Moje słuszne poglądy na wszystko:)

Ekstrakcja ósemki dolnej zatrzymanej

z 7 komentarzami

Będzie to mrożący krew w żyłach opis usuwania jednego z czterech moich ząbków tzw. mądrości. (Czy zatem od tamtej pory jej zasoby zmniejszyły mi się o 25%? ) Wpis ten ma jednakże również wartość praktyczną – przestrzeże większość nieszczęsnych właścicieli ósemek przed  wizytą w gabinecie dentystycznym, a pozostałych (bardzo nielicznych) przygotuje na ten koszmar, jeśli już nie mogą go uniknąć… Może kogoś dziwić długość mojej epistoły, ale proszę mi wierzyć, że gdyby miała być proporcjonalna do intensywności moich “przeżyć”, byłaby dłuższa niż Biblia. Oba Testamenty.

Wszystkiemu winne było moje łakomstwo. Pewnego marcowego wieczoru delektowałam się cukierkami Cadbury Eclairs, czego smutnym następstwem było wypadnięcie starej plomby z górnej szóstki. Wyszukałam w internecie dentystę z dobrymi opiniami wdzięcznych pacjentek (opinie te nie były bezpodstawne) i z samego rana zadzwoniłam, żeby umówić się na wizytę popołudniu.  Otrzymałam nową plombkę i zalecenie, żeby zrobić zdjęcie panoramiczne mojego uzębienia.

Wówczas właśnie okazało się, że jestem posiadaczką czterech ósemek, z których dwie trzeba usunąć. Wcześniej nie miałam o tym pojęcia, bo obie tkwią (teraz już tylko jedna) pod dziąsłem i są niewidoczne. Przy czym dentysta uprzedził mnie, że przyjemne to to nie będzie (widocznie lubi eufemizmy, albo nie chciał mnie straszyć) i że on sam by się bał na moim miejscu.  Polecił mi dentystę – chirurga, który “tak nie masakruje pacjentów jak niektórzy” i wyrwał tysiące takich ósemek.

Po powrocie do mieszkania przeczytałam mnóstwo takich wstrząsających opisów ekstrakcji jak niniejszy. Dentysta powiedział mi, że najlepiej poddać się takiemu zabiegowi, kiedy jest chłodno, więc myślałam o zimie. Następnej. Może.

Tak się jednak złożyło, że niedawno miałam trochę czasu, przerażające opisy tragicznych zajść w gabinetach dentystycznych nieco  się w mej pamięci zatarły, więc pomyślałam – a co mi tam, i tak to kiedyś muszę zrobić.

Zadzwoniłam do poleconego mi chirurga, żeby zapytać o wolny termin. Myślałam, że najbliższy będzie za tydzień albo dwa, że się psychicznie na to przygotuję… a tu się okazało, że jutro wieczorem mogę się zjawić. Słabym głosem zapytałam, czy jutro tylko obejrzy mi zdjęcie i ząbki, żeby ustalić trudność tego zabiegu, czas potrzebny na jego wykonanie i termin, ale nic z tego! Od razu wyrywanie! Godzina 19 mi odpowiadała, zapytałam jeszcze tylko o to, ile taki zabieg potrwa: godzinę czy więcej. Pani asystentka, która zapisywała mnie na wizytę, powiedziała, że na pewno nie aż tyle. A ja, naiwna, jej uwierzyłam…

Następnego dnia zatem poczyniłam odpowiednie przygotowania (o których napiszę niżej w krótkim poradniku) i wieczorem udałam się z P. do “paszczy lwa”, z nadzieją, że stamtąd wyjdę, i to o własnych siłach.

Dentysta był miły, popatrzył na zdjęcie rentgenowskie, stwierdził, że koledzy po fachu często mu przysyłają trudne przypadki, i poprosił, żebym usiadła na fotelu.

Potem miały miejsce następujące krwawe wydarzenia:


1. Grzebanie (na szczęście krótkie) w moich dziąśle jakimś narzędziem (przezornie zamknęłam oczy i nie wiem, co to było).

