Przypadki konsumentki
Dziś o KKM (dla osób spoza Krakowa - jest to Krakowska Karta Miejska). Dzięki niej zniknęły liczące niekiedy kilkadziesiąt metrów kolejki pod punktami sprzedaży biletów okresowych, bo można doładować sobie kartę w automatach w centrum miasta. Bardzo dobry pomysł i na ogół się sprawdza. Chyba, że ktoś ma pecha:)
Ja chyba miałam. Zbliżał się nieuchronnie 2 kwietnia, kiedy to mój bilet miesięczny (zapisany na karcie) tracił ważność, a zatem w niedzielę postanowiłam go sobie przedłużyć - oczywiście w automacie. Wybrałam odpowiednią opcję, wciągnęło mi pieniądze i … i pojawił się komunikat “błąd podczas drukowania”. Na całe szczęście automat zwrócił mi pieniądze, ale biletu nie kupiłam. Poszłam do następnego automatu - to samo. Na kilka różnych sposobów próbowałam włożyć tam tę kartę - nic. A widzę, że ludzie przede mną nie mają problemów. Następnego dnia - to samo.
Naturalnie postanowiłam sprawdzić w internecie, czy ktoś już miał taką sytuację. Najwidoczniej tak. Zadzwoniłam na informację mpk i tam mi powiedziano, że najlepiej iść do któregoś z punktów i tam wymienią mi kartę za darmo.
Zrobiłam to dzisiaj. Pani w okienku powiedziała mi jednak, że u niej w systemie nie widać żadnego błędu i podstawy do wydania nowej karty nie ma. Może mi zapisać na karcie nowy bilet. Ja na to, że nic mi z tego nie przyjdzie, skoro za miesiąc znów będę musiała przyjść do punktu, żeby kupić kolejny, a na KKM zdecydowałam się, żeby robić to w wygodnym dla mnie czasie blisko domu. Pani jednak nadal trwała przy swoim, że podstaw nie ma. Trochę to trwało.
Zapytałam zatem, czy mogę napisać reklamację. Pani powiedziała, że tak i że będę musiała opisać tę sytuację itd. Naturalnie, że bym opisała:)) Bardzo szczegółowo. Pani jednak postanowiła (szkoda, że dopiero kiedy zaczęłam mówić o reklamacji) jeszcze się skonsultować. Skończyło się na tym, że dostałam nową kartę za darmo, a starą wyślą gdzieś do wyjaśnienia. Jak się człowiek nie upomni i nie postawi…
Za szybkie rozpatrzenie i załatwienie reklamacji muszę pochwalić Almę. Kupiliśmy tam termos, który już następnego dnia zaczął przeciekać, a już niecały tydzień po złożeniu reklamacji (mieliśmy na szczęście paragon) dostałam list polecony z informacją o uznaniu reklamacji i zaproszenie po odbiór pieniędzy.
Może większość wie, ale może nie wszyscy, jak najsprawniej to załatwić.
Najprościej powołać się na niezgodność towaru z umową - taką reklamację składamy u sprzedawcy. Można t0 zrobić do 2 lat po zakupie, ale nie później niż 2 miesiące po zauważeniu przez nas wady. Co więcej - jeśli zrobimy to w ciągu 6 miesięcy od kupna, domniemywa się, że niezgodność istniała już w chwili sprzedaży, jeśli po upływie 6 miesięcy - musimy to udowodnić.
Naturalnie najlepiej zrobić to na piśmie i wziąć potwierdzenie przyjęcia reklamacji przez sprzedawcę. W naszym przypadku pani w biurze obsługi klienta Almy wypełniała z nami protokół reklamacyjny wg gotowego wzoru.
Ważne, żeby była tam data przyjęcia reklamacji przez sprzedawcę - jeśli nie ustosunkuje się do niej w ciągu 14 dni i nie poinformuje o tym klienta - przyjmuje się, że ją uznał. Jeszcze jedno jest istotne - trzeba zaznaczyć, czy wolimy wymianę towaru czy zwrot pieniędzy. Jeśli tego nie zrobimy, to sprzedawca wybiera sposób załatwienia reklamacji.
Na protokole w Almie było to napisane jakoś tak:
zwrot środków/wymiana towaru.
Zapytałam, czy niepotrzebne mogę skreślić. Pani odpowiedziała, żeby na jej egzemplarzu nie skreślać, tylko dopisać “zwrot środków”.
W Tok FM jest na ten temat ciekawy program - o 20 we wtorki - gośćmi są prawnicy z Federacji Konsumentów - można zadać pytanie przez telefon lub gg. Polecam.