lewej, kobieta bez rękawiczek naraziłaby się na śmieszność.
Gospodyni wypada postarać się w sposób bardzo delikatny, iżby kobiety nie obdarzone urodą, znalazły danserów. Potrzeba im to tak zrobić, iżby i danserów niezmuszać i tych upośledzonych dam nieurazić.
[Małżeństwo] Zanim się wystosuje formalną prośbą o rękę, bada się delikatnie rodziców panny celem zmiarkowania, czy wogóle mają oni zamiar wydać swą córką za mąż, czy jej już komu innemu nie obiecali, czy im chodzi przedewszystkiem o majątek, a przytem starający dowiaduje się, jeżeli mu na tom zależy — o majątku panny. W ten sposób, gdyby mu najwięcej chodziło o majątek, po zasiągnięciu informacyj, zawczasu cofnąć się może.
Gdy już się zbliża dzień ślubu, matka może czasami zostawiać sam na sam narzeczonych, ale lepiej
gdy zostawi zawsze drzwi otwarte i pod jakimbądź pozorem od czasu do czasu wraca do nich.
[Elegancja] Kto nie umie się ubrać, albo odróżnia się ubiorem krzycząco od innych, naraża się, nie tylko na zarzut gminnego wychowania, ale i na śmieszność. Elegancya nie znaczy bogactwa ale wykwintność, a raczej dobry gust.
[Inne reguły] Mężczyzna spotkawszy na ulicy damą znajomą, kłania się jej tylko ale jej nie zatrzymuje ani z nią rozmowy nie zaczyna, zwłaszcza jeżeli oboje są młodzi. Na spacerze może się przechadzać, ale z kilkoma damami nie z jedną.
Młody człowiek też, pragnący bywać w przyzwoitych towarzystwach, niech się strzeże obcowania z
lekkomyślnymi, niech się strzeże knajp i kawiarni, a zwłaszcza aktorów i aktorek, na które w małych miasteczkach patrzą zawsze jeszcze jak na istoty wyklęte i odrębne.
[Młodzi małżonkowie] Nadszedł nareszcie dla młodej dziewicy dzień uroczysty, w którym opuszcza dom ojcowski, w którym w czasie jej tak krótkiego tam pobytu, myślano, działano i często bez radzenia się jej , rozstrzygano za nią. Teraz wchodząc w dom męża, sama musi myśleć, działać i przewidywać, a nawet ulegając w posłuszeństwie swemu mężowi, przecież musi okazywać i swoją własną
wolę. Gdyby jej nie miała, wnet by znużyła męża, na którym i w najdrobniejszych sprawach ciężyłaby cała inicyatywa, a wszakże on spodziewał się znaleźć w niej zdrowy rozsądek.
Zwyczaj ten, że nowo zaślubieni idą z pierwszymi wizytami do swych krewnych, znajomych i przyjaciół, dowodzi że rozpoczynają życie nowe, że się zawiązuje i stosunki nowe, przyczem wolno, a często nawet wypada, wyrzec się dawnych. Atoli nieprzyzwoitem byłoby odwiedzać i dalej takie osoby po
za domem, których przyjąć u siebie uważa się za niestosowne. Panowie. mężowie zwłaszcza, mają wiele takich znajomych z klubów, kawiarni czy ulicy, których nieradziby przyjmować u siebie, a
których mimo to nazywają swymi przyjaciółmi, Rzecz prosta, że się tu nie mówi o tych, z którymi się, ma interesa.
[Kobieta sama] Wdowa po ukończeniu żałoby i choćby nie pragnęła wyjść za mąż powtórnie, może
wchodzić w świat, bywać w teatrze i na balach, a na wizytach i przyjęciach u siebie, zachowuje się jak kobieta zamężna.
żadnego zaproszenia; jeżeli mąż lubi przebywać w domu, musi z nim dzielić samotność, chyba że ma już córką, panną na wydaniu, w którym to wypadku, wszędzie towarzyszyć jej powinna.
[W teatrze] Mężczyzna prowadzący pod ramię żonę swą, narzeczoną lub wogóle kobietę, którą
szanuje, nie może kłaniać się kobiecie dwuznacznych obyczajów albo takiej, której przedstawić nie śmiałby w rodzinie swojej.
wyrządza towarzysce swojej najcięższą obrazę; obrażona zaś nie powinna się wahać ani chwili i opuścić go natychmiast. Kobieta też uczciwa, spotkawszy swego znajomego w towarzystwie kobiet podejrzanych, udaje że go nie widzi.