2. Znieczulenie “komputerowe” (i bardzo dobrze, gdybym zobaczyła igłę popłakałabym się już na samym początku).

3. Drętwienie prawej strony języka, warg i policzka.

4. Usunięcie takim srebrnym nożykiem (niechcąco się spojrzałam) fragmentu dziąsła (ząb był pod spodem).

5. Usunięcie fragmentu kości, w której tkwił ząb czymś, co przypominało ten przyrząd, którego nazwy nie znam, ale którym się wierci w zębie przed nałożeniem plomby. Domyślam się tylko, że końcówka była inna. Nie bolało.

6. Próby podważenia zęba.

7. Usunięcie fragmentu kości.

8. Próby podważenia zęba.

9. Ugryzłam dentystę – przynajmniej tak twierdził, ja tam nic nie czułam.

10. Spiłowanie (czy jak tam się to nazywa) części zęba.

11. Próby podważenia i wysunięcia zęba z kości. Niby nie boli, ale odczucia w chwili, kiedy dentysta ciągnie za ząbka i on się rusza w kości szczęki, ale nie wychodzi – naprawdę niezapomniane…

12. Znów (podobno) ugryzłam dentystę (spróbujcie sami trzymać otwarte usta przez kilkadziesiąt minut), więc mi włożył między górną i dolną szczękę z lewej strony coś, co uniemożliwiało mi te, naturalne przecież, odruchy…

12. Spiłowanie części zęba.

13. Próby podważenia i wysunięcia zęba z kości.

14. Obcięcie połowy zęba

15. Próby podważenia i wysunięcia zęba z kości – i tu, uwaga, sukces – ząb się ułamał, co ucieszyło dentystę.

16. Dentysta powiedział, że stomatolodzy też łatwo nie mają i żebym zobaczyła w lusterku, na co on musi patrzeć. Wzbraniałam się trochę, ale nikt przy zdrowych zmysłach nie dyskutuje z człowiekiem, który pod ręką ma narzędzia tortur. Tak, spojrzałam i ponieważ nie bardzo miałam co zrobić z lusterkiem – położyłam je na moich nogach.

17. “No, Aniu, teraz to już tylko 5 minut.” (było jeszcze ze 20)

18. Próby usunięcia tej pozostałej połowy – nieskuteczne.

19. Pan dentysta sięgnął chyba po ostateczny w takich sytuacjach środek – j e s z c z e większe obcęgi. Popłakałam się, jak tylko je zobaczyłam.

20. Ostateczna ekstrakcja.

21. Bezgraniczna ulga moja i dentysty.

22. Kilka szwów na dziąśle.Trochę bolało, bo znieczulenie chyba już przestawało działać.

23. Ścieranie krwi z mojej twarzy (nie było jej tak dużo)

24. Stłuczenie przeze mnie lusterka przy podnoszeniu się z fotela. Niechcąco.

25. Ścieranie krwi z podłogi (tylko kilka kropli).

To wszystko trwało ok. 1,5 godziny. Ubyło mi w tym czasie chyba ze 2 kilo. Byłam wykończona. Ale dentysta chyba też. Była to jedna z trudniejszych ekstrakcji, jakie przeprowadzał, ale nie najdłuższa – tamta trwała 3 godziny.

Dostałam receptę na antybiotyk, lek osłonowy dla mojego przewodu pokarmowego, jako lek przeciwbólowy – ibuprom, płukanie szałwią albo rumiankiem (bardzo delikatne). I zaproszenie na następny dzień, kiedy to dentysta obejrzał skutki swoich działań z poprzedniego wieczoru, coś (jakieś urządzenie) mi przykładał do dziąsła i policzka, a dziąsło potraktował dodatkowo jakąś gorzką substancją. Po 10 dniach (czyli wczoraj) zdjęcie szwów, znów ta substancja i przykładanie oraz 3 tabletki w dziurę po ząbku.

Po zabiegu i potem przez jakieś 2 dni z dziąsła leciała mi krew – nie jakoś bardzo, sączyła się troszkę. Opuchlizna  była widoczna już po zabiegu (tylko jak się ktoś dobrze przyjrzał), za to drugiego i trzeciego dnia wyglądałam jak chomik (tylko po prawej stronie). Przykładałam lód, stosowałam altacet w żelu i czwartego dnia było dużo lepiej.

