Ministerstwo natury
Z oburzeniem usłyszałam dzisiaj w radiu (a potem przeczytałam w internecie) wypowiedź pani min. Kopacz na temat darmowego znieczulenia dla rodzących kobiet.
Budżetu państwa nie stać na to, by zapewnić Polkom darmowe znieczulenie przy porodzie. Poród to fizjologia i tak nas, kobiety stworzyła natura, że pewne rzeczy powinny się odbywać jej siłami – mówi w “Dzienniku” minister zdrowia Ewa Kopacz.
Minister zdrowia odpowiedziała w ten sposób na wystosowane 10 dni temu pismo Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, które w imieniu kobiet zaapelowało o refundację znieczulenia podczas porodu.
Według Kopacz, gdyby znieczulenie było za darmo, to szpitale musiałyby zapewnić pacjentkom obsługę anestezjologów w zakresie o wiele większym niż obecnie. A anestezjologów jest zbyt mało.
[źródło: gazeta.pl]
Ja bym jeszcze była ostatecznie w stanie zrozumieć, gdyby pani minister powiedziała, że po prostu nie ma obecnie na to pieniędzy, lekarzy, że jej przykro itd. i że jak tylko środki się znajdą (o co się postara), to będą darmowe znieczulenia dla wszystkich, a nie tylko dla tych zamożniejszych (no i jak to się ma do bezpłatnej służby zdrowia, którą rzekomo teraz mamy?).
Ale nie, pani Kopacz uważa najwyraźniej, że ból to rzecz całkowicie naturalna, wręcz kwintesencja kobiecości. Dostrzegam tutaj jednak pewną “małą” niekonsekwencję pani minister. Skoro pewne procesy fizjologiczne są nieuniknione i właściwe człowiekowi, to po co w ogóle kogokolwiek leczyć? Nad chorobą trzeba przejść do porządku dziennego, uznać ją za dopust boży (a może bożą łaskę?), a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przeznaczyć na opłaty dla szpitalnych kapelanów za duchową opiekę nad cierpiącymi?
Nie rozumiem postawy pani minister. Sama jest kobietą i podobno ma córkę. Niech sobie wyobrazi, że jej córka rodzi dziecko przez kilka godzin i bardzo cierpi, a ona nie może jej w żaden sposób pomóc, bo ją na to nie stać, bo musi wybierać między np. jedzeniem i anestezjologiem. Przecież nawet na zwykły ból głowy bierzemy tabletki, a tego z porodem nie można przecież w ogóle porównywać! Zawsze sądziłam, że to, co głównie odróżnia kobiety od mężczyzn, to empatia. U pani Kopacz cecha ta zdaje się nie występować w ogóle, stąd mam pewne wątpliwości…
Kobiety w życiu i tak nie mają łatwo. Nie chodzi tutaj jednak o jakieś specjalne uprawnienia, przywileje, ale o szacunek i poszanowanie kobiecej godności.
“Skoro pewne procesy fizjologiczne są nieuniknione i właściwe człowiekowi, to po co w ogóle kogokolwiek leczyć?”
Dziewczyno! Bój się Boga! Nie wywołuj wilka z lasu!
Serdecznie cię pozdrawiam!
PS. W Klinikach AM w Warszawie darmowe (NHS) epidurale do porodu były dostępne od 1978 roku, najpierw wyrywkowo, później praktycznie dla większości chetnych… decydowała dostępność lekarzy, jak jest teraz – nie wiem.
poltiser
sobota, 11.10.2008 at 16:38
Teraz chyba łatwiej zrozumieć moje rodaczki rodzące w klinice w Schwedt/Oder
Lehoo
sobota, 11.10.2008 at 17:00
Pani Kopacz czasem jak coś palnie to nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać :(
brocha
poniedziałek, 13.10.2008 at 8:35
Dzięki za pozdrowienia, poltiser:)
Poziom polskiej polityki mnie osobiście obraża, jako wyborcę. Min. Kopacz to jeszcze nic. Te przepychanki i kłótnie o samolot rządowy i kto nim poleci na szczyt w Brukseli… Jeśli dotąd uchował się może ktoś w UE, kto się z nas nie śmiał,to teraz zacznie.
Elenoir
poniedziałek, 13.10.2008 at 18:52