[Kobiety a mężczyźni]
Jakże brzydko patrzeć na mężczyznę idącego z próżnemi rękami, obok kobiety obładowanej pakunkami… w klasie niższej widzi się to bardzo często. Lecz czy mężczyznom klas wyższych słusznie się zdaje ubliżeniem prowadzenie za rękę dzieci, lub nawet popychanie wózka ze śpiącem dziecięciem?… Daleko większe w tem ubliżenie , gdy pozwala męczyć się swej żonie.Kobieta powinna mieć tyle taktu i zacności w słowach i w całem obejściu, iżby nigdy nie wywołała lekceważenia ze strony mężczyzny, a tyle znowu potrzebnej na’ razie śmiałości i dumy, iżby ukróciła natychmiast wszelkie tegoż zuchwalstwo.
A są znowu mężczyźni, z którymi dosyć przejść się raz po publicznym spacerze, ażeby stracić
reputacyą. Kobiety unikać ich powinny jak ognia, bo jakkolwiek uprzedzenie ludzi może być najniesprawiedliwsze, ale uprzedzeń tych trudno zwalczać.
Na wizytach, kobieta powinna uważać, iżby się nie pożegnała i nie wyszła w tym czasie co Mężczyzna,
jeżeli chce uniknąć złośliwych domysłów; tak samo mężczyzna powinien baczyć, ażeby nie wyszedł razem z kobietą.
Młoda panna i młoda mężatka, niech unikają robienia zakładów, zwłaszcza z młodemi mężczyznami. Nie
trzeba zakładu nigdy proponować, a w każdym razie uczynionych propozycyj nie przyjmować. Grzeczność sama wymaga, iżby mężczyzna przegrał zakład, jakież więc wtedy fałszywe staje się położenie kobiety?
Kobietom nigdy wogóle zakładać się nie wypada z mężczyznami, gdy zrealizowanie przegranej pozostawione jest dyskrecyi, bo ta dyskrecya stać się może łatwo najwyższą niedyskrecyą. Kobieta która wygrała, żądać może kosztownego bardzo podarku, mężczyzna zaś wygrywający… może się zbyt ośmielić w wymaganiach. Wolno w tym wypadku zakładać się żonie, ale tylko z mężem.
[Ukłony] Sposób kłaniania się zdradza dystynkcyą lub pospolitość, a sposób ściskania za rękę, jest często barometrem serca.
Młoda panna czy mężatka, nie ściska ręki młodego człowieka. Już to w ogóle kobiety nie podają ręki, mężczyźni ją pierwsi wysuwają, co znaczy, że kobiety zezwalają na podanie ręki, gdy mężczyźni o to proszą.
Zazwyczaj mężczyzna pierwszy wyciąga rękę do kobiety dla tego, że jest starszym,
bo według zasady, młodszy zawsze wiekiem i pozycyą społeczną, oczekuje aż mu rękę podadzą.
[Komplementy] A są znowu tak niezręczni, że komplementa ich obrażają i wydają się po prostu głupotą. Słyszeliśmy naprzykład takiego, który zaręczał pannie 26-letniej, że jest tak przystojną, iż może się jej jeszcze trafić pójść za mąż.
[Inne] Młoda panna nie powinna nigdy paradować w miejscu tłumnie zapełnionem lub ożywionem muzyką wojskową, ze swą służącą ani też z guwernantką, może tu jednak przebywać w towarzystwie swych rodziców lub znajomej sobie rodziny. Ze służącą lub guwernantką, chodzić może tylko za sprawunkami lub interesami, lub też w takie miejsca, gdzie nie bywa wiele osób.
Podsumowując: CO ZA STRASZNE CZASY!!!
Dziś bawi nas może poznawanie ówczesnych obyczajów. Jeśli poznajemy je w jakimś konkretnym kontekście nie jest nam już tak do śmiechu. Wystarczy przypomnieć sobie postać hrabiny Olenskiej z “Wieku niewinności” Edith Wharton, Ireny z “Sagi rodu Forsyth’ów” Galsworthy’ego, Emmy Bovary Flauberta itd. Jestem przekonana, że w obecnych czasach ich losy potoczyłyby się inaczej.
Może ktoś przytoczy podobną postać literacką? Przychodzi mi do głowy jeszcze Scarlett O’Hara i Jagna z “Chłopów” Reymonta.
Reguła jest, że pókie nie będzie —najgorzej—, lepiej nie będzie.
;)
vigeen
sobota, 13.09.2008 at 20:08
Heh… bardzo ciekawe ;] Niektóre z tych zasad jak na przykład ta o balu przecież z powodzeniem można nadal stosować ;]
Skąd ty takie lektury wynajdujesz?
sielakos
sobota, 13.09.2008 at 20:25
Np. stąd: http://www.pbi.edu.pl/index.html
Elenoir
sobota, 13.09.2008 at 22:11
Sam nie wiem czy straszne. Te wszystkie reguły dawały bezpieczeństwo i sprawiały, że relacje nie tylko między kobietami i mężczyznami były bardziej subtelne… Przy okazji bardziej zakłamane:).