O dziwo, po zabiegu właściwie mnie nie bolało. Owszem, opuchliźnie towarzyszyło niemiłe uczucie i ogólnie byłam wykończona jeszcze przez parę dni, ale w sumie wzięłam 2 tabletki ibupromu, a i to raczej prewencyjnie. Miałam natomiast szczękościsk – przez kilka dni jadłam przez słomkę i niedokładnie myłam zęby. Po 5 – 6 dniach, w ciągu których starałam się rozruszać nieco mięśnie i kości szczęki – minęło.

Naturalnie będzie mi się to jeszcze goiło tygodniami, nie mogę  też jeść prawą stroną stroną. Mam nadzieję, że nie będzie powikłań.

W TYM MIEJSCU CHCIAŁABYM PODZIĘKOWAĆ PANU T.Z. ZA SZCZĘŚLIWE DOPROWADZENIE MOJEGO ZABIEGU DO KOŃCA. Jeśli ktoś z Krakowa ma podobny problem z ósemką – dolna, w dziąśle, zatrzymana, rosnąca poziomo, w kierunki siódemki, mogę polecić tego dentystę i dać do niego kontakt.

A teraz obiecany Poradnik, czyli co należy zrobić przed zabiegiem.

1. Zrób zdjęcie rentgenowskie, najlepiej panoramiczne (tzw. pantomograficzne) – koszt w Krakowie od 30 do 100 zł.

2. Wybierz dentystę. Można taki zabieg zrobić w ramach NFZ (wtedy płaci się tylko za znieczulenie) albo prywatnie (ja zapłaciłam w sumie 350 zł). Najlepiej iść do dentysty, którego ktoś nam już polecił, sprawdzonego. W skomplikowanych przypadkach najlepiej do chirurga.

3. Zaplanuj sobie datę zabiegu tak, żeby w razie czego mieć parę dni po wolnych. Podobno najlepiej usuwać ósemki jesienią i zimą, bo wtedy się szybciej goi, no ale nie zawsze mamy wybór. Jeśli wybierasz się w najbliższych tygodniach na wakacje albo bierzesz udział w jakimś ważnym wydarzeniu (np. ślub) – do dentysty idź dopiero po powrocie. Po co psuć sobie urlop. Najlepiej uzgodnić tę datę z kimś, kto nam będzie towarzyszył – lepiej nie iść samemu.

4. Kup parę przydatnych akcesoriów:

- woreczki do lodu – zamroź ich trochę kilka godzin przed wizytą u dentysty,

- słomki do picia,

- miękka mała szczoteczka do zębów dla dzieci – przydatna podczas szczękościsku, kiedy zwykłą nie bardzo dosięgniemy do ząbków z tyłu,

- coś przeciwbólowego + szałwia/rumianek – tylko jeśli dentysta zaleci.

5. Zaplanuj i kup to, co zamierzasz jeść w ciągu pierwszych kilku dni po zabiegu. Należy wtedy unikać jedzenia ciepłych rzeczy, bo to utrudniłoby gojenie ran. Opcji za dużo nie ma – musi to być też coś, co nam się do buzi zmieści (szczękościsk). Polecam:

- przetwory mleczne (jogurty, twarożek np.  z drobno pokrojoną rzodkiewką, mleko zmiksowane np. z bananem – pycha),

- zupy nadające się do zmiksowania i zjedzenia na zimno lub letnio przez słomkę (barszcz ukraiński z mrożonki hortexu albo zupa prezydencka wypadły całkiem nieźle),

- lody (na schłodzenie ran, ale i dla przyjemności;)).

Na pocieszenie dodam, że nie każda ekstrakcja ósemki tak wygląda jak moja. Podobno usuwanie górnych jest prostsze (choć leżą blisko zatok podobno) i nie zakładają nawet potem szwów. Z opisów w internecie wiem, że czasami taki zabieg trwa ze wszystkim tylko 20 minut.

Na koniec coś zabawnego. Zapytałam wczoraj dentystę, czy usunięcie tej drugiej ósemki to taka pilna sprawa, a on powiedział, że mogę się zgłosić za 6 tygodni, kiedy dziura po tej pierwszej mi się zagoi. Powiedziałam, że jakby co, to zadzwonię….

Written by elenoir

wtorek, 30.06.2009 @ 17:01

Napisane w Uncategorized

Tagged with

Odpowiedzi: 7

Subscribe to comments with RSS.

