Ekologia na pokaz
Ekologia jest modna i dobrze. Nawet jeśli ktoś dba o środowisko tylko na pokaz, to środowisku wychodzi to i tak na dobre. Mniej ważne są intencje, ważniejsze są skutki.
Jednakże ja radykalizm w większości dziedzin uważam za niebezpieczny. Przeczytałam właśnie artykuł na gazeta.pl o freeganach. W skrócie - to (na szczęście stosunkowo niewielka) grupa zamożnych osób (z Ameryki i Europy Zachodniej), którym się wydaje, że wyłączając lodówkę i rezygnując z papieru toaletowego zbawią świat.
Ale ich działania nie ograniczają się tylko do tego. Odłączają prąd i bieżącą wodę, nie latają samolotami, kupują ubrania w second handach (czego akurat nie potępiam) i zdobywają jedzenie na śmietnikach. Smacznego.
Czy im się aby nie poprzewracało w głowach? Owszem, prorocy wieszczą, że żyjemy w epoce i w szponach postępującego konsumpcjonizmu. A kiedy to nie żyliśmy? Obecnie po prostu mamy większy wybór i możliwości. A i to tylko w niektórych częściach globu.
Kiedy Colin Beavan ogłosił, że żyjąc w Nowym Jorku, ograniczy zużycie energii i konsumpcję, znajomi stukali się w czoło. ‘To jest do zrobienia, ale na wsi’ - mówili. On uznał jednak, że nie można zostawiać spraw środowiska innym. Większość Amerykanów żyje w mieście. ‘Musimy wziąć sprawy w swoje ręce, bo państwo nic nie zrobi’ - pisze na swoim blogu Sharon Astyk, która od czterech lat wzywa, żeby w domach zużywać tyle energii co chiński wieśniak, czyli o 90 proc. mniej.
Nie rozumiem, dlaczego od razu nie przeniesie się do jakiejś chińskiej wioski, ze wszystkimi jej “udogodnieniami”. Mogę się założyć, że gdyby ów “chiński wieśniak” tylko mógł, zużywałby tyle samo prądu, co przeciętny Amerykanin, ale tymczasem nie stać go pewnie na podstawowe sprzęty AGD itd. Oczywiście, można bez nich żyć, ale co to za życie?
Skoro ludzkość, po tysiącach lat ewolucji, zdołała wyprodukować samochody, samoloty i kanalizację, to dlaczego z tych zdobyczy nie skorzystać? To, że nie będzie robiła tego grupka osób, niczego nie zmieni, bo większość ludzi nigdy nie weźmie z nich przykładu. Zdaję sobie sprawę z zanieczyszczeń powodowanych przez samoloty, ale chyba lepiej działać na rzecz np. stworzenia lepszego paliwa lotniczego, bo to przynajmniej może mieć sens.
Oczywiście ekologia może być sposobem na życie. Są ludzie, którzy lubią cierpieć za miliony i poświęcać się dla wyższych celów. Ja uważam, że to nie jest normalne i wbrew podstawowym ludzkim instynktom.
Są też ludzie, którzy cierpią tylko publicznie, a prywatnie bynajmniej nie są męczennikami za wspólną Sprawę. (więcej…)