Poprawianie historii
Niby wiem, że film historyczny czy oparty na faktach bardziej współczesnych pozostaje filmem i jego twórcy mają prawo do wprowadzania pewnych hmm… poprawek, ale niezmiennie mnie one denerwują.
Wczoraj oglądałam film pt.”Lady Jane” – z lat osiemdziesiątych, ale jakoś wcześniej było było okazji. Tytułowa lady to Jane Grey, którą machinacje rodziny zmusiły do przyjęcia tytułu królowej Anglii (w czasach Tudorów). Długo się nim nie cieszyła, ale nie o to chodzi. Nie znosiła swojego męża, ale w filmie go uwielbia. Poza tym scenarzyści zrobili z niej naiwną idealistkę. Jasne, nikt żyjący w tamtych czasach i w tamtych sferach nie mógł być tak głupi, a Jane podobno była nieprzeciętnie inteligentna. Pierwsze co robi (w filmie oczywiście), to chce oddania zagarniętych przez monarchię i szlachtę majątków kościelnych, żeby mogli na nich pracować biedacy i zakazania piętnowania żebraków. I rzuca to w twarz największym beneficjentom tych grabieży!
To samo w świetnych, skądinąd, “Tudorach”. Pomylono siostry Henryka VIII. Sam wygląd króla mocno odbiega od rzeczywistości. Tu jeszcze nie mogę wiele wytknąć, bo ksiązkę o tym akurat okresie mam jeszcze przed sobą:)
Dalej “Elizabeth” i “Złoty wiek”. Czekanie na śmierć Marii wyglądało trochę inaczej. Beliztośnie pomniejszono znaczenie Williama Cecila. Kwestia małżeństwa królowej była o wiele bardziej złożona. Podobnie jak stosunki dyplomatyczne – wojna z Hiszpanią została sprowadzona do podpalenia kilku statków. Itd.
W “Titanicu” Rose zaraz po wejściu na pokład statku liczy szalupy. Ha!
Do ekranizacji Jerzego Hoffmana trudno mieć pretensje, skoro Sienkiewicz tak naściemniał w swojej Trylogii.
Nie pamiętam też filmu, który przedstawiałby Ryszarda Lwie Serce inaczej niż sprawiedliwego i walecznego króla. Może poza “Lwem w zimie”.
Jak dla mnie wszystkie te historie i postaci są wystarczająco ciekawe i bez głupich wstawek.
Polecam film “Strajk” reżyseria Volker Schlöndorff (ten od Blaszanego Bębenka) który pokazuje tę przwdziwą historię (nie poprawianą). Dlatego pewnie tak krytykowany przez jedynych słusznych recenzentów.
hans kloss
środa, 12.11.2008 at 10:11
Mam trzy uwagi.
1) Zawsze oglądamy film, a nie historię. O tym trzeba nieustannie pamiętać.
2) W języku polskim historia występuje jako ‘nauka’, ale przecież nie przypomina fizyki, czy chemii ;) To nie jest wiedza ścisła. (Na różnych zresztą ‘piętrach’ braku ścisłości, od braku dokumentów, poprzez subiektywny charakter świadków, na subiektywizmie historyków kończąc).
3) Nie wiem, czy uwaga, czy raczej pytanie — na ilu niezależnych publikacjach opierasz swoją opinię o odstępstwach od historii? Zapewne jeśli chodzi o to, jak wyglądał Henryk VIII, czy też identyfikacje sióstr wszystko w nich podano dobrze. Ale już w znaczeniu postaci, w idealizmie, czy cynizmie postaci, każdy historyk może inaczej postrzegać przeszłość.
pak4
środa, 19.11.2008 at 13:31
Mnie tam mierzi to, że w filmach historycznych najczęściej oglądamy nie ludzi tylko chodzące idee. Mogę jeszcze przeżyć gdy są to idee w jakiś sposób związane z tym fragmentem historii, której dotyczą. Ale najczęściej charaktery postaci okazują się jakąś wersją amerykańskiej mitologii. Ble.
dru'
środa, 19.11.2008 at 17:28
Ech, zdaję sobie sprawę, że film nie musi przedstawiać faktów i jego twórcy mają pełną dowolność w kształtowaniu fabuły, ale po co w takim razie reklamują efekt swych wysiłków jako właśnie “oparty na faktach”? No ale ja zbyt wiele rzeczy biorę zbyt dosłownie, zdaję sobie z tego sprawę:)
Mimo wszystko np. film “Elizabeth” jest jednym z moich ulubionych. Przeczytałam na jej temat 3 książki, jedną o Marii Stuart i jedną o Henryku VIII (jak dotąd), dlatego parę błędów mogłam wytknąć.
@ dru
Mnie nie zawsze to przeszkadza. Czasami tylko w ten sposób da się przybliżyć klimat epoki.
elenoir
czwartek, 20.11.2008 at 21:11
Kino szczególnie hollywodzkie kształtuje patriotyzm…”naginając pewne fakty”. Po trupach do celu. studiuje min historię to uważam że mimo wszytko takie filmy należy przyjmować in plus bo de facto kogo prócz historyka może interesować to że np słynna husaria nie miała w czasie bitwy zakładanych “orlich skrzydeł”?
@pak4 pkt2
łudzisz się ścisłością nauk ścisłych ;) poczytaj sobie np historię czasu wybitnego noblisty i zobaczysz jak skrajne są opinię i jak szybko zmieniają się paradygmaty…zupełnie jak w historii! :)
napoleonid
piątek, 27.02.2009 at 12:34