  1. po pierwsze fajnie, że w końcu coś tu napisałaś. Po drugie przeszedłem parę lat temu identyczny zabieg u polecanego chirurga (którego moja dentystka tytułowała docentem) – przebieg miał bardzo podobny. Niestety po roku okazało się, że docent uszkodził mi przy okazji siódemkę po niżej linii dziąseł – co uwikłało mnie – bez sensu – w kilkuletnie leczenie u różnych polecanych stomatologów tego zęba – naprawdę bolało i to bardzo wiele razy. W końcu zaczęły się szczękościski i dopiero ekstrakcja tej uszkodzonej siódemki zakończyła moją przygodę. W sumie błąd docenta kosztował mnie kilka lat cierpień i jakieś kilka tysięcy złotych, a i zdaje się będzie kosztował jeszcze kolejne, bo zdaje się, że w jej miejsce będzie trzeba włożyć implant. Mam nadzieje, że u ciebie się tak nie skończy.

    brocha

    wtorek, 30.06.2009 at 21:55

  2. Ech, a ja myślałam, że mam problem z głowy. Nie będę się jednak zamartwiała, dopóki coś się nie będzie działo. Uszkodzeń w tym miejscu i tak nie jestem w stanie stwierdzić. Nie wiem, czy zdjęcie rentgenowskie mogłoby to ewentualnie wykazać. Za parę miesięcy wybiorę się na przegląd, to się może czegoś wtedy dowiem. Teraz martwię się tym, żeby mi w tej wielkiej dziurze po zębie nic nie utknęło.

    A tak w ogóle, to mam nowy blog: http://impressje.blogspot.com/
    o książkach, które czytam.

    elenoir

    środa, 1.07.2009 at 11:42

  3. Nie mam już sił. Wczoraj miałem usuwaną górną ósemkę. Wcześniej usuwałem dolną i sądziełem że górne tu pikuś. I to był mój błąd. Okazało się że mam dziurę do zatoki i uchodzi powietrze przez ząb. Super.

    Dziś pilna wizyta na zaszywanie przebitej zatoki. Zabiego gorszy niż usuwanie ósemki. Po powrocie do domu, krew z nosa, mdlenie, gorączka, karetka…

    Właśnie wróciłem ze szpitala, zastrzyk przeciwbólowy nadal działa. Ale ja chyba tego nie wytrzymam. Obiecuję że będę porządnym czowiekiem i będę pomagał innym tylko mi pomózcie :(

    Też czytałem historie o tragicznych ósemkach i sądziłem że mi się to nie trafi.

    Właśnie wróciłem ze szpitala

    wtorek, 8.09.2009 at 22:11

  4. Cóż mogę powiedzieć poza tym, że bardzo współczuję? Mam jeszcze co najmniej 2 ósemki do usunięcia, w tym jedną górną, ale mam nadzieję, że ze mną tak źle nie będzie. Z tą, o której pisałam w czerwcu, już po zabiegu wszystko jest jak dotąd ok. Odpukać. Więc może i ty za kilka dni dojdziesz do siebie. Życzę ci, żeby ci się te dni za bardzo nie dłużyły.

    Elenoir

    piątek, 11.09.2009 at 20:29

    • cześć:)Byłabym wdzięczna za podanie namiarów na tego chirurga, bo mam do usunięcia cztery ósemki, które istnieja ale gdzieś tam sobie tkwią:)A usunąc mam z racji tego, ze niedługo ściągam aparat ortodontyczny i ósemki mogłyby mi pokrzywić zęby:/ 350 zl to cena za jednego zęba?Mam nadzieję, że nie, bronię sie przed pomnożeniem tego razy 4:/// Super, że tak w miare gladko Ci to poszło:)

      rapanui

      wtorek, 10.11.2009 at 21:56

  5. mozesz przekazac namiary na tego stomatologa? i czy cena 350zl to cena za 1 zeba?

    pozdrawiam

    aga

    czwartek, 8.10.2009 at 16:51

  6. O rety, ciarki przechodzą przy czytaniu! Poradnik bezcenny, oby się nie przydał tylko.

    brytyjka

    sobota, 17.10.2009 at 20:42


Dodaj komentarz