Archiwum dla listopad 2008
Test dla PO
Krótko: jeśli PO i rząd ugnie się pod naciskiem związków zawodowych w sprawie pomostówek NIGDY już nie zagłosuję ani na tę partię ani na nikogo z nią związanego.
Do końca kadencji obecnego parlamentu daję im czas na istotne zmiany w kwestii OFE, ZUSu i KRUSu oraz podatków i wprowadzenie ułatwień dla przedsiębiorców.
Nie ma chyba ważniejszych spraw.
Poprawianie historii
Niby wiem, że film historyczny czy oparty na faktach bardziej współczesnych pozostaje filmem i jego twórcy mają prawo do wprowadzania pewnych hmm… poprawek, ale niezmiennie mnie one denerwują.
Wczoraj oglądałam film pt.”Lady Jane” – z lat osiemdziesiątych, ale jakoś wcześniej było było okazji. Tytułowa lady to Jane Grey, którą machinacje rodziny zmusiły do przyjęcia tytułu królowej Anglii (w czasach Tudorów). Długo się nim nie cieszyła, ale nie o to chodzi. Nie znosiła swojego męża, ale w filmie go uwielbia. Poza tym scenarzyści zrobili z niej naiwną idealistkę. Jasne, nikt żyjący w tamtych czasach i w tamtych sferach nie mógł być tak głupi, a Jane podobno była nieprzeciętnie inteligentna. Pierwsze co robi (w filmie oczywiście), to chce oddania zagarniętych przez monarchię i szlachtę majątków kościelnych, żeby mogli na nich pracować biedacy i zakazania piętnowania żebraków. I rzuca to w twarz największym beneficjentom tych grabieży!
To samo w świetnych, skądinąd, “Tudorach”. Pomylono siostry Henryka VIII. Sam wygląd króla mocno odbiega od rzeczywistości. Tu jeszcze nie mogę wiele wytknąć, bo ksiązkę o tym akurat okresie mam jeszcze przed sobą:)
Dalej “Elizabeth” i “Złoty wiek”. Czekanie na śmierć Marii wyglądało trochę inaczej. Beliztośnie pomniejszono znaczenie Williama Cecila. Kwestia małżeństwa królowej była o wiele bardziej złożona. Podobnie jak stosunki dyplomatyczne – wojna z Hiszpanią została sprowadzona do podpalenia kilku statków. Itd.
W “Titanicu” Rose zaraz po wejściu na pokład statku liczy szalupy. Ha!
Do ekranizacji Jerzego Hoffmana trudno mieć pretensje, skoro Sienkiewicz tak naściemniał w swojej Trylogii.
Nie pamiętam też filmu, który przedstawiałby Ryszarda Lwie Serce inaczej niż sprawiedliwego i walecznego króla. Może poza “Lwem w zimie”.
Jak dla mnie wszystkie te historie i postaci są wystarczająco ciekawe i bez głupich wstawek.