Są również przykłady literatury wykazującej słuszność tych wszystkich reguł, chociażby książki Jane Austen. Problem sie zaczał wraz z wejściem “gminu” na salony. Pojawiły się te wszystkie wywrotowe idee, indywidualizm i co najgorsze feminizm;).
ith
niedziela, 14.09.2008 at 13:23
Tylko że u Jane Austen wszystko kończyło się dobrze, co najmniej jednym ślubem! Wszystkie problemy, również pieniężne, w ten właśnie sposób były rozwiązywane. Główne bohaterki jej powieści przestrzegały wszystkich norm (no, może poza Lizzy), ale dobrze wiedziały, że albo dobrze wyjdą za mąż, albo będą musiały liczyć na cudzą łaskę. Same nie mogły zrobić nic, żeby poprawić swój los.
Nie jest mi po drodze z radykalnym feminizmem (w ogóle z radykalizmem wszelkiej maści – jestem człowiekiem kompromisu;), ale cieszę się z demokratyzacji społeczeństwa i równouprawnienia kobiet:)
Poza tym, nic nie powinno przeszkadzać współczesnym mężczyznom w byciu subtelnym wobec kobiet! :)) Co komu po takiej delikatności, jeśli jest ona tylko wynikiem przestrzegania norm towarzyskich?
Elenoir
niedziela, 14.09.2008 at 16:19
Dzięki Ci o Pani, za kąsek znakomity. Śmiać się nie ma z czego, wraca nowe i dulszczyzna zdominuje nasze parafialne życie w ciągu następnych pokoleń. Tęskno mi za humorem Fredry…
Pozdrowienia…
PS. warto upowszechniać wzorce, żeby nikt nie był już zaskoczony reakcjami rodziny i sąsiadów…
poltiser
poniedziałek, 15.09.2008 at 7:05
Rok temu czytałem “Miłość staropolską”. Było o pannach, które pragnęły ślubu z jednego powodu — w domu im się nudziło! Bo ani pracować, ani uczyć się nie wypadało. Więc, aby znaleźć jakąś odmianę, szukały męża.
Co do reputacji — podobno to bardzo zmienna rzeczy w historii. XIX wiek to okres surowej “moralności” (a przynajmniej jej pozorów). Ale już XVIII — niekoniecznie.
Swoją drogą XVIII wiek z tejże “Miłości staropolskiej”:
“W tajemnicy przed opinią publiczną zawarte zostało także małżeństwo Stanisława Szczęsnego Potockiego i Gertrudy Komorowskiej, aczkolwiek tu przyczyny były zupełnie inne. Szesnastoletnia, delikatna i urodziwa panienka zakochała się w przedstawicielu jednej z największych fortun magnackich, należących do rodu Potockich. Chłopak, dotychczas trzymany przez rodziców pod kloszem, też nie pozostał obojętny na jej wdzięki. Pomiędzy młodymi bardzo szybko nawiązał się romans, któremu sekundowali rodzice dziewczyny, ułatwiając potajemne spotkania. Mieli oni nadzieję, że uczucie zaprowadzi młodych na ślubny kobierzec, a ich córka zrobi w ten sposób karierę i zostanie jedną z pierwszych dam Rzeczpospolitej. Były to marzenia nader zuchwałe. Komorowscy bowiem należeli do bardzo średniej szlachty i na dworze magnatów Potockich mogli pojawiać się co najwyżej w roli klientów, ale nie przyszłych teściów. Wprawdzie ród Komorowskich był stary i sięgał swymi korzeniami XV wieku, niemniej jednak same korzenie nie wystarczały — pomiędzy domami istniała ogromna przepaść majątkowa. Tym samym nikt w familii Potockich nie traktował poważnie córki Komorowskich jako pretendentki do rodzinnej fortuny. W październiku 1770 roku potajemny romans wydał pierwsze owoce — okazało się, że panna jest w stanie odmiennym.
Wiadomość, która z zasady bywała wieścią hiobową, rodzice Gertrudy przyjęli w spokoju. Zakochanemu i naiwnemu kawalerowi wmówiono, że w takim przypadku nie ma wyjścia i dla ratowania honoru musi ożenić się z panienką. Stanisław Szczęsny okazał się na tyle uczciwy, że przy całym lęku przed gniewem rodziców postanowił pojąć Gertrudę za żonę. Komorowscy pośpiesznie zajęli się zorganizowaniem ślubu, który oczywiście utrzymywany był w ścisłej tajemnicy. Przeprowadzono błyskawiczne zaręczyny, po nich dokonano stosownych zapisów posagowych, u zastępcy biskupa uzyskano dyspensę na ślub bez zapowiedzi, po czym w grudniu 1770 roku postawiono młodych na ślubnym kobiercu. Małżeństwo zawarte zostało bez zbędnej pompy w kościele parafialnym w Niestanicy.
Najprawdopodobniej w styczniu następnego roku na rodzinę Potockich jak grom z jasnego nieba spadła wieść o wybryku syna. Oburzeni rodzice Stanisława nie mieli wątpliwości, że z tą kłopotliwą sprawą trzeba coś zrobić. Rozważano możliwość przeprowadzenia sprawy rozwodowej, prowadzono też pertraktacje z Komorowskimi. Ci jednak nie byli skłonni do rezygnacji z małżeńskich praw swej córki i mającego się narodzić dziecka. Między rodzinami dochodziło do ostrej wymiany zdań, to znów do negocjacji, groźby przeplatały się z prośbami. Niestety, nie udało się zawrzeć porozumienia. Rzecz przy tym znamienna, że młody Potocki w całym ferworze zachowywał zupełną obojętność i nie potrafił bronić swej brzemiennej małżonki. Czas naglił, wiadomo było, że za kilka miesięcy przyjdzie na świat dziecko, któremu raczej trudno będzie odmówić prawa do nazwiska Potockich. W końcu podjęto decyzję – dziewczyna musi >>zniknąć<<, a razem z nią kłopotliwy problem. Trzynastego lutego 1771 roku stu pięćdziesięciu zmówionych wcześniej opryszków napadło na dom Komorowskich w Nowym Siole. Brutalnie pobito część domowników, po czym przerażoną Gertrudę wyciągnięto z domu w cienkiej koszuli, wlokąc ją po śniegu, wsadzono do sań i odjechano. Rankiem następnego dnia dziewczyna już nie żyła, jej trupa wrzucono do przerębli zamarzniętej rzeki Raty. W ten oto sposób zakończyła się historia pierwszego małżeństwa Stanisława Szczęsnego Potockiego, mająca być zarazem przestrogą dla tych maluczkich, którzy odważyliby się podstępnie wyciągać rękę po magnackie majątki. Historii takich zresztą kraj nasz znał wiele.”
pak4
poniedziałek, 15.09.2008 at 8:31
Poltiser, dlaczego sądzisz, że dulszczyzna wraca?
Pak, ja się wcale nie dziwię, że kobiety wychodziły za mąż z nudów. Perspektywa spędzenia kilkudziesięciu lat w domu chyba nikomu by nie odpowiadała. W rozrywkach można było im wziąć udział w towarzystwie wiekowych przyzwoitek albo krewnych. no więc co to za przyjemność.
Bywało, że urodziwe dziewczę wykorzystywano dla poprawienia pozycji całej rodziny. Tak zrobili Komorowscy w przytoczonej wyżej opowieści, tak też postąpili np. Boleynowie podsuwając Annę Henrykowi VIII. Alkowa władcy albo magnata była jedyną dostępną dla kobiet trampoliną do kariery, Co by nie mówić o obecnych czasach – jest trochę lepiej:)
elenoir
poniedziałek, 15.09.2008 at 18:37
No, zawsze jeszcze można było zostać przełożoną klasztoru żeńskiego :D
Jeśli czemuś się dziwię, to temu, skąd przyzwoity mężczyzna miał wiedzieć, że kobieta nie jest przyzwoita? Coś mi to podwójną moralnością pachnie.
pak4
wtorek, 16.09.2008 at 7:11
Wiesz – ja się właściwie przejęzyczyłem – dulszczyzna nie tyle wraca co jest jej więcej niż było…
Z jednej strony masz kilka sexshopów na ulicy Jana Pawła II a z drugiej ciągłe nawoływania do ścisłego kontrolowania poczynań bliźnich w imię bliżej nieokreślonego zbawienia… grzeszących którzy będą napominani czy grzeszących butą napominaczy?
Myślę, że bardziej chrześcijański w swojej humanistycznej wymowie jest South Park niż gderliwe wypociny faszyzujących religijnych nadgorliwców…
Kiedy czytam o rejestrowaniu ciężarnych – robi mi się niedobrze. Wygląda na to że Orwel to opowieści dla przedszkolaków, a Kafka nie oddał w pełni grozy Dobrej Nowiny…
Dla pokrzepienia serc i zmiany tematu – posłuchaj Georga Carlina na Youtube jest tam cała kolekcja – można się pośmiać… Szkoda, że był stary i umarł.
To nam będzie szkoda!
poltiser
czwartek, 25.09.2008 at 